Męski makijaż to już rynek

Na świecie kosmetyki kolorowe dla mężczyzn zyskują popularność. W Polsce też zaczyna się mówić, że kolorówka jest nie tylko dla kobiet.

1,14 mld USD — to kwota, która robi wrażenie. Tyle wart jest światowy rynek męskich kosmetyków kolorowych, jak donosi Bloomberg, powołując się na dane firmy badawczej JUV Consulting. Trend, który kiedyś był domeną głównie rynków azjatyckich, wkracza na rynki kolejnych kontynentów. W Polsce producenci i dystrybutorzy również mówią o pierwszych próbach tego typu. Największe marki, jak L’Oréal, Shiseido czy Estée Lauder, zabrały się za poszerzanie portfela produktów o kolorówkę dla mężczyzn.

Do tego dochodzą mniejsi gracze i start-upy powstające pod kątem takiej produkcji. Mowa o takich produktach, jak np. podkład, krem koloryzujący, kredka do brwi czy bronzery. Tyle Bloomberg. A jak sprawa wygląda nad Wisłą? Na razie makijażowi gracze głównie podkreślają, że ich produkty są przeznaczone zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. L’Oréal wprawdzie wprowadził kolorówkę dla mężczyzn pod szyldem Chanel, ale nie u nas. Przyznaje jednak, że tej grupy klientów w Polsce nie omija.

— Zainteresowanie kategorią męskich kosmetyków staje się coraz bardziej widoczne: coraz więcej panów odwiedza nasze butiki oraz jest aktywnych w mediach społecznościowych, wymieniając się informacjami na temat kosmetyków i makijażu. Obecnie nie mamy w swojej ofercie produktów do makijażu specjalnie dedykowanych mężczyznom — wszystkie nasze produkty mogą być używane zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety i dlatego nie stosujemy podziału na płeć w tej kategorii. Można się o tym przekonać, odwiedzając butiki naszej marki NYX Professional Makeup, gdzie można skorzystać z porad różnorodnego zespołu konsultantów — mówi Greta Vilutyte, dyrektor marketingu NYX Professional Makeup, L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie.

Podkreśla, że komunikując się z konsumentami, firma prezentuje makijaż nie tylko na modelkach, ale też na modelach.

— Wychodząc naprzeciw obecnym trendom, marka NYX Professional Makeup wprowadziła niedawno we współpracy ze znaną amerykańską drag queen Aquarią specjalną linię makijażu Pride, która została z powodzeniem wprowadzona również w Polsce — dodaje Greta Vilutyte.

W tym samym duchu wypowiada się nasz polski gigant światowy, czyli Inglot.

— Dostrzegamy ten trend i to, że nasi konkurenci wypuszczają męskie linie kosmetyków kolorowych. My tego nie zrobiliśmy, dlatego że nie definiujemy produktów jako „dla kobiet” czy „dla mężczyzn” — tzn. naszych produktów do makijażu mogą używać i używają osoby różnej płci — mówi Milena Inglot, doradca zarządu Inglota.

Jeden z dystrybutorów specjalizujący się w imporcie kosmetyków azjatyckich marek, który ostatecznie nie zechciał wypowiedzieć się pod nazwiskiem, przyznaje, że próbował sprzedawać kremy bb (czyli połączenie kremu z fluidem) dla mężczyzn, bo taki produkt znajduje nabywców na rodzimym rynku producenta. W Polsce się jednak nie przyjął. Swego czasu jednak i męskie „białe”, czyli pielęgnacyjne kosmetyki były czymś rzadko spotykanym. Teraz większość graczy ma dedykowane mężczyznom linie.

Czy tak samo będzie z kolorówką?

— Biała pielęgnacja została zaakceptowana, bo wcześniej panowie nieraz podbierali kosmetyki kobietom. W kolorówce jednak nieprędko będzie tak samo — choć panowie z niektórych produktów już korzystają. Dla handlowców czy części biznesmenów ważne jest, by wyglądać korzystnie i tu np. lekka poprawa kolorytu skóry poprzez krem rozświetlający czy lekko koloryzujący już wchodzi w grę czy wręcz jest praktykowana. Ale to także zadanie dla producentów i dystrybutorów — by tak nazwać czy opisać kategorię i produkt, by w naszej kulturze nie odstraszał — uważa Jarosław Cybulski, prezes Jandy.

Przyznaje, że dziś wprowadzenie linii makijażowej stricte dla mężczyzn mogłoby być dla koncernu lub kompletnie nieznanej firmy świetnym sposobem na szybkie zyskanie w Polsce rozgłosu. Zdaniem Joanny Draniak Kicińskiej, prezes firmy Bandi, choć make-up dla mężczyzn to aktualny trend w USA i widać tam coraz więcej marek makijażowych im dedykowanych, to nad Wisłą raczej przybierze to inną formę.

— Z pewnością pojawią się w sklepach pojedyncze produkty, a nawet dedykowane marki, ale ich udział w kategorii kosmetyków do makijażu nie będzie duży. My obecnie nie planujemy poszerzenia oferty w takim kierunku — dodaje Joanna Draniak- -Kicińska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy