Mieszkania w Polsce nie drożały jak szalone

opublikowano: 16-04-2019, 22:00

Ceny transakcyjne mieszkań w Polsce urosły w 5 lat o 19 proc., znacznie mniej niż w większości krajów europejskich, wynika z danych Eurostatu.

Z hossą na rodzimym rynku mieszkaniowym jest trochę jak z hossą na rynku akcji — są efektywne przebłyski (na rynku nieruchomości tak było w 2018 r.), ale w porównaniu z rynkami zagranicznymi i tak jesteśmy daleko w tyle. Z danych Eurostatu, które przywołuje Jarosław Sadowski, ekonomista firmy doradczej Expander, wynika,że pod względem dynamiki cen mieszkań od początku 2013 r. do końca 2019 r. Polska zajmuje 23 miejsce na 29 badanych państw. Na dodatek spora część zwyżki przypadła na 2018 r. (7,7 proc. według danych GUS), ceny zwyżkowały też w 2017 r. (o około 6 proc.), a wcześniej były relatywnie stabilne.

— Po kryzysie finansowym z 2008 r. ceny mieszkań w Polsce spadały i najniższy poziom osiągnęły w 2013 r. Później zaczęły rosnąć, co obserwujemy do dziś. Za sobą mamy więc już ponad 5 lat wzrostu. Według Eurostatu, w tym czasie ceny transakcyjnewzrosły w naszym kraju o 19 proc. To jeden z wolniejszych wzrostów w Unii Europejskiej. Najbardziej spektakularne zmiany nastąpiły w Irlandii (81 proc., przy czym od 2007 do 2010 r. ceny spadły o jedną trzecią), na Islandii (77 proc.) i na Węgrzech (59 proc.). Jeśli chodzi o państwa naszego regionu, to wyprzedzają nas zarówno Czesi (44 proc.), Słowacy (33 proc.), jak i kraje bałtyckie. Jedynym krajem, w którym ceny mieszkań spadły w omawianym okresie, są Włochy (-11 proc.) — komentuje Jarosław Sadowski z Expandera.

Specjalista zaznacza, że choć ceny mieszkań w Polsce wzrosły,to ich dostępność się poprawiła. Po pierwsze dlatego, że wynagrodzenia zwiększały się w jeszcze szybszym tempie. W całej gospodarce narodowej średnia pensja netto wzrosła o około 25 proc., a w sektorze przedsiębiorstw aż o 33 proc. Po drugie, w porównaniu z 2013 r. znacznie spadło oprocentowanie kredytów hipotecznych (z 5,7 proc. do 3,7 proc.). Po uwzględnieniu tych elementów, obecna dostępność mieszkań jest lepsza niż w 2013 r., mimo że wtedy ich ceny były znacznie niższe.

— Trzeba jednak dodać, że to wartości średnie. W praktyce dużo zależy od tego, jak faktycznie zmieniła się nasza pensja od 2013 r. Istotne jest także to, w którym mieście chcemy kupić nieruchomość. Dla przykładu nowe mieszkania w Kielcach zdrożały od początku 2013 r. jedynie o 7 proc., ale w Gdańsku aż o 50 proc. Są więc miasta, w których faktyczna dostępność mieszkań mocno wzrosła, ale także takie, w których o własne mieszkanie jest trudniej. W badaniu NBP dotyczącym 7 największych miast, Gdańsk jest jedynym, w którym tzw. kredytowa dostępność mieszkania spadła w porównaniu z początkiem 2013 r. — dodaje Jarosław Sadowski.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy