Alexander Manda
LONDYN (Reuters) - Wzrost deficytu budżetowego nie miał dotychczas wpływu na cenę polskich obligacji skarbowych. Jednak sytuacja może ulec zmianie, gdy dojdzie do nowych emisji lub pogorszenia oceny kredytowej kraju na skutek kłopotów z budżetem, powiedzieli we wtorek analitycy.
Z powodu spowolnienia gospodarczego rząd podwyższył poziom deficytu budżetowego na ten rok do 3,9 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB) z zakładanych pierwotnie 2,6 procent.
Jednak od maja wartość polskich obligacji Brady'ego nie zmieniła się znacząco oscylując w przedziale od 98,5-98,75 procent ceny wykupu.
"Cena polskich obligacji nie zmienia się między innymi dlatego, że wliczona w nią jest premia z powodu małej dostępności na rynku" - powiedział Zsolt Papp, analityk papierów dłużnych rynków wschodzących z ABN AMRO.
Istnieje możliwość nowej emisji, jednak przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD) sugerowali, że po wygranych wyborach będą woleli pokryć potrzeby finansowe kraju z emisji euroobligacji.
"Trudno jest spekulować o tym jaka rzeczywiście będzie wartość emisji. Sądzę jednak, że może wynieść do 250 milionów euro bez konieczności nowelizacji budżetu" - powiedział Giancarlo Perasso, ekonomista rynków Europy Centralnej z J.P. Morgan w Londynie.
Uczestnicy rynku nadal uważają, że ocena kredytowa Polski utrzyma się, ponieważ ich zdaniem ostatnie pogorszenie się sytuacji gospodarczej kraju jest zjawiskiem cyklicznym, ocenia Papp.
"Inwestorzy nie sądzą, by to co obserwujemy obecnie miało trwały wpływ na ocenę kredytową Polski" - dodaje.
PRZEPYCHANKI WOKÓŁ DEFICYTU NA 2002
Dotychczas rząd miał kłopoty z ustalaniem "właściwego" poziomu deficytu budżetowego. Ministrowie nie zgadzają się na przeprowadzenie cięć w wydatkach swoich resortów, bez których deficyt budżetu może zdaniem ministra finansów sięgnąć w przyszłym roku 11 procent PKB.
Jeżeli rząd przyjmie bardzo wysoki poziom deficytu cena obligacji zagranicznych może spaść, powiedziała Ewa Limańska-Moran, analityk Merrill Lynch w Londynie.
"Reakcji rynku można spodziewać się jeżeli przekroczy on 50 miliardów złotych, powiedzmy zbliży się do 100 miliardów. Ale nie ma takiej możliwości by rząd się na to zgodził" - uważa Limańska-Moran.
Większość analityków uważa, że deficyt zamknie się w 40 miliardach złotych. Oznacza to, że cena obligacji zagranicznych utrzyma się na dotychczasowym poziomie.
Jednak problemy mogą pojawić się, gdy Polska nie dotrzyma założonego poziomu deficytu. "Istnieje ryzyko, że nowe propozycje mogą być oparte na nierealnych założeniach" - uważa Limańska-Moran.
"Deficyt budżetowy będzie w porządku, jednak gdy założenia dotyczące tempa wzrostu gospodarczego okażą się błędne, wówczas inwestorzy mogą zacząć się niepokoić" - dodała.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))