Ponad 80 proc. zakładów mięsnych było w dobrej bądź bardzo dobrej kondycji finansowej na początku 2014 r., a na początku 2015 roku 45,1 proc. (pod względem wskaźników zadłużenia, rentowności itp.), jak podaje Bisnode Polska.

Wywiadownia porównała stan 2 tys. firm. Branża potwierdza, że sytuacja wygląda bardzo źle. Główny powód to wirus afrykańskiego pomoru świń, choroba wykryta u padłych dzików, a przenoszona na świnie. Jego wykrycie w lutym zeszłego roku na terenie Polski skutkowało natychmiastowych zamknięciem szeregu rynków na świecie. Katastrofalna sytuacja, jak podaje Bisnode, znajduje swoje odzwierciedlenie w twardych danych liczbowych Agencji Rynku Rolnego, która na podstawie wstępnych danych Ministerstwa Finansów wyliczyła, że w okresie styczeń – październik 2014 roku Polski eksport żywca, mięsa, tłuszczów i przetworów wieprzowych spadł o 11 proc. w skali roku do 516 tys. Import natomiast wzrósł do 682 tys. ton wobec 679 tys. ton w analogicznym okresie roku ubiegłego.
- ASF i to co nastąpiło później wpędziło branżę w błędne koło. Spowodowało nadpodaż tłuszczy i tzw. mięs drobnych (używanych m.in. do produkcji kiełbas), które były wysyłane na tamtejsze rynki [m.in. do Rosji – red.] Ich gigantyczne ilości znajdują się w mroźniach i ze względu na termin przydatności będą musiały trafić w ciągu najbliższych miesięcy na rynek – mówi Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia.
Tłumaczy, że taki zamrożony towar to zamrożona gotówka.
Do tego pojawiają się zatory płatnicze w handlu. Jako że wskaźniki finansowe firm spadają, banki mniej chętnie udzielają finansowania, wiec sytuacja zakładów się tym bardziej pogarsza. Do tego wiele firm zachłysnęło się spadającymi cenami surowca i zrobiło większe zakupy, z którymi nie ma teraz co zrobić – opowiada Krzysztof Woźnica.
W sezonie „kiełbasianym”, czyli gdy pogoda zacznie pozwalać na grilla, wszystko to trafi prawdopodobnie na rynek.
- Sezon może być dramatyczny pod względem cen – uważa prezes Zakładów Mięsnych Silesia.
MICH