W ostatnich trzech miesiącach przybyło czynników ryzyka stojącego przed światową gospodarką – ostrzega Międzynarodowy Fundusz Walutowy w cokwartalnej aktualizacji prognoz makroekonomicznych. To dość oczywista konkluzja, biorąc pod uwagę fakt, że w Europie toczy się duża wojna. Jeden z czynników ryzyka wymienianych przez MFW zwraca szczególną uwagę. Chodzi o potencjalne zamieszki i konflikty społeczne wywołane m.in. rosnącymi cenami żywności i paliw. Mogą mieć destabilizujący wpływ na poziomie lokalnym i globalnym. Największą uwagę musi na to zwracać Europa, która powinna liczyć się z ryzykiem dużych konfliktów w Afryce i na Bliskim Wschodzie i związanymi z nimi kryzysami migracyjnymi.
MFW wciąż wierzy, że światowa gospodarka będzie w tym roku rosła. Światowy PKB ma zwiększyć się w 2022 r. o 3,6 proc. wobec 4,4 proc. prognozowanych w styczniu. W przyszłym roku tempo wzrostu ma pozostać na identycznym poziomie. Wzrost ma być zatem umiarkowany, bo długookresowy potencjał rozwojowy na pewno znajduje się bliżej 4,5 proc., ale nie zerowy.
Fundusz ocenia natomiast, że czynniki ryzyka dla wzrostu są zdecydowanie niesymetryczne. Jednym słowem, większe jest prawdopodobieństwo, że wzrost gospodarczy będzie niższy od prognozy, niż że będzie wyższy. Analitycy wymieniają przy tym osiem kluczowych czynników ryzyka, których materializacja może doprowadzić do głębszego spowolnienia. Wymieniam je wszystkie w załączonej tabeli i jednocześnie zestawiam z analogiczną listą ze stycznia.

Czynników ryzyka jest dziś więcej niż przed trzema miesiącami. Większość jest podobna: pandemia, inflacja, rosnące stopy procentowe i spowolnienie w Chinach. Doszły jednak czynniki geopolityczne (zarówno sama wojna w Ukrainie, jak i ryzyko destabilizacji w innych regionach wywołane napiętymi relacjami politycznymi) oraz społeczne. Na to ostatnie chcę zwrócić uwagę.
MFW wskazuje, że rosnące ceny żywności i paliw oraz przepływy uchodźców mogą wywołać konflikty społeczne i zamieszki. Fundusz poświęcał temu tematowi sporo analiz w ostatnich latach, budując bazę danych pokazującą częstotliwość zamieszek i ich ekonomiczne konsekwencje. Wniosek jest taki, że silne konflikty społeczne są jednym z czynników mogących destabilizować gospodarkę. Co więcej, częstotliwość tych konfliktów wyraźnie wzrosła w ostatnich latach. Z innych analiz MFW wynika, że w latach 2010-20 częstotliwość konfliktów i zamieszek zwiększyła się dwu- lub nawet trzykrotnie w porównaniu z latami 1985-2010. Przyczyną zmiany mogą być trwale wyższe ceny surowców oraz efekty kryzysu gospodarczego z lat 2009/10, który ograniczył tempo wzrostu światowej gospodarki i tym samym zmniejszył przyrost dochodów ludności.
Mówiąc obrazowo: kluczowe jest ryzyko, że dojdzie do powtórki z lat 2010-11, kiedy Arabska Wiosna najpierw dała nadzieje na pozytywne przemiany społeczne, a później przyniosła krwawe wojny, m.in. w Syrii, i wielką falę migracji do Europy (z pewnym opóźnieniem). Jeżeli głód wywołany wysokimi cenami żywności i paliw znów uruchomi fale migracji, to Europa zmierzy się z niespotykanym wcześniej kryzysem społecznym.
MFW do opisu obecnej sytuacji gospodarczej na świecie używa następującego zdania: „bezprecedensowa liczba czynników kształtuje obecnie koniunkturę, a ich interakcja jest wyjątkowo trudna do przewidzenia”. Innymi słowy, sytuacja nigdy nie była aż tak niepewna. Cóż, trudno mi zgodzić się z opinią, że żyjemy w okresie bezprecedensowej niepewności. Niewątpliwie jednak żyjemy w świecie bardzo zmiennym i narażonym na liczne wstrząsy. Trzeba się z tym pogodzić i potraktować jako z trwały element rzeczywistości. To nie jest coś, co ustąpi.