MEN zainwestuje w zawodówki

820 mln EUR pójdzie na rewolucję w szkołach. Plan jest taki, by dostosować je do potrzeb biznesu.

Szkolnictwo zawodowe w Polsce leży na łopatkach — ponad połowa uczniów, rozpoczynających edukację w szkołach zawodowych, nie przystępuje do końcowych egzaminów, a spośród tych, którzy przystępują, oblewa je 30 proc. Niewiele lepiej jest w technikach, w których wskaźniki zdanych matur są wyraźnie niższe niż w wybieranych chętniej przez uczniów i ich rodziców liceach ogólnokształcących. Tymczasem na rynku pracy absolwenci liceów są zdecydowanie mniej potrzebni i Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) chce zachęcać gimnazjalistów, by przy wyborze szkoły kierowali się bardziej praktycznymi kryteriami.

— Absolwenci liceów, którzy nie idą na studia, to grupa najgorzej radząca sobie na rynku pracy. Najwyższa pora na odbudowę szkolnictwa zawodowego. Tego nie da się zrobić w rok, ale lepszego momentu do zabrania się za to porządnie nie będzie. W ramach nowej perspektywy unijnej mamy na to w budżecie 120 mln EUR, a samorządy z programów regionalnych będą miały aż 700 mln EUR, na przykład na dofinansowanie praktyk w zakładach pracy — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowej. MEN oficjalnie rozpoczęło w tym tygodniu „Rok szkoły zawodowców” — w ramach projektu w tym roku szkolnym ma m.in. stworzyć ogólnopolską mapę szkół zawodowych i portal doradztwa edukacyjno-zawodowego dla rodziców. Pieniądze mają iść też na dokształcanie nauczycieli i poprawę infrastruktury w szkołach.

— Młodzież i rodzice mają często świetne rozeznanie w okolicznych liceach, ale nie mają, w jakich zawodach można się kształcić i jaki jest poziom tych szkół. Agregujemy te dane, szczegółowa mapa powinna być gotowa w lutym — mówi minister edukacji narodowej.

Kluczowe dla szkół zawodowych ma być jednak rozwinięcie współpracy z pracodawcami. MEN określa to „modelem dualnym”. Liczy na to, że uczniowie zawodówek mniej czasu będą spędzać w szkolnych ławkach, a więcej — na przykład w zakładach produkcyjnych.

— Szkoły muszą szybko i elastycznie dopasowywać programy nauczania do potrzeb lokalnego rynku pracy. Tego się nie da robić odgórnie, w tym procesie muszą uczestniczyć pracodawcy, których zapraszamy do udziału w konsultacjach. Zachęcamy ich także do zgłaszania zapotrzebowania na konkretne zawody i uczestnictwa w tworzeniu i modyfikowaniu podstaw programowych — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.

Do praktyk zawodowych będą też zachęcani uczniowie ogólniaków.

— Może nie w klasie maturalnej, ale w pierwszej czy drugiej klasie ogólniaka uczniom należy stworzyć możliwość uczestnictwa w praktykach u lokalnych pracodawców, by po maturze, na wszelki wypadek, mieli w ręku jakiś fach — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / MEN zainwestuje w zawodówki