Dzięki współpracy lokalni przedsiębiorcy z branży turystycznej mają większą szansę na rozwój.
W karcie kawiarni-galerii Stare Sioło Alka Wójcika jest ponad 300 gatunków win z całego świata, szwajcarskie danie raclette i gorące góralskie oscypki. Na ścianie — pokaźna kolekcja obrazów żony Alka, Marianny. Przy odrobinie szczęścia można też trafić na koncert jazzowy czy wystawę drewnianych rzeźb. Zjeżdża się wówczas cała okolica.
W liczącej około 300 mieszkańców Wetlinie przedsiębiorczość kwitnie. Nawet to, że rzadko dojeżdża do wsi jakikolwiek autobus, stało się zaletą, bo rozwinął się prywatny transport. Zdzisław Pietras kupił na kredyt minibusa i dowozi turystów pod górskie szlaki. Nikos Annopolus, jedyny Grek w okolicy, sprzedaje sery. Po fetę z ziołami i oscypki zjeżdżają się turyści i okoliczni mieszkańcy. Alek Wójcik robi u niego zapasy dla gości swojej kawiarni.
Dobry przykład
— W Wetlinie nie ma ani apteki, ani lekarza, nawet pocztę chcieli zlikwidować — mówi Stefania Biegun, 70-letnia mieszkanka wsi.
Funia, bo tak nazywają ją w powiecie leskim, jest sławna nie tylko dlatego, że była trzykrotną olimpijką, wielokrotną akademicką mistrzynią świata i Polski w narciarstwie biegowym. Do Wetliny przeniosła się kilka lat temu z Zakopanego. Wspólnie z przyjaciółką wybudowała mały pensjonat. Jej sukces zachęcił innych mieszkańców — do przyjmowania turystów, założyli sklepy, galerię. Szybko zorientowali się, że jeśli zjednoczą siły, będzie im łatwiej.
Trzy lata temu Stefania Biegun założyła z sąsiadami Stowarzyszenie Rozwoju Wetliny i Okolic. Spotykają się w kawiarni Alka Wójcika i wspólnie zastanawiają, jak z dawnej leśnej osady uczynić atrakcyjny ośrodek ruchu turystycznego w Bieszczadach. Można powiedzieć, że już im się udało. Korzystają z tego, że jest w Bieszczadach co zwiedzać — malownicze krajobrazy, setki kilometrów górskich szlaków, zabytkowe cerkwie i chaty. Wyznaczyli w okolicy narciarskie trasy wędrowne i starają się o środki na utworzenie wyciągu. Zapewniają turystom kilkaset zadbanych miejsc noclegowych i dobre jedzenie. Założyli też własną stronę internetową.
Strategia i lobbing
— Ustalanie wspólnych celów i współdziałanie w ramach stowarzyszenia nie zawsze jest łatwe, bo ścierają się często odmienne interesy. Jednak wszyscy zrozumieli, że bez współpracy byłoby nam dużo trudniej — zaznacza Grażyna Ostrowska, przewodnicząca stowarzyszenia, właścicielka pensjonatu.
Wiedzą, że sama budowa pensjonatów czy restauracji nie wystarczy. Potrzebna jest dodatkowa infrastruktura, przemyślany plan zagospodarowania wsi, programy wsparcia drobnej przedsiębiorczości i polityka ochrony środowiska.
— Nie chcemy rozwijać się w niekontrolowany sposób. Musi istnieć granica rozbudowy miejscowości, aby jej największym atutem nadal pozostała nie zniszczona przyroda — mówi Grażyna Ostrowska.
Z tych powodów stowarzyszenie pełni rolę lobbysty na szczeblu samorządowym.