Medyczna wojna publiczno-prywatna

Alina Treptow
opublikowano: 2015-07-14 22:00

Konflikt między Grupą Nowy Szpital a powiatem giżyckim przenosi się do sądu okręgowego. Strony rozglądają się za mediatorem.

Inwestycje w medycynie to ciężki kawałek chleba. Przekonała się o tym sieć szpitalna Grupa Nowy Szpital (GNS). W marcu tego roku zarząd powiatu giżyckiego wypowiedział inwestorowi umowę operatorską na zarządzanie lokalną placówką. Sprawa trafiła na wokandę.

W OFENSYWIE:
W OFENSYWIE:
Sprawa szpitala w Giżycku nie ostudziła akwizycyjnego apetytu medycznej grupy. Nowy Szpital, którego prezesem jest Marcin Szulwiński, chce co roku przejmować 3-5 placówek.
Marek Wiśniewski

Marcin Szulwiński, prezes i współzałożyciel GNS, informuje, że Sąd Rejonowy w Olsztynie zabezpieczył jej roszczenia i m.in. zakazał powiatowi sprzedaży 67 proc. udziałów w spółce Szpital Giżycki, o którą toczy się bój. O ile tę decyzję samorząd przełknął bez większych problemów, dużo trudniej było mu zaakceptować inną odmownądecyzję sądu. Pod koniec maja Sąd Apelacyjny w Szczecinie oddalił zażalenie powiatu na postanowienie Sądu Okręgowego w Szczecinie ustanawiające przymusowego zarządcę szpitala, którym jest obecnie syndyk.

— Konflikt toczy się między powiatem a inwestorem. Spółka, czyli szpital, nie jest jego stroną i nie powinna odczuwać jego skutków. Tymczasem szpital jest najbardziej stratny — uważa Wacław Strażewicz, starosta giżycki. Samorządowiec informuje, że konflikt przenosi się właśnie do sądu okręgowego. Biorąc pod uwagę specyfikę i zawiłość sprawy, strony spodziewają się wieloletniej batalii. Ta wizja skłoniła ich do rozejrzenia się za bardziej pokojowym rozwiązaniem sporu.

— Zgłosiliśmy się do Związku Powiatów Polskich z prośbą o mediację — informuje Wacław Strażewicz.

Marcin Szulwiński potwierdza, że są planowane negocjacje, również poza salą sądową. O konsensus nie będzie jednak łatwo, szczególnie, że każda ze stron ma inną wizję ugody. Sieć szpitalna cały czas chce wrócić do giżyckiego szpitala, starosta zastrzega natomiast, że taki scenariusz nie jest brany pod uwagę.

Konflikt na linii powiat— inwestor wybuchł w marcu tego roku. Powodem wypowiedzenia umowy — według lokalnych władz — miały być skargi na operatora, utrata zaufania samorządu i pracowników, próby wymuszenia zmiany na stanowisku prezesa spółki bez podania konkretnych powodów oraz naruszenie postanowień umowy. Zdaniem GNS, powiat zerwał ze spółką m.in. dlatego, że nie chciał, zgodnie z umową, sprzedać pozostałych udziałów w szpitalnej spółce, dzięki czemu inwestor miałby większość.

Sytuacja w Giżycku nie sprzyja GNS, która planuje debiut na giełdzie i rozgląda się za inwestorem. Na sprzedaż będą: część akcji Adama Roślewskiego, drugiego współzałożyciela sieci, oraz nowo wyemitowane papiery.

— Za inwestorem rozglądaliśmy się od dłuższego czasu. Dotychczas rozmawialiśmy przede wszystkim z funduszami typu private equity. Biorąc pod uwagę, że planuję pozostać większościowym akcjonariuszem, opcja giełdowa jest dużo lepszym rozwiązaniem — dodaje Marcin Szulwiński, prezes GNS.

W 2014 r. przychody grupy przekroczyły 270 mln zł. Giżycko nie jest pierwszym miastem, gdzie doszło do zgrzytu na linii publiczno— prywatnej. Z problemami borykali się też inwestorzy i samorządowcy w Gostyninie, Połczynie i Opatowie.