Miał 1,5 promila w przeglądarce

opublikowano: 17-02-2019, 22:00

Wszystko jasne: zwrot z Google może być na poziomie 60 albo 16 proc. w zależności od tego, jak mocny alkohol oblepia ścianki wyszukiwarki

Mimo że sekretne pączkowanie historii naszej przeglądarki wygląda na sferę wolną od gapiów, analitycy inwestycyjnych trunków prześledzą nawet tak poplątane frazy, jak zbitki liter, które produkujemy podczas wpisywania „château”. Głód wiadomości o określonych etykietach zaspokoić ma najpierw podstawowe okno wyszukiwarki, a następnie podstrona którejś z popularnych baz danych, dlatego — zaglądając w statystyki przykładowego Wine Searchera — eksperci usiłują wyławiać z sieci nadchodzące tendencje. Wśród nich, jak to przy połowach, trochę pełnotłustych kąsków o popycie, a trochę śmieci, barwnych jak rewelacja o rzekomym triumfie australijskiego piwa.

Chociaż wizja handlowania ogromnymi beczkami whisky wyglądałaby w oczach przeciętnego inwestora na dowcip, rozwijający się rynek wypracował przystępniejsze rozwiązanie — oprócz pojedynczych butelek, kupić można również udziały w whisky niezabutelkowanej.
Zobacz więcej

BEKA:

Chociaż wizja handlowania ogromnymi beczkami whisky wyglądałaby w oczach przeciętnego inwestora na dowcip, rozwijający się rynek wypracował przystępniejsze rozwiązanie — oprócz pojedynczych butelek, kupić można również udziały w whisky niezabutelkowanej. Fot. Bloomberg

Whisky, szukaj

W pierwszym rzędzie grube ryby — Mouton Rotschild, Dom Pérignon, Château Margaux, Lafite i Latour, kalifornijskie wino Opus One czy toskańska Sassicaia. Jak wynika z lubiącej się powtarzać statystyki, najbardziej ochoczo wyszukujemy trunki, których prawdopodobnie prędko nie kupimy, odwzorowując przy okazji ogólny trend na rynku kolekcjonerskich win. Etykiety wzbudzające najwyższe zainteresowanie podsycają tylko niedosyt strony popytowej, a poprzez skąpą podaż uśredniony poziom cen podręcznikowo rośnie — czy coś w takim układzie może ulec zmianie?

Jak się okazuje, tuż pod samą bordoską czołówką na liście najczęściej wyszukiwanych pozycji w winiarskiej bazie danych od niedawna goszczą różne… whisky, a więc alkohole o całkowicie osobnym rynku dla inwestorów. O ile skrzynkami win obraca się na wyspecjalizowanych giełdach, a warunki przechowywania butelek mają kluczowe znaczenie dla odsprzedaży, kolekcjonerską whisky kupić można na lotnisku, urozmaicając jednocześnie i portfel, i bagaż wygniecionych koszul. Alkohol, który nie dojrzewa po zabutelkowaniu, coraz wyraźniej jawi się jako prostsze rozwiązanie dla dywersyfikujących aktywa, tym bardziej, że w obiegu są już nawet wirtualne udziały w całych beczkach dostępne przy nieporównywalnie niższych stawkach.

— Częstość wyszukiwania whisky wyniosła w ostatnich 12 miesiącach prawie 13,5 mln rekordów, co odzwierciedla tylko hossę na światowym rynku tego trunku, który do 2023 r. ma, według szacunków, urosnąć do 7,5 mld USD — podaje Don Kavanagh, komentując dane Wine Searchera.

Żeby jednak oddzielić całe wysokoprocentowe morze od whisky z potencjałem w roli lokaty, trzeba zaznaczyć, że o wzroście konsumenckiego rynku decyduje m.in. zwiększająca się ilość destylarni — nawet we Francji czy Nowej Zelandii — natomiast największe tempo zwyżki gwarantuje zazwyczaj tzw. silent distillery, czyli gorzelnia zamknięta. Im mniej pozostaje po niej beczek, tym czulsze wzbudzają instynkty przygarnięcia sierot.

XXXX zamiast Ż

O ile skłonność do wyszukiwania branżowych informacji o whisky zwiększa się miarowo od trzech lat, w tabeli tłumnie wpisywanych fraz zagościć może nawet względnie pospolite piwo, i to deklasując DRC, najcenniejsze burgundzkie wino na rynku. W przypadku boju o sam szczyt klasyfikacji, francuskie wina w 2014 r. prześcignęła japońska whisky Yamazaki, a ubiegłego czerwca miejsce Château Mouton Rothschild zajęła sangria — dlaczego wobec tego nie przyjrzeć się australijskiemu piwu, które rozepchnęło się na liście między szampanem Dom Pérignon a włoskim winem Sassicaia wartym około 1 tys. zł?

Zdumiewająco popularny trunek o zagadkowej nazwie Castlemaine XXXX Bitter warto poznać przede wszystkim dla rozeznania, jak mylące bywa czytanie zbiorczych danych bez dodatkowych pytań o przyczyny spektakularnych wyników. Jak podają eksperci bazy, australijski alkohol zawdzięcza gorączkę w wyszukiwarce zapytaniom kierowanym nie z Europy, Stanów Zjednoczonych czy antypodów, tylko z Indii, w których bezmierną popularnością cieszy się również gra w krykieta. Jaka może być korelacja? Okazuje się, że niewątpliwie dodatnia, dlatego że zwiększona częstotliwość wyszukiwań przypadła na zwycięski pojedynek, jaki indyjska drużyna rozegrała w Australii, w gęstym otoczeniu reklam tamtejszego browaru.

Z uwagi na fakt, że w telewizji pierwszego z krajów zabronione jest promowanie jakiegokolwiek alkoholu, z pełnej nazwy produktu zachował się tajemniczy rząd XXXX, a ten — wpisany w ślepe okno wyszukiwarki — ubarwił ostatecznie analizowane przez ekspertów dane.

Przeglądając takie statystyki w poszukiwaniu ewentualnych trendów, można natrafić zarówno na przypadki tak barowe i jaskrawe, jak i na niepozorne pułapki: królują wśród nich wina czerwone i stosunkowo dobre, o których w innym kącie internetu ktoś nieopatrznie napisał, że przedłużają życie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu