Milionowe łapówki za górnicze kombajny

PAP, DI
31-05-2013, 06:56

Czterej byli członkowie kierownictwa kopalń węgla kamiennego i rud miedzi kilkanaście razy mieli przyjąć łapówki za załatwienie kontraktu na dostawę sprzętu lub przyspieszenie płatności; w sumie około pół mln zł - ustaliła katowicka prokuratura apelacyjna.

"Według dotychczasowych ustaleń śledztwa, proceder miał miejsce w latach 1998-2006. W sumie w tej sprawie podejrzanych jest pięć osób - cztery przyjmujące korzyści majątkowe i jedna wręczająca. Śledztwo jest jest jednak w toku, niewykluczone jest postawienie zarzutów także innym osobom" - powiedział w piątek PAP rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach prok. Leszek Goławski.

Postępowanie w tej sprawie, pod nadzorem prokuratury, prowadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jej rzecznik ppłk Maciej Karczyński potwierdził, że sprawa ma charakter rozwojowy. "W tej chwili śledztwem objętych jest ponad sto zdarzeń gospodarczych, którym mogła towarzyszyć korupcja, i dotyczy działalności kilku podmiotów zagranicznych" - ujawnił rzecznik Agencji w komunikacie.

O toczącym się od połowy 2011 roku śledztwie w tej sprawie napisała w piątek "Gazeta Wyborcza". Według gazety, kluczowym świadkiem w tej sprawie jest Andrzej J. - do niedawna prezes giełdowego Kopeksu, a wcześniej szef dostarczającej górnicze kombajny międzynarodowej firmy Voest-Alpine Technika Górnicza i Tunelowa. To on - według informacji dziennika - miał w przeszłości dawać łapówki lub polecał innym to robić.

Prok. Goławski nie skomentował tych informacji. Potwierdził natomiast, że osoba, która usłyszała w śledztwie zarzut wręczania korzyści majątkowych, korzysta z przepisu pozwalającego uniknąć kary za ten proceder. Zgodnie z prawem dzieje się tak wówczas, gdy "sprawca zawiadomił o tym fakcie (wręczenia łapówki - PAP) organ powołany do ścigania przestępstw i ujawnił wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, zanim organ ten o nim się dowiedział".

Czterej podejrzani o przyjmowanie łapówek usłyszeli prokuratorskie zarzuty w tej sprawie w ubiegłym tygodniu. Nie zostali aresztowani, zastosowano wobec nich tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze. Grozi im do 12 lat więzienia.

Według prokuratury, menedżerowie kopalń (pełniący funkcje dyrektorskie, ale nie tylko) mieli między 1998 a 2006 rokiem przyjąć w sumie kilkanaście łapówek, w różnych kwotach - łącznie ponad 500 tys. zł. W zamian preferowali sprzęt firmy w przetargach, ale także przyspieszali płatności, by - wobec zatorów płatniczych w górnictwie - kontrahent nie musiał długo czekać na pieniądze.

Sprawa dotyczy nie tylko pracowników śląskich kopalń węgla kamiennego, ale także giełdowych spółek: KGHM Polska Miedź i Lubelski Węgiel Bogdanka.

Rzecznik ABW sprecyzował, że podejrzani w tej sprawie to osoby "pełniące kiedyś funkcje kierownicze w branży wydobywczej", a śledztwo dotyczy zakupów i usług dla kopalń węgla kamiennego oraz rud miedzi. Postępowaniem objęte są podmioty gospodarcze z woj. śląskiego, lubelskiego i dolnośląskiego, a także z zagranicy. Nieprawidłowości związane z zakupem kombajnów i maszyn górniczych datują się od lat 90. ubiegłego wieku. Śledztwo wszczęto na podstawie ustaleń ABW.

"Gazeta Wyborcza" cytuje osobę znającą kulisy całej sprawy, według której afera jest największą sprawą korupcyjną w historii polskiego górnictwa, a łączna kwota łapówek może sięgnąć ok. 10 mln zł. Prokuratura nie komentuje tych informacji.

To kolejna sprawa korupcyjna w górnictwie. W styczniu tego roku częstochowska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 25 osobom. Są wśród nich b. dyrektorzy kopalń i b. prezesi spółek węglowych. Zdaniem prokuratury przyjęli oni łącznie ponad 3 mln zł łapówek. Część oskarżonych nadal pracuje w branży. Śledztwo rozpoczęło się w 2008 r. od zawiadomienia o przestępstwie złożonego przez współwłaściciela jednej z firm zajmujących się sprzedażą towarów i świadczeniem usług na rzecz kopalń. Oskarżonym może grozić kara do 10 lat więzienia. Dwie spośród przyjmujących łapówki osób przyznały się do tego, pozostali nie przyznali się do zarzutów.

Natomiast w kwietniu tego roku zarząd Kompanii Węglowej odwołał ze stanowiska dyrektora kopalni Bielszowice w Rudzie Śląskiej, oskarżonego o przyjmowanie łapówek. Według prokuratury dyrektor miał przyjąć 4,5 tys. zł od jednego z dostawców materiałów dla kopalni. Dyrektor przyznał się do przyjmowania łapówek i być może zostanie świadkiem w sprawie innych skorumpowanych dyrektorów kopalń. Chodzi o zakup materiałów chemicznych wykorzystywanych w kopalniach.

 

Zarząd Kopeksu SA wystosował oświadczenie, w którym napisano:

"w związku z opublikowanymi w prasie informacjami o korupcji przy dostawach maszyn górniczych do śląskich kopalń i roli w procederze korupcyjnym Pana Andrzeja J. - odwołanego z funkcji prezesa zarządu Kopex SA w poniedziałek 27 maja br., chcemy stanowczo podkreślić, że działania korupcyjne, o których mowa w informacjach prasowych i w kontekście których wymieniany jest Pan Andrzej J., nie mają nic wspólnego z Grupą Kopex i nie dotyczą jego działalności w okresie kiedy był prezesem zarządu spółki Kopex SA".

Kurs Kopeksu choć spada podczas piątkowej sesji o ponad 1,5 proc., to nie odbiega od tego co dzieje się dzisiaj na GPW.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP, DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Górnictwo / Milionowe łapówki za górnicze kombajny