Kiedy w 1998 r. zaczynałam przygodę z public ralations, ta dziedzina w Polsce dopiero się rozwijała. Z przyjemnością zgłębiałam książki prof. Tomasza Gobana-Klasa, wprowadzające w świat PR (autor ten do dzisiaj jest dla mnie mentorem).
W PR zaczęłam pracować na czwartym roku studiów — moja wiedza praktyczna znacznie przewyższała teoretyczną. Czułam, że brakuje mi podstaw. Stąd pomysł na studia podyplomowe z public relations. To na nich dowiedziałam się, co w slangu dziennikarskim oznacza „setka” albo „nagrywanie paszczy”. I co zrobić, by ułatwić życie sobie i żurnalistom, z którymi współpracuję.
Dzisiaj trzeba się nieustannie uczyć. Staram się więc brać udział w szkoleniach, konferencjach, sympozjach na temat PR. Poszerza to horyzonty myślowe, podnosi kwalifikacje i pozwala również nawiązać kontakty, które są w moim zawodzie bezcenne.
Najlepszą szkołę mam jednak na co dzień w pracy dzięki mojemu szefowi, dr. Krzysztofowi Pawłowskiemu, rektorowi naszej uczelni. On stale powtarza, że w pracy PR-owca najważniejsza jest uczciwość i wiarygodność. Biorę to sobie do serca.
Agata Wydmańska
public relations manager w Wyższej Szkole Biznesu — National Louis University