Dla urzędników odpowiedzialnych za dług publiczny szykuje się bardzo pracowity rok. Rząd musi pożyczyć ponad 180 mld zł. Na szczęście resort finansów zaczął myśleć o potrzebach pożyczkowych już wcześniej i w Nowy Rok wejdzie z pokrytą jedną piątą tej kwoty.

- Jeżeli sytuacja rynkowa pozwoli, chcielibyśmy w pierwszym kwartale zbudować bezpieczny poziom rezerwy płynnościowej i sfinansować ok. 50 proc. całorocznych potrzeb pożyczkowych – mówi Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego w Ministerstwie Finansów (MF).
Jak chce to zrobić kierowane przez Pawła Szałamachę ministerstwo? Po dwumiesięcznej przerwie powrócą standardowe przetargi obligacji. W styczniu MF zaoferujemy inwestorom dług o łącznej wartości 6-13 mld zł, a w całym kwartale zakładana jest sprzedaż obligacji o wartości 28-38 mld zł.
Przy ul. Świętokrzyskiej planują sprzedawać nie tylko dług z złotych, resort finansów zapewnia, że da się również zauważyć jego obecność na rynkach zagranicznych.
- Zakładamy przeprowadzenie emisji publicznych na głównych rynkach zagranicznych o równowartości co najmniej 10 mld zł. Nie wykluczamy, że łączna wartość emisji może osiągnąć nawet 25 mld zł – informuje Piotr Marczak.
Po trzech latach do palety instrumentów, którymi rząd będzie się finansował wracają również bony skarbowe.
- Na przetargu w dniu 18 stycznia zaoferujemy bony 32-tyg. z ograniczoną podażą 1-2 mld zł. Wpływy z przetargów bonów uzupełniać będą rezerwę płynnościową w okresie spiętrzenia potrzeb pożyczkowych, a więc głównie w pierwszych miesiącach 2016 r. – wyjaśnia szef departamentu odpowiedzialnego za sprzedaż długu.
Jego zdaniem nie powinno być też problemu ze znalezieniem chętnych do zakupów i to nie tylko nad Wisłą. W samym tylko listopadzie portfel obligacji złotowych inwestorów zagranicznych wzrósł o 0,6 mld zł, a i w grudniu saldo przepływów u zagranicy pozostaje dodatnie.