Szacuje się, że do 2050 r. globalne spożycie mięsa wzrośnie o ponad 50 proc. W Europie już niemal połowa upraw to pasza, a większość gruntów rolnych służy hodowli. Mogą to zmienić zamienniki białek odzwierzęcych. Według ekspertów są bardziej wydajne i mniej obciążają środowisko.
Według Euromonitora globalna sprzedaż roślinnych zamienników mięsa, nabiału i owoców morza wzrosła w zeszłym roku o 5 proc., sięgając 107,7 mld zł. W samej Polsce wartość rynku przekracza już 1 mld zł. Z danych Polskiego Związku Producentów Żywności Roślinnej wynika, że wartość rynku żywności roślinnej w ciągu ostatnich dwóch lat wzrosła o 19 proc. Statystyki nie obejmują jeszcze produktów bazujących na fermentacji precyzyjnej i rolnictwie komórkowym, bo te segmenty znajdują się dopiero w fazie wczesnego rozwoju.
— W Europie firmy działające w tym obszarze pozyskały w zeszłym roku 2 mld zł, czyli o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Zostały one przeznaczone przede wszystkim na rozwój produktów roślinnych i fermentacji biomasy. Ta ostatnia, przypominająca procesy znane z produkcji piwa czy jogurtu, pozwala namnażać mykoproteiny o wysokiej wartości odżywczej. Dynamiczny wzrost inwestycji, na poziomie 30 proc., zanotowano również w fermentacji precyzyjnej umożliwiającej tworzenie np. roślinnej serwatki czy składników nadających produktom mięsny smak i teksturę — mówi Seth Roberts, starszy menedżer ds. polityki w The Good Food Institute Europe.
Innowacje znad Wisły
W Polsce trend dopiero się rozkręca. W 2023 r. Napiferyn Biotech zebrał 10,7 mln zł na technologię pozyskiwania białka z produktów ubocznych produkcji oleju rzepakowego. W zeszłym roku LabFarm dostał 8,6 mln zł grantu z NCBR na hodowlę mięsa komórkowego, a w tym Tarczyński dostał od NCBR 37 mln zł na preparat wielobiałkowy z grochu i alg morskich.
— Proekologiczna ekstrakcja białka z grochu i alg, nad którą pracują nasi technolodzy, to koncept innowacyjny w skali globalnej. Uzyskanie wysokobiałkowego produktu roślinnego o strukturze zbliżonej do mięsa jest wyzwaniem dla rynku, jednocześnie wydaje się nieuniknionym kierunkiem rozwoju branży w kontekście zrównoważonego rozwoju. Systematyczne zwiększanie udziału surowców białkowych pochodzenia roślinnego jest szansą na zmniejszenie śladu węglowego w przetwórstwie mięsnym — mówi Dawid Tarczyński, członek zarządu oraz dyrektor ds. rozwoju firmy Tarczyński.
Nowy składnik trafi do kabanosów mięsnych i roślinnych i będzie oferowany na rynkach krajowych oraz zagranicznych.
Prawie co drugi Polak jedzący mięso ogranicza jego spożycie — wynika z danych projektu Smart Protein. Na pierwszy plan wysuwają się względy zdrowotne, tuż za nimi troska o zwierzęta. Rośnie też otwartość na mięso z laboratorium — z badania YouGov wynika, że ponad połowa respondentów z Polski byłaby gotowa go spróbować, jeśli tylko zostanie dopuszczone do obrotu po przejściu kontroli bezpieczeństwa. Nie wszystko jednak idzie po myśli orędowników roślinnej rewolucji.
— Największymi barierami dla alternatywnych źródeł białka pozostają cena i smak — przyznaje Seth Roberts.
Roślinna rewolucja
Zainteresowanie konsumentów, innowacje technologiczne i wsparcie rządowe to trzy główne siły kształtujące rozwój rynku alternatywnych źródeł białka. Według badań z 2023 r. 51 proc. konsumentów z dziesięciu krajów europejskich ograniczyło spożycie mięsa. Wskazywali na smak, korzyści zdrowotne i cenę jako główne powody zmiany nawyków.
Rozwój technologiczny — obejmujący m.in. druk 3D żywności, roślinne tłuszcze o właściwościach zbliżonych do zwierzęcych oraz nowe odmiany surowców — pozwala firmom tworzyć produkty coraz bardziej podobne do mięsa pod względem smaku, tekstury i ceny.
— Znaczącym czynnikiem wspierającym rozwój branży jest również rosnące zaangażowanie władz publicznych. W 2024 r. rządy na świecie zadeklarowały 510 mln USD [ponad 2 mld zł — red.] nowego wsparcia dla sektora alternatywnego białka. Łączna wartość inwestycji publicznych w tej dziedzinie przekroczyła 2,1 mld USD [7,94 mld zł — red.], z czego zdecydowana większość została przeznaczona na badania i rozwój — mówi Seth Roberts.
Giganci wchodzą do gry
Tradycyjne firmy z branży mięsnej i nabiałowej coraz uważniej przyglądają się nowym źródłom białka i coraz częściej wchodzą w interesy z firmami, które je produkują. Cargill inwestuje w innowacje roślinne wspólnie z hiszpańskim Cubiq Foods, producent serków Babybel łączy siły z Climax Foods, a Those Vegan Cowboys, start-up specjalizujący się w fermentacji precyzyjnej, współpracuje z Hochlandem. Także sektor mięsa hodowanego komórkowo przyciąga dużych graczy — brazylijski JBS zainwestował w Biotech Foods, a Believer Meats rozwija technologię wspólnie z niemiecką firmą GEA.
— Start-upy zyskują dostęp do skali, sieci dystrybucji i know-how dużych firm, które z kolei dywersyfikują swoje portfele produktowe i przygotowują się na możliwą zmianę paradygmatu w żywieniu — komentuje przedstawiciel The Good Food Institute.
Zwraca uwagę, że również na polskim podwórku widać tę rosnącą aktywność. Producent roślinnych zamienników Well-Well (dawniej Polsoja) trafił pod skrzydła LipCo Foods. LabFarm, start-up pracujący nad mięsem komórkowym, rozwija się dzięki wsparciu właściciela KPS Food. Własne linie produktów roślinnych mają już też m.in. Sokołów, Olewnik i Tarczyński. W kolejce ustawiają się kolejne, bo rynek białek alternatywnych dojrzewa, a kapitał i zaplecze technologiczne dużych graczy mogą przesądzić o tym, kto zostanie liderem rynku.
Według naszych szacunków wartość rynku roślinnych zamienników w Polsce przekracza obecnie 1 mld zł. Rynek staje się coraz bardziej zróżnicowany zarówno pod względem oferowanych produktów, jak też liczby producentów. Jest to przestrzeń do rozwoju dla start-upów, ale też międzynarodowych koncernów spożywczych. W Polsce najszybciej rozwija się segment roślinnych zamienników nabiału oraz mięsa. Po dynamicznym wzroście w latach 2020–22 rynek roślinnych zamienników w Polsce wyraźnie wyhamował. Według danych firmy Mintel liczba nowości produktowych w tej kategorii w 2023 r. zmniejszyła się o blisko połowę. W 2024 widoczne było lekkie ożywienie, natomiast nadal utrzymał się średnioterminowy trend wyhamowania dynamiki wzrostu. Na tle innych krajów europejskich — takich jak Niemcy czy Wielka Brytania — polski rynek pozostaje relatywnie niewielki mimo rosnącej liczby konsumentów ograniczających spożycie białka zwierzęcego lub całkowicie z niego rezygnujących. Głównymi barierami hamującymi rozwój krajowego rynku są bariery popytowe i cenowe, w tym osłabienie siły nabywczej konsumentów oraz ich obawy dotyczące smaku, składu, stopnia przetworzenia i właściwości zdrowotnych produktów będących zamiennikami zwierzęcych źródeł białka. W naszej ocenie w krótkoterminowej perspektywie segment pozostanie niszowy.
