Vany stają się coraz częściej przyczyną wypadków samochodowych, dlatego firmy motoryzacyjne inwestują w ich bezpieczeństwo.
Ostatnio coraz częściej słyszy się o wypadkach, w których udział biorą samochody dostawcze — vany. Auta takie jak mercedes sprinter czy opel vivaro w niczym nie przypominają swoich starzejących się braci roburów, avii czy nysek. Niestety rozwój technologiczny tego sektora poszedł trochę w złym kierunku.
Szybkie i niestabilne
Samochody dostawcze sprzedają się coraz lepiej. Dzieje się tak głównie dlatego, że samochody te komfortem i wyposażeniem mocno zbliżyły się do aut osobowych. Udanie połączono w nich wartości użytkowe, czyli przestrzeń ładunkową, z w miarę nowoczesnymi kabinami i dynamicznymi silnikami. Auta, którego skrzynia ładunkowa ma 13 metrów sześc. pojemności i pozwala załadować ponad 2 tony ładunku, nie prowadzi się jednak tak samo jak samochodu osobowego. Kierowcy jednak bardzo często zapominają o tym i niestety czasami kończy się to tragicznie.
Firmy motoryzacyjne starają się pomagać w szkoleniu kierowców takich pojazdów, jednak jest ich tak wielu, że nie sposób przeszkolić wszystkich. Dlatego właśnie kierownictwo Mercedesa stwierdziło, że już czas, aby braki w wyobraźni kierowców nadrobić elektronicznymi systemami bezpieczeństwa.
System stabilizacji toru jazdy w Niemczech jest już standardem i montuje się go we wszystkich samochodach typu van firmowanych znakiem Mercedesa. W Polsce istnieje jeszcze możliwość zamówienia takiego auta bez ESP, jednak, jak twierdzą przedstawiciele Daimler- Chrysler Automotive Polska, będą dążyć do tego, żeby ESP stało się także standardem w samochodach sprzedawanych na naszym rynku.
ESP pomaga
ESP, czyli elektroniczny system stabilizacji toru jazdy, ma zdaniem niemieckich inżynierów ograniczyć ryzyko wpadania samochodów dostawczych w poślizgi.
— Poślizg jest najczęstszą przyczyną wypadków. Zadaniem ESP jest przyhamowanie w odpowiednim momencie kół, które straciły przyczepność i ułatwienie kierowcy opanowania samochodu — twierdzi Georg Weiberg, jeden z szefów działu vanów w DaimlerChrysler.
Faktycznie system doskonale sprawdza się nawet w dużych samochodach dostawczych. Niestety takie „myślenie” za kierowcę kończy się tym, że później radzi on sobie praktycznie tylko z samochodami wyposażonymi w ESP.
— Dzisiejsze vany są naprawdę szybkimi samochodami i jeśli weźmie się pod uwagę, że jeżdżą z dużymi obciążeniami, to wyprowadzenie takiego samochodu z poślizgu nie jest łatwe. W Niemczech, gdzie wypadki z udziałem aut dostawczych są prawdziwą zmorą, ESP jest już standardem. Powoli dążymy do tego, żeby również w innych krajach był to element standardowego wyposażenia — dodaje Georg Weiberg.