Menedżerze, unikaj firm ze związkami zawodowymi
Menedżerze, jeśli chcesz zmienić pracę, to sprawdź, czy w nowej firmie działają związki zawodowe. Ich obecność prawie na pewno spowoduje, iż twoje wynagrodzenie będzie mniejsze niż u kolegi, w którego przedsiębiorstwie nie ma „reprezentacji pracowniczej”. Taki wniosek nasuwa się po lekturze raportu Neumann Management Institute (NMI), w którym przeanalizowano płace i benefity oferowane przez firmy z podobnych branż. Badania objęły przedsiębiorstwa, w których działają związki, i takie, w których ich nie ma. Żeby jednak nie być gołosłownym i narazić się na gniew bossów z OPZZ, Solidarności czy Kontry, trzeba przytoczyć konkrety.
NMI podzielił pracowników na trzy grupy: samodzielnych specjalistów, kierowników oraz dyrektorów. Okazuje się, największe różnice są w pierwszej grupie. Specjalista w firmie, w której działają związki zawodowe, otrzymuje miesięcznie 2070 zł. Jego kolega, który pracuje w spółce bez związków, dostaje prawie o 400 zł więcej. Podobnie jest w przypadku stanowisk kierowniczych — tu zarobki wynoszą odpowiednio — 4450 i 5180 zł. Najmniejsze różnice występują w przypadku stanowisk dyrektorskich — średnie wynagrodzenie w obu grupach wynosi 13 000 zł.
PENSJA to jednak nie wszystko. Menedżerowie równie uważnie przyglądają się benefitom pozapłacowym. Magnesem, decydującym często o zmianie pracy, jest możliwość korzystania z firmowego samochodu. Specjalista otrzyma służbowe auto w 15 proc. firm bez „reprezentacji pracowniczej”. W przedsiębiorstwach, w których działa związek, odsetek ten jest trzykrotnie mniejszy. W przypadku stanowisk kierowniczych wskaźniki te wynoszą odpowiednio — 40 i 20 proc. Wreszcie wyższy szczebel: ponad 40 proc. dyrektorów firm, w których działają związki, nie może liczyć na służbowy samochód. Na taką nieroztropność nie pozwalają sobie przedsiębiorstwa „nieuzwiązkowione”. Tutaj odsetek dyrektorów bez firmowego auta nie przekracza 20 proc.