Menedżerowie szukają wyzwań
Polscy menedżerowie i prezesi coraz mniej różnią się od swoich zachodnich odpowiedników. Dekada wolnego rynku pozwoliła na nadrobienie części dystansu, dzielącego polski i zachodni styl zarządzania. Wiele jednak jeszcze pozostało z dawnych czasów. Przykładowo polski menedżer nie jest wybierany w zupełnie obiektywny sposób. Przy rekrutacji na najwyższe stanowiska bardziej liczą się koneksje kandydata niż jego wiedza merytoryczna czy doświadczenie. Tylko 2 proc. kierowniczych stanowisk w polskich firmach jest obsadzanych przy wykorzystaniu usług firm executive search.
— Rekrutacja kadry na wyższe stanowiska jeszcze w dużej części polskich firm przypomina sądy kapturowe. Brak jasności kryteriów, obiektywizmu, nepotyzm to tylko niektóre z cech, charakteryzujących proces poszukiwania najlepszego kandydata na prezesa czy menedżera — wyjaśnia Krzysztof Mężykowski, partner zarządzający w H. Neumann International.
Dodaje jednak, że sytuacja ta powoli zaczyna się zmieniać. Tam gdzie liczy się jasność kryteriów potrzebni są headhunterzy i ich obiektywna ocena.
Już nie pieniądze
Na początku lat 90. głównym czynnikiem motywującym menedżera do pracy były pieniądze. Dzisiaj chcąc zatrudnić szefa firmy gdzie indziej nie wystarczy zaproponować mu większą o 20 proc. pensję. Tym, co motywuje najbardziej polskich menedżerów, są wyzwania i możliwość indywidualnego rozwoju.
— Chcą mieć pensje uzależnione od wyników. Nie chcą brać pieniędzy za stanowisko. Są niebywale pracowici i nastawieni na sukces — dodaje Krzysztof Mężykowski.
Zdaniem Haliny Frańczak, menedżera do spraw marketingu w Cap Gemini Ernst & Young, taka postawa świadczy o dojrzałości emocjonalnej polskiej kadry zarządzającej.
— Nasi menedżerowi czują się odpowiedzialni za to, co robią. Tak jak nigdzie indziej na świecie osiągnięcia i porażki firmy odbierają jako własne — przyznaje Halina Frańczak.
Jej zdaniem, grupa polskich menedżerów jest niezwykle barwna. Wywodzą się z różnych światów. Władzę w firmach sprawują zarówno ci, których początki kariery miały miejsce jeszcze w poprzednim systemie, jak i osoby młode, wykształcone za granicą, z doświadczeniem w dużych międzynarodowych korporacjach. Ci drudzy różnią się od zachodnich menedżerów jedynie późniejszą metryką.
Profesjonalni najmici
Według Krzysztofa Mężykowskiego, polska kadra zarządzająca działa na w pełni profesjonalnych zasadach.
— Są to najmici, którzy za określoną pracę chcą otrzymać określone korzyści. Wiedzą, jakich narzędzi należy użyć, aby osiągnąć zamierzone cele. W ciągu ostatnich lat zaczęło wykształcać się w Polsce w pełni profesjonalne środowisko zawodowych menedżerów, których właściciele firm będą wynajmować do zarządzania majątkiem — twierdzi Krzysztof Mężykowski.
Polski menedżer ma również problemy. Według specjalistów, najwięcej trudności przysparza mu długoterminowe planowanie. Pochłonięty zbyt dużą ilością spraw bieżących nie ma możliwości spojrzeć na działalność firmy z dystansu.
— Kryzysy, troska o przetrwanie firmy często blokuje planowanie strategiczne. Dlatego działalność wielu przedsiębiorstw wydaje się mieć charakter chaotyczny i nieuporządkowany — dodaje Halina Frańczak.
W polskich przedsiębiorstwach widać również troskę o utrzymanie ciągłości zarządzania. Duża część, bo aż trzy czwarte badanych menedżerów, deklaruje kształcenie w swoich zespołach „sukcesorów”, czyli osób, które będą przygotowane do przejęcia władzy w firmie.
— Wśród polskich prezesów popularne jest kreowanie własnej osoby jako niezastąpionej w firmie. Deklaracje są więc tylko teoretyczne, mają mało wspólnego z rzeczywistością — potwierdza Zbigniew Płaza, menedżer z Mecuri Urval, firmy doradztwa personalnego.
Również zdaniem Krzysztofa Mężykowskiego, w polskich firmach nie dba się o sukcesję. Często przedsiębiorstwo bywa traktowane jako prywatne królestwo prezesa.
Dobry na wzrost
Polski menedżer nieźle radził sobie z zarządzaniem firmą w okresie dobrej koniunktury. Świeży, chłonny rynek, minimalne utrudnienia ze strony konkurencji, dynamiczny wzrost gospodarczy i przyrost popytu spowodowały oderwanie stylu zarządzania od rzeczywistych problemów rynku. Wówczas potrzebni byli ludzie otwarci, pełni optymizmu i zapału, których w Polsce nie brakuje. Czasy prosperity nie są wieczne. Stagnacja i recesja wymaga odmiennego stylu zarządzania, cierpliwości i konsekwencji.
— W najbliższym czasie kadra menedżerskiej zostanie wymieniona. Osoby dynamiczne, nastawione na sukces zdemotywują się jego brakiem. Mogą sobie nie poradzić. Do tej pory zatrudniali pracowników. Teraz przyjdzie im zwalniać, redukować koszty. Nie zawsze będą w stanie sprostać temu wyzwaniu — dodaje Zbigniew Płaza.
Jego zdaniem, przyszła kolej na specjalistów od wyprowadzania firm z kłopotów. Nie będą to te same typy osobowościowe.
Agnieszka Ostojska
[email protected] % (22)6116224