Piotr Niemczyk, ustępujący wiceminister gospodarki odpowiedzialny za telekomunikację, nie zdążył wydać decyzji o prolongacie opłat koncesyjnych. Zarówno on, jak i zainteresowani operatorzy — Netia, Telefonia Lokalna i El- -Net — liczą, że spłatę przypadających na ten rok rat, które wynoszą ponad 430 mln zł, odłoży o rok nowy rząd.
Wiceminister gospodarki Piotr Niemczyk, który był odpowiedzialny za sprawy łączności, wbrew zapowiedziom nie wydał decyzji o prolongacie opłat koncesyjnych niezależnych operatorów telekomunikacyjnych. W przypadku trzech największych operatorów — Netii, Telefonii Lokalnej i El- -Netu — raty koncesyjne wynoszą ponad 430 mln zł.
— Nie dotarły do mnie na czas wyniki kontroli, jaką przeprowadzaliśmy u operatorów, którzy wystąpili o prolongatę. Bez kompletu niezbędnych dokumentów nie mogłem wydać decyzji, która przesuwała w czasie wpływy budżetowe przekraczające 400 mln zł — tłumaczy Piotr Niemczyk.
Zaniepokojeni brakiem decyzji o przesunięciu spłaty tegorocznych rat koncesyjnych są wszyscy trzej operatorzy. I trudno im się dziwić. Konieczność wniesienia tak wysokich opłat pogorszy i tak już kiepską ich kondycję finansową.
— Jesteśmy zdziwieni, że mimo wielu zapewnień minister nie wydał decyzji. Liczymy, że nowy podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, który będzie odpowiedzialny za telekomunikację, szybko podejmie decyzję o prolongacie — mówi Jolanta Ciesielska, rzecznik Netii.
Zdaniem Piotra Niemczyka, takie rozwiązanie jest realne.
— Dokumenty są w większości przygotowane do podpisu — zapewnia były wiceminister.
Sprawa jest o tyle pilna, że już na koniec listopada przypada termin spłaty kolejnych rat licencyjnych. W przypadku El-Netu jest to 38 mln EUR (około 150 mln zł), Netii — 33 mln EUR (128 mln zł), a Telefonii Lokalnej — 40 mln EUR (155 mln zł).
Wczoraj nie udało nam się skontaktować z Markiem Polem, szefem Ministerstwa Infrastruktury. Nie wiadomo jeszcze, kto w nowym resorcie będzie pełnił funkcję wiceministra odpowiedzialnego za sprawy łączności. Wiadomo natomiast, że poza sprawą prolongaty opłat koncesyjnych, która byłaby rozwiązaniem tymczasowym, będzie on musiał zająć stanowisko w sprawie innego postulatu operatorów. Domagają się oni zamienienia pozostałych do zapłacenia rat koncesyjnych (przekraczających 1 mld zł) na obowiązkowe inwestycje w rozbudowę sieci. Projekt ustawy wprowadzającej takie rozwiązanie jest już gotowy. Od nowego parlamentu zależy, czy zostanie uchwalona. Jej uzasadnienie bazuje na tym, że anulowane opłaty koncesyjne wrócą do budżetu w postaci podatków płaconych przez operatorów. Fiskus ma zarobić w ten sposób znacznie więcej niż wynosi wysokość opłat koncesyjnych.
Jeśli jednak parlament nie wróci do tematu zamiany opłat koncesyjnych na obligatoryjne inwestycje, sprawa może trafić do Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi m.in. o wątpliwości związane z tym, czy rozporządzenie ministra łączności, na podstawie którego pobierane są opłaty, zostało wydane zgodnie z prawem.
Wprawdzie operatorzy podkreślają, że skierowanie wniosku do TK jest ostatecznością i woleliby go uniknąć, ale nieuchwalenie nowej ustawy raczej nie zostawi im wyboru.