Miliardowa pomoc dla węgla jest legalna

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-11-20 22:00

Komisja Europejska zgodziła się, by rząd dosypał kopalniom blisko 8 mld zł, ale tylko tym, które zlikwiduje. PGG nadal jednak się przygląda.

To sukces, który jednak nie niweluje ryzyka. W piątek Komisja Europejska (KE) dała zgodę polskiemu rządowi na wydanie 7,95 mld zł na zamykanie kopalni węgla kamiennego. Sprecyzowała, że nie widzi zagrożenia dla europejskiej konkurencji, skoro pieniądze pójdą na „złagodzenie społecznych i środowiskowych skutków likwidacji niekonkurencyjnych kopalń węgla do 2018 r.”. — Pomoc państwa dla przemysłu węglowego jest dozwolona, gdy chodzi o ułatwienie zamknięciakopalni poprzez pokrycie strat produkcyjnych i kosztów nadzwyczajnych wynikających z zamknięcia — głosi dokument.

WĘGLOWY PILOT: W rozmowy z Komisją Europejską zaangażowany był m.in. Wojciech Kowalczyk, wiceminister energii. Pilotował je również przed wyborami, z ramienia resortu skarbu.
Marek Wiśniewski

Czeski atak odparty

Dla Ministerstwa Energii to sukces, nad którym prace zaczął jeszcze poprzedni rząd. W 2015 r. ruszył desperacki program ratowania polskiego górnictwa, w ramach którego wsparto kopalnie gotówką, uruchomiono programy sowicie nagradzanych dobrowolnych odejść oraz rozpoczęto przekazywanie zakładów do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) — trafiają do niej kopalnie przeznaczone do zamknięcia. Nowy rząd trzy miesiące temu uchwalił zaś, że na restrukturyzację górnictwa wyda 7 mld zł, wobec planowanych wcześniej 3 mld zł. Od 2015 r. ministerialna delegacja regularnie jeździła do Brukseli

z informacjami o kolejnych decyzjach i wydatkach. Na ostatniej prostej cios przyszedł ze strony czeskiej firmy inwestycyjnej Arca, która zaangażowana jest w bankrutujące czeskie kopalnie OKD. Poskarżyła się KE na nierówne traktowanie, co — wedle ekspertów — miało wpłynąć na decyzję. Ale nie wpłynęło, przyszła zgoda.

Jeszcze pięć do SRK

„To kolejny krok na drodze do odbudowy i rozwoju tej, niezwykle istotnej gałęzi polskiej gospodarki” — tak decyzję KE komentowało w piątek Ministerstwo Energii. Znamienne jest to, że słowa „likwidacja kopalni”, które pojawiają się w komunikacie KE, w stanowisku ministerstwa nie pojawiają się ani razu. Resort wskazuje jednak, że pomoc dla kopalni Makoszowy, która jest już w SRK, będzie udzielanatylko do końca 2016 r., co oznacza, że potem kopalnia zostanie zamknięta. Nie jest to zaskoczenie — zasoby kopalni są wyczerpane, kupców na zakład nie ma, a o zamknięciu mówił niedawno nawet Grzegorz

Tobiszowski, wiceminister energii. Poza tym dozwoloną przez KE pomocą objętych zostanie jeszcze siedem kopalni, z których dwie są już w SRK, a pięć do nich w przyszłym roku dołączy. To kopalnie śląskie z portfela JSW, PGG i KHW. W komunikacie ME zapowiada ich „wygaszenie”.

Oko na PGG

Zgoda na wsparcie likwidacji kopalni nie oznacza jednak, że Komisja przestanie polskie górnictwo monitorować. — Rozmowy z Brukselą dotyczą nie tylko pieniędzy, które idą do SRK. Urzędnicy interesują się też

procesem ratowania PGG [następczyni dawnej Kompanii Węglowej — red.], w której udziały objęły trzy firmy energetyczne — przypomina osoba zaangażowana w te rozmowy. To oznacza, że w razie wątpliwości KE może w każdej chwili wszcząć postępowanie, by zbadać, czy PGE, Energa i PGNiG Termika nie udzieliły PGG niedozwolonej pomocy.

— Decydujące znaczenie będzie miał wtedy biznesplan PGG. Jeśli pokaże zyski, inwestycja się wybroni — objaśnia nasz rozmówca. Na razie PGG ma jednak straty. Według ostatnich zapowiedzi ministerstwa, na koniec 2015 r. ma wynieść „500 mln zł lub mniej”. Pomagają przede wszystkim rosnące ceny węgla na rynkach światowych.