Miliard euro pójdzie na zawodówki

opublikowano: 10-02-2015, 00:00

Szkolnictwo zawodowe — reaktywacja. Resort edukacji niemałą gotówką zachęci pracodawców do przyjmowania praktykantów

Rok szkolny 2014/15 Joanna Kluzik- -Rostkowska, minister edukacji, mianowała Rokiem Szkoły Zawodowców.

W Niemczech licea wybiera 30 proc. uczniów. Tam jednak system jest dość bezwzględny, bo bardzo szybko, już na poziomie podstawówki, przymyka uczniowi drogę do wyższego wykształcenia. W Polsce pierwszy moment wyboru następuje znacznie później i niech tak pozostanie — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji.
Zobacz więcej

POLSKA DROGA:

W Niemczech licea wybiera 30 proc. uczniów. Tam jednak system jest dość bezwzględny, bo bardzo szybko, już na poziomie podstawówki, przymyka uczniowi drogę do wyższego wykształcenia. W Polsce pierwszy moment wyboru następuje znacznie później i niech tak pozostanie — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji. Marek Wiśniewski

— To początek odbudowy szkolnictwa zawodowego, które zniknęło po upadku komuny. Szczęśliwie z unijnych funduszy na lata 2014-20, które powinny ruszyć w połowie roku, mamy na poziomie centralnym 120 mln EUR, a w budżetach marszałków 916 mln EUR, choć początkowo miało być 700. Zadbałam, by część pieniędzy można było dedykować wprost pracodawcom — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.

Przetrwają najlepsi

Dzięki temu obecne zachęty — 1,8 tys. zł refundacji wynagrodzenia instruktorów, 400 zł dodatku szkoleniowego dla nich i 800 zł kosztów odzieży dla ucznia — znacznie urosną. Firmy będą mogły liczyć na 5 tys. zł zwrotu za ucznia na stażu, a opiekun stażysty oprócz 1,8 tys. zł wynagrodzenia będzie mógł dostać 800 zł dodatku i drugie tyle premii. Warunkiem finansowania jest umowa między szkołą a pracodawcą. I tu MEN upatruje szansy na sukces.

— Dziś kłopot części szkół polega na tym, że uczą zawodów, których pracodawcy nie potrzebują. Obie strony żyją w światach równoległych. Np. z badania Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej wynika, że w niektórych powiatach szkoły edukują 2 proc. osób w danym zawodzie, a byłoby zapotrzebowanie na 36 proc. Niekiedy dzieje się tak dlatego, że szkoły idą siłą rozpędu: zawsze kształciły w danym kierunku, innym razem dlatego, że nauczyciele potrafią uczyć tylko danego zawodu. Chcemy to zmienić i spowodować, żeby szkoły zwróciły się w stronę potrzeb pracodawców. Będą musiały to zrobić, bo mamy niż demograficzny i przetrwają tylko placówki, które będą współpracować z przedsiębiorcami — uważa Joanna Kluzik-Rostkowska.

Unijne fundusze przewidują dofinansowanie szkolenia nauczycieli i tworzenie warsztatów w szkołach. Do zrobienia jest sporo. Dziś 60 proc. uczniów zasadniczych szkół zawodowych uczestniczy w kształceniu dualnym, gdzie 3 dni to praktyka, a 2 dni — nauka.

— Chcemy dojść do sytuacji bliskiej 100 proc. W Niemczech jest wręcz więcej przygotowanych miejsc praktyk niż praktykantów — mówi minister edukacji.

Do nauki zaniedbanych dziś zawodów MEN zachęci, dostarczając materiały naukowe. — Wydawcom często nie opłaca się tworzyć niewielkich nakładów. My to sfinansujemy. Na e-podręczniki przeznaczymy do 2020 r. 165 mln zł — mówi minister edukacji.

Strefa, powiat, marszałek

W analizie potrzeb pracodawców biorą udział spółki zarządzające Specjalnymi Strefami Ekonomicznymi (SSE). Przypomnijmy, że od stycznia tego roku znowelizowana ustawa zobowiązała je do łączenia szkół z pracodawcami. W 14 SSE już teraz spółki są gotowe przyjąć na praktyki 4 tys. uczniów w przyszłym roku szkolnym.

— Wzorem Małopolski, której urząd marszałkowski od czterech lat zajmuje się szkolnictwem zawodowym, w każdej strefie powstaną klastry edukacyjne, które będą obserwować, jakie są potrzeby rynku. Jesteśmy otwarci na współpracę z firmami także spoza stref. Fortunnie dla projektu, szkoły ponadgimnazjalne prowadzone są przez powiat, który nadzoruje też urzędy pracy, marszałek natomiast jest opiekunem wojewódzkich urzędów pracy, więc przepływ informacji o potrzebach firm jest ułatwiony — mówi minister edukacji.

Wyższy poziom

Zaznacza, że uczniowie i ich rodzice muszą przestać traktować technika i szkoły zawodowe jak instytucje drugiego wyboru.

— Przynajmniej część techników powinna dać dwa w jednym: zawód plus solidne wykształcenie, które nie zamknie drogi do dalszej edukacji. Jednak dziś — o ile większość osób ma rozeznanie w okolicznych liceach, o tyle brakuje informacji o technikach i zawodówkach. Dlatego przygotowujemy mapę szkół ponadgimnazjalnych, którą opublikujemy w marcu. Przeprowadzimy wtedy także kampanię wizerunkową prezentującą szkolnictwo zawodowe jako ciekawą alternatywę dla liceum — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska.

Z danych GUS wynika, że w tym roku szkolnym 45,35 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych wybrało licea, 37,24 proc. — technika, a 17,41 proc. zawodówki.

OKIEM EKSPERTA
Nie zapominajmy o magistrach

SZYMON ŻÓŁCIŃSKI, partner w Crido Taxand

Do wykorzystania jest ogromny budżet — w sumie ponad 1 mld EUR. Pozwoli to na przeszkolenie dziesiątków czy nawet setek tysięcy stażystów. Rodzi się zatem pytanie o wykonalność tak ambitnego planu. W mojej ocenie jest on realny, ale pod dwoma warunkami. Po pierwsze — musimy jak najmocniej włączyć w niego przedsiębiorców, bowiem to przyszli pracodawcy najlepiej wiedzą, jakie kompetencje są potrzebne. A po drugie, proponowane wsparcie powinno być atrakcyjne dla przyszłego pracodawcy, aby rzeczywiście zachęcić przedsiębiorcę do dzielenia się wiedzą i doświadczeniem. Niedopasowanie systemu kształcenia do potrzeb rynku pracy to problem nie tylko na szczeblu szkolnictwa zawodowego. Należałoby wspierać również tych pracodawców, którzy chcą wspomóc studentów i absolwentów wyższych uczelni w pozyskiwaniu takich kwalifikacji, których rzeczywiście rynek potrzebuje.

Już ruszyli

Szkolnictwem zawodowym zajmuje się obecnie kilka resortów. Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz Ministerstwo Skarbu Państwa w styczniu podpisały porozumienia, w których zobowiązują się promować kształcenie zawodowe i inspirować pracodawców do włączania się w jego rozwój. Inicjatorem współpracy jest Ministerstwo Gospodarki, które w znowelizowanej w ubiegłym roku ustawie o Specjalnych Strefach Ekonomicznych (SSE) od 1 stycznia 2015 r. dodało do zadań zarządzających nimi spółek włączanie się w rozwój kształcenia w zasadniczych szkołach zawodowych i technikach. We wszystkich 14 SSE powstaną klastry edukacyjne, które połączą potrzeby pracodawców — nie tylko firm działających w strefach — z ofertą szkół. Efekty będą widoczne w roku szkolnym 2015/16.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu