Kurs USD/PLN w tydzień spadł o 2 proc. i po raz pierwszy od 2021 r. znalazł się na poziomie około 3,86 zł. To konsekwencja zmiany nastrojów na rynkach, w wyniku której kurs EUR/USD wzrósł do ponad 1,10 dolara po raz pierwszy od grudnia ubiegłego roku.
- Inwestorzy zaczęli mocniej grać pod spadek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, wyceniając więcej obniżek do końca roku. Diametralnie poprawiły się też nastroje. To ekosystem, w którym wzrost płynności na rynku powoduje ucieczkę od dolara – mówi Przemysław Kwiecień, ekonomista XTB.
Do kolejnego zwrotu może dojść w piątek – w czasie corocznego sympozjum w Jackson Hole wystąpi Jerome Powell, szef Fedu. W tym górskim kurorcie wielokrotnie zapowiadano zmiany w polityce pieniężnej.
- Także tym razem oczekuje się, że Jerome Powell zapowie wsparcie dla gospodarki, dlatego dolar tanieje, a EUR/USD jest najwyżej od 2023 r. Kapitał napływa więc na rynki wschodzące, w tym do Polski, a złoty się umacnia. Ten kanał jest nawet silniejszy niż ten związany ze spadkami na giełdach, które przy ostatniej fali nie przeszkadzały złotemu. W piątek może jednak nastąpić rozczarowanie, gdyż rynek skłania się ku obniżce aż o 50 pkt baz., a po ostatnim posiedzeniu Jerome Powell wskazywał, że taki ruch w ogóle nie jest dyskutowany. Jest zatem ryzyko, że rynek się zagalopował – mówi Rafał Sadoch, analityk mBanku.
- Dolar w sierpniu z jednej strony był pod wpływem obaw o recesję w USA, a z drugiej - perspektyw obniżek stóp procentowych we wrześniu. Pierwszy czynnik stał się nieaktualny po danych z rynku pracy za lipiec, tymczasem oczekiwania co do obniżek wręcz wzrosły – obecnie rynek obstawia cięcie w sumie o 100 pkt baz. do końca roku – mówi Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.
Po chwili zwątpienia inwestorzy uwierzyli w scenariusz miękkiego lądowania gospodarki - braku recesji i jednocześnie poluzowania polityki pieniężnej przez Fed.
- O ile dolar najpierw tracił głównie do walut najbezpieczniejszych, czyli do franka szwajcarskiego czy jena, to obecnie traci także do walut z koszyka G10 uważanych za bardziej ryzykowne, czyli np. dolara kanadyjskiego czy korony norweskiej. Realizuje się scenariusz rychłych obniżek stóp w USA przy słabnięciu gospodarki, ale w sposób niewzbudzający awersji do ryzyka. Trzeba uwzględnić także umocnienie jena, który na początku lipca był najsłabszy do dolara od 1986 r., ale od tego czasu zyskał ponad 10 proc., co na rynku walutowym jest sporym ruchem – mówi Bartosz Sawicki.
Złoty się broni
Polska waluta najpierw na początku sierpnia niespecjalnie silnie zareagowała na umacnianie się dolara, a obecnie wykorzystuje osłabienie amerykańskiej waluty. Do tego większość banków centralnych myśli o luzowaniu polityki, a do wyjątków należy NBP.
- Złotemu odwrót od dolara służy, podobnie jak polityka lokalnych władz monetarnych. Rada Polityki Pieniężnej założyła klapki na oczy – zobowiązała się, że nie będzie obniżać stóp procentowych i trzyma się tego, nie bacząc na dane. Przy dobrych nastrojach ten czynnik pomaga w przyciąganiu kapitału – mówi Przemysław Kwiecień.
W ubiegłym tygodniu napłynęły dobre dane z polskiej gospodarki. GUS oszacował dynamikę PKB w II kwartale na 3,2 proc., co oznacza przyśpieszenie w stosunku do 2 proc. w I kwartale.
– Wzrost PKB był wyższy od oczekiwań i sytuuje nas w europejskiej czołówce. Konsumpcja jest bardzo mocna, na co wskazują rachunki narodowe czy wysokie wpływy z VAT. Inflacja odbiła, stąd trudno oczekiwać zmiany nastawienia RPP w najbliższych trzech kwartałach – uważa Bartosz Sawicki.
Odbicie na giełdach
Zwrot dokonał się także na rynkach akcji, co sugeruje wzrost apetytu na ryzyko. Nasdaq odrobił sierpniowy spadek, co oznacza, że jest już w połowie drogi między ostatnim dołkiem a szczytem ustanowionym w lipcu.
- GPW odrobiła połowę ze spadku z zeszłego miesiąca, a amerykański S&P 500 - trzy czwarte. Spadek był związany z obawami o koniunkturę gospodarczą. Wsparcie ze strony polityki monetarnej może jednak pozwolić zniwelować te obawy, stąd nie byłem i nie jestem niedźwiedzio nastawiony, gdyż wydaje się, że Fed stanie na wysokości zadania – mówi Radał Sadoch.
- GPW już na tym korzysta, a odbicie, choć początkowo niemrawe, nabrało tempa. Mieliśmy korektę, która zasięgiem przypominała sytuację z początku 2023 r. i podobnie jak wtedy nastąpił mocny ruch powrotny. W kolejnych tygodniach zobaczymy, czy korekta się zakończyła – mówi Przemysław Kwiecień.
Teoretycznie umocnienie polskiej waluty szkodzi eksporterom, a ułatwia życie importerom, ale ta zależność nie zawsze działa. Choć wypowiedzi premiera i ministra finansów sugerują, że złoty mógłby być słabszy, to raczej nie będzie to widoczne w wynikach spółek, zwłaszcza tych sprzedających do USA.
- Większość przychodów branży gier zależy od kursu dolara, ale raczej nie będzie to bardzo istotny wpływ, gdyż nie jest to podnoszone przez analityków. Częściej się zdarza, że gdy dolar jest mocny, to widać tego efekty w przychodach firm z sektora. Historycznie także Medicalgoritmics korzystał na mocnym dolarze, ale to już jest inna spółka niż kiedyś, która przebudowuje swój biznes. Obecnie raczej mówi się o tym, że złoty jest zbyt mocny dla krajowej gospodarki i eksportu – mówi Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ.
Prognozy zakładają stabilizację
Większość analityków spodziewa się kontynuacji trendu osłabienia dolara oraz umocnienia złotego. Zamieszanie może zostać wywołane przez decyzje banków centralnych niespójne z oczekiwaniami rynkowymi.
- Nie spodziewam się, że istotnie wyłamiemy się z trendu bocznego na parze EUR/USD – notowania powinny sukcesywnie iść powyżej 1,10 dolara, ale prawdopodobne spowolnienie w Europie powinno ograniczyć ten wzrost. W przypadku złotego mogą być pewne perturbacje związane z decyzją Fedu we wrześniu, ale do końca roku będzie go wzmacniać postawa RPP – mówi Rafał Sadoch.
- Prognozujemy, żena koniec września kurs USD/PLN będzie wynosił 3,88 zł, a na koniec roku 3,83 zł. Kurs EUR/PLN na koniec września powinien być zbliżony do obecnego, a na koniec roku wynieść około 4,25 zł. Zakładamy, że złoty pozostanie odporny, a ewentualne straty wskutek zawirowań powinny zostać szybko odrobione. Pole do osłabienia dolara w krótkim terminie może być nieduże – zakładam trzy obniżki stóp w tym roku, a rynek wycenia więcej, stąd dolar może nieco się umocnić, ale na koniec roku powinien być kilka groszy tańszy. Zniżki może kontynuować w kolejnym roku, gdy europejska gospodarka się rozrusza, a Europejski Bank Centralny przystopuje z obniżkami – mówi Bartosz Sawicki.
Obecnie rynek gra zgodnie ze scenariuszem miękkiego lądowania, ale może to się jeszcze zmienić, gdy dane zaczną sugerować, że sytuacja gospodarki nie jest taka różowa.
- W pewnym momencie obawy o recesję wrócą, a ona w Europie może być głębsza niż w Stanach Zjednoczonych. W związku z tym złoty skoryguje swoją nadmierną siłę i zapewne kurs dolara ruszy w kierunku 4 zł. Trudno jednak powiedzieć, czy stanie się to we wrześniu, w grudniu czy w lutym – mówi Przemysław Kwiecień.
