Megalikwidacja KBP nie zagraża najemcom biur ani pracownikom

opublikowano: 26-07-2013, 00:00

Wojciech Pietruszka uspokaja

Kwietniową decyzją Sąd Apelacyjny w Krakowie postawił przed Wojciechem Pietruszką nie lada zadanie: przeprowadzenie największej w historii Polski likwidacji spółki. Już wiadomo, że nie będzie łatwo. Andrew Kozłowski, mniejszościowy udziałowiec KBP, złożył właśnie w sądzie rejestrowym wniosek o odwołanie Pietruszki z funkcji likwidatora — za zbyt opieszałe czynności, zmierzające do odzyskania kontroli nad całym majątkiem KBP. Adam Świech, większościowy udziałowiec i główny podejrzany w śledztwie w sprawie KBP, atakuje z drugiej flanki.

— Likwidator, zapewne pod presją mniejszościowych wspólników, skierował energię w złym kierunku. A powinien wykonywać obowiązki, dla realizacji których został powołany. Choćby przygotować, w ciągu 15 dni, bilans otwarcia likwidacji. Minęły ponad trzy miesiące, a tego obowiązku wciąż nie wykonał — mówi Adam Świech.

Wypływający majątek

Likwidator nie zgadza się z tymi zarzutami.

— Zostałem powołany przez sąd i dlatego nie będę lojalny ani wobec większościowego, ani mniejszościowych udziałowców, tylko wobec likwidowanej spółki. A Adam Świech, zamiast udzielać mi rad, powinien zrobić rachunek sumienia dotyczący swoich działań — mówi Wojciech Pietruszka. Tłumaczy, że likwidacja spółki de facto nie została rozpoczęta, a to dlatego, że najpierw trzeba przeprowadzić gruntowne porządki w grupie KBP.

— Choćby ograniczyć koszty, głównie na wysokie wynagrodzenia dla członków rodziny większościowego udziałowca, czy spróbować odzyskać wiele składników majątku z niej wyprowadzonych. Sprawa KBP-7 to tylko jedna z wielu podobnych historii — mówi likwidator KBP. Wyjaśnia, że parkingi, na których stoją samochody pracowników biurowców, drogi wewnętrzne na terenie centrum i doprowadzone do niego kable energetyczne nie są własnością KBP, lecz spółek powiązanych z Adamem Świechem.

Wojciech Pietruszka spróbuje je odzyskać, ale to może być trudne, także dlatego, że w biurze spółki brakuje wielu dokumentów. Na korzyść likwidatora działają ustalenia prokuratury, m.in. opinia biegłego, który potwierdził, że podpisy udziałowców pod dokumentem wyrażającym zgodę na dokonywanie zabezpieczeń na majątku i udziałach KBP w spółkach zależnych zostały sfałszowane.

Adam Świech zapewnia, że drogi wewnętrzne i kabel energetyczny zostały sprzedane poza KBP „za zgodą i wiedzą mniejszościowych udziałowców około 2004 r.”. Andrew Kozłowski stanowczo jednak temu zaprzecza. Twierdzi, że wyprowadzanie majątku poza grupę KBP odbywało się bez wiedzy, a tym bardziej zgody mniejszościowych udziałowców.

W likwidacji, a działa

Po ogłoszeniu przez sąd likwidacji KBP w mediach ukazała się seria artykułów, sugerujących, że może to oznaczać rozprzedanie majątku spółki i utratę pracy przez ponad 5 tys. pracujących tam osób. Wojciech Pietruszka zapewnia, że to bzdura, a likwidacja nie ma żadnego wpływu na bezpieczeństwo pracowników czy najemców biurowców, należących do KBP (są wśród nich tacy światowi giganci, jak Shell, HSBC, UBS czy Amway).

— Przeciwnie, już po likwidacji udało nam się podpisać umowę na wynajem kilkuset metrów kwadratowych wolnej powierzchni. A rozmowy z kolejnym kontrahentem trwają — mówi Wojciech Pietruszka.

Zapowiada, że sprzedaż nieruchomości należących do KBP wraz z umowami najmu nastąpi dopiero po uporządkowaniu sytuacji grupy. A od rezultatów tego porządkowania zależeć będzie wycena majątku KBP, którą zleci biegłym rzeczoznawcom. Warto jednak pamiętać, że jeszcze w 2007 r. Orco chciało kupić KBP za 140 mln EUR (588 mln zł), a dwa lata później inny potentat na rynku nieruchomości komercyjnych, Apollo Rida, oferował za cały kompleks 100 mln EUR (420 mln zł).

Ewenement

Co do zasady, o likwidacji spółki decydują jej wspólnicy. Prawo dopuszcza jedynie wyjątkowe sytuacje, w których może o tym postanowić sąd. W przypadku KBP powołał się na przepis, który pozwala to zrobić „na żądanie wspólnika lub członka organu spółki, jeżeli osiągnięcie celu spółki stało się niemożliwe albo jeżeli zaszły inne ważne przyczyny wywołane stosunkami spółki”. Sądowe orzeczenia o likwidacji spółek zdarzają się w Polsce rzadko. A przypadków dotyczących firm o tak dużym majątku jak KBP po prostu brak. Najczęściej spółki kończą działalność w wyniku decyzji jej wspólników albo w trybie postępowania upadłościowego (na wniosek władz spółki lub wierzycieli). Tryb zastosowany przy KBP oznacza, że likwidator spółki ma stosować się tylko do tych uchwał wspólników, które podjęli jednomyślnie, a odwołać go może jedynie sąd.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy