Medyczni inwestorzy tracą cierpliwość

  • Alina Treptow
opublikowano: 26-08-2014, 00:00

Nowe placówki zostały na lodzie. Jeszcze dwa lata muszą przetrwać bez kontraktu z NFZ. Kołem ratunkowym jest turystyka medyczna.

Przedsiębiorcy działający w branży medycznej dostali ostatnio lekcję cierpliwości, której długo nie zapomną. Najpierw konkursy na nowe kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) zostały przesunięte z 2013 na 2014 r. Później zapowiedziano przedłużenie obecnych umów do końca 2015 r. Ostatecznie przyjęty pakiet antykolejkowy jeszcze je wydłużył — do połowy 2016 r.

WYSOKI KOSZT: Marek Stefański, założyciel Pol-Aquy, przekonał się, że bycie społecznikiem może drogo kosztować. Gdy biznesmen otwierał warszawski szpital, twierdził, że zainwestował w niego nie tylko ze względu na zyski, ale przede wszystkim na „społeczną wartość”. [FOT. WM]
WYSOKI KOSZT: Marek Stefański, założyciel Pol-Aquy, przekonał się, że bycie społecznikiem może drogo kosztować. Gdy biznesmen otwierał warszawski szpital, twierdził, że zainwestował w niego nie tylko ze względu na zyski, ale przede wszystkim na „społeczną wartość”. [FOT. WM]

Opóźnienie uderza przede wszystkim w firmy, które inwestowały z nadzieją na kontrakt. Najwięksi pechowcy będą musieli utrzymywać placówki nawet przez 2,5 roku, zanim otrzymają publiczne finansowanie,bez którego na rynku szpitalnym trudno się obyć. Przekonał się o tym m.in. Szpital św. Elżbiety (dawniej sióstr elżbietanek) na warszawskim Mokotowie, w który zainwestował Marek Stefański, założyciel Pol-Aquy. Na remont i wyposażenie biznesmen wydał ok. 90 mln zł. Placówka ratuje się, przyjmując pacjentów komercyjnych, także zza granicy.

— Inwestycja powstała jako ośrodek świadczący usługi dla pacjentów publicznych. Komercyjni mieli być jedynie uzupełnieniem. Gdybyśmy budowali szpital z myślą wyłącznie o pacjentach prywatnych, powstałaby zupełnie inna placówka — mówi Marek Kondracki, prezes szpitala.

Pomocny Bliski Wschód

Ośrodek przyjmuje też pacjentów publicznych, ale spoza kraju. Na korytarzach stołecznej placówki można spotkać np. Libijczyków, których do Polski na leczenie wysyła tamtejszy rząd.

— Przylatują również chorzy z Iraku, Egiptu i Emiratów Arabskich. Infrastruktura medyczna w krajach arabskich jest bardzo ograniczona, więc pacjenci leczą się m.in. w Europie. My jesteśmy dla nich szczególnie atrakcyjni, bo jakościowo dorównujemy Niemcom czy Francuzom, ale jesteśmy też od nich tańsi — twierdzi Marek Kondracki.

Zdaniem ekspertów, na przesunięciu kontraktowania stracą nie tylko prywatne, ale też publiczne ośrodki — wśród nich te, które już mają kontrakt z NFZ. Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia w Związku Powiatów Polskich, zwraca uwagę, że wiele publicznych szpitali, chcąc dostosować się do realiów finansowych i demografii, zamykało niektóre oddziały, by na ich miejsce otworzyć bardziej potrzebne i rozwojowe, które przez kolejny rok zostaną na lodzie. Wypowiedź Bartosza Arłukowicza, ministra zdrowia, na jednym z posiedzeń Sejmu, nie wróży dobrze inwestorom.

— Wiem, że to wzbudza kontrowersje. Pytano, czy mamy zdiagnozowane, ile podmiotów czeka na kontrakty. Mamy zdiagnozowane, ilu pacjentów czeka na określone usługi. Koniec z kontraktowaniem ze względu na podaż. Będziemy kontraktowali na podstawie potrzeb, nie podaży. Nie możemy przyjąć filozofii, że płatnik publiczny będzie kontraktował świadczenie medyczne z każdym, kto w coś zainwestował — powiedział Bartosz Arłukowicz.

Brak koordynacji

Marek Balicki, były minister zdrowia, uważa, że problemy — zarówno systemu ochrony zdrowia, jak i inwestorów — rozwiązałaby koordynacja inwestycji.

— Koordynowane powinny być zwłaszcza duże inwestycje, aby odpowiadały na potrzeby i nie duplikowały działających ośrodków. Tymczasem placówki medyczne powstają bez żadnych konsultacji, zdarza się, że na podstawie politycznych, a nie merytorycznych przesłanek — mówi Marek Balicki.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że koordynacja rozpocznie się za dwa lata. Mają powstać mapy potrzeb zdrowotnych regionów, będące podstawą podziału publicznych pieniędzy. Zielone światło dla inwestycji będzie oznaczało wieloletni (nawet 10-letni) kontrakt z NFZ.

— Czekamy na to od wielu lat. Przy 3-letnich umowach trudno inwestować, a jeszcze trudniej zdobyć finansowanie — mówi Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane