Metamorfozy pod żaglami

Dla Macieja Bardana, prezesa Kredyt Banku, żeglarstwo to świetny trening myślenia strategicznego. W wolnych chwilach pakuje łódkę na dach samochodu i hajda! – na wody.

Waga 57 kilogramów, długość 4,2 metra. I już wiadomo, że nie chodzi o dziewczynę, ale wciąż o miłość. Maciej Bardan, prezes Kredyt Banku, siedem lat temu powrócił do żeglarstwa. Postawił na łódki klasy Laser, małe, zwrotne, choć nieco narowiste.

— W czasach mojej młodości, gdy zaczynałem pływać po Zalewie Zegrzyńskim, nie było jeszcze Lasera. Wsadzono mnie do dwuosobowego Cadeta. Szybko się wciągnąłem — wspomina 49-letni dziś menedżer.

Nie ukrywa, że marzy mu się bardziej stateczna i precyzyjna łódka, np. klasy Finn, ale z Finnem nie można robić tego, co z Laserem: złożyć i rozłożyć w kilkadziesiąt minut i przewieźć na dachu zwykłej osobówki. A logistyka jest bardzo ważna, bo wyobraźnia szefa banku sięga daleko poza akweny w okolicach Warszawy. W zeszłym roku Maciej Bardan wystartował m.in. w mistrzostwach świata klasy Laser w Kalifornii. Przeżył.

Nurek z kałuży

Na trasie wyścigu, w okolicach San Francisco, zameldował się dzień wcześniej. Oporządził łódkę, popływał trochę. Zdziwił się, że taki ładny ten most Golden Gate i taki silny wiatr. Następnego dnia na wodzie zaczęła się walka o życie. W każdym wyścigu przynajmniej dwa razy nurkował. A wyścigów było 10. Ukończył cztery.

— Rządził żywioł, nie było tam klimatu mojej kałuży, czyli Zalewu Zegrzyńskiego. Wysoka fala, wiatr, a do tego te podstępne prądy. Tak silne przy przypływie, że wydawało się, że płynę po rzece. Niezła szkoła — przyznaje prezes Kredyt Banku. Co roku stawia się też na polskich zawodach o Puchar Europy, rozgrywanych zwykle w Zatoce Gdańskiej. Zresztą to on był inicjatorem sponsorowania tej imprezy, jeszcze w czasach pracy w Raiffeisen Banku.

— Dlatego niektórzy podśmiewają się ze mnie, że muszę sponsorować jakąś imprezę laserowców, żeby móc popływać w ich gronie — kwituje Maciej Bardan.

Ci, którzy widzieli prezesa Kredyt Banku na wodzie, z adrenaliną w żyłach, twierdzą, że ten bankowiec po prostu nie lubi się chwalić. Pływa ryzykownie, ambitnie, na granicy wywrotki. Zresztą często tę granicę przekracza. Ale na Pucharze Europy co roku napędza młodziakom (dwudziesto-, trzydziestolatkom) strachu i niejeden ogląda plecy prezesa banku. A on, jak tylko ma okazję, próbuje sił na wodzie. Wiadomo, trening czyni mistrza. Tak jak ostatnio — w połowie lipca w Sopocie podczas uroczystego zaprzysiężenia olimpijczyków. Był wśród nich Przemysław Miarczyński, windsurfingowiec, jedna z nadziei medalowych, sponsorowany m.in. przez Kredyt Bank. I jak to na oficjałkach: dużo okrągłych słów, nieco żartów, trochę nudy. Po uroczystości, gdy poniektórzy dopijali jeszcze okolicznościowego szampana, Maciej Bardan wskoczył w piankę nie bacząc na nienajlepszą pogodę. W końcu rzadko udaje mu się wyrwać na Wybrzeże bez urlopu.

— Popływałem po Zatoce Puckiej, było świetnie — przyznaje.

Na co dzień pozostaje mu zegrzyńska „kałuża”, w której pierwszy raz skąpał się jako 10-latek. Kolega mamy był trenerem żeglarstwa i kiedy mały Maciek był w trzeciej klasie podstawówki, przekonał ją, że nie ma dla chłopca lepszego zajęcia po szkole. Po kilku treningach było jasne, że woda pochłonęła młodego adepta żeglarstwa na dobre. Wstawanie o 5 rano, by zdążyć na PKS odjeżdżający z ulicy Żytniej w Warszawie nie było problemem. Frajda wynagradzała wszystko.

— Nie ukrywajmy, nie osiągnąłem mistrzowskiego poziomu. Gdy zacząłem studia, żagle odsunęły się na dalszy plan — przyznaje Maciej Bardan.

Bankowa boja

Teraz stara się nadrobić te kilkadziesiąt lat bez wyczynowych żagli. Przekonuje jednak, że nie o samą adrenalinę chodzi.

— Lubię porównania żeglarstwa do biznesu, bo są trafne. Kurs na wiatr jest wyznaczony przez niewidoczny romb, halsuje się, szukając wiatru, ale na początku trzeba ocenić czy lepiej zacząć od lewej, czy od prawej strony. U nas w branży jest podobnie. Obieramy różne strategie, a na koniec dnia wszyscy jesteśmy rozliczani z udziału w rynku, z tego, czy pozyskaliśmy klienta i ile na nim zarobiliśmy. Innymi słowy: kto pierwszy dopłynął na górną boję — tłumaczy prezes Kredyt Banku.

Żeglarska metafora ma kolejne warstwy. Bo w trakcie wyścigu co kilka minut wiatr kręci, zmienia kierunek, tasuje stawkę. Dobra pozycja osłabia czujność.

— Czasami człowiek jest tak skoncentrowany na rywalizacji z łódką obok, że nie zauważy fundamentalnej zmiany kawałek dalej. Nie spostrzeże, że ktoś trzeci go wyprzedził — opowiada Maciej Bardan. Po zwrocie na boi zaczyna się kurs z wiatrem, wygra zawodnik z najlepszą techniką szybkiego pływania, spec od niuansów, mający lata doświadczeń. — W bankowości jest podobnie. Mamy w garści takie same hipoteki jak konkurencja. Pozostaje rozstrzygnąć kto jest technicznie lepszy, żeby ich sprzedać więcej, kto sprawniej przeprocesuje papiery, kto wyegzekwuje strategię szybciej — przekonuje prezes.

Garda marzeń

Przynajmniej raz w roku stara się ćwiczyć metafory w praktyce na ulubionym akwenie — jeziorze Garda w północnych Włoszech. Cudownie tam jest zwłaszcza w sierpniu, gdy cały dzień można pływać z wiatrem. Nad Gardą wiatr wieje rankiem od gór do morza. W południe siły natury wyłączają wszelki podmuch.

— Robi się duszno, skwar tężeje, to dobry czas na lunch w cieniu. Tym bardziej, że o 14 włączają wiatr, tyle że w drugą stronę, od morza — opisuje Maciej Bardan. A poczciwa Zatoka Pucka? Ze swoim 7/7/7 (temperatura powietrza / wody / siła wiatru w skali Beauforta) potrafi uprzykrzyć trening. Chyba że trafi się paru śmiałków do wyścigu.

Maciej Bardan

Prezes Kredyt Banku od 2008 r. Dawniej związany z Citibankiem i Raiffeisen Bank Polska. Studiował bankowość i finanse w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej. Absolwent Advanced Management Programme w Wharton University of Pennsylwania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Metamorfozy pod żaglami