Chyba w myśl jednej z kontrowersyjnych zasad współczesnego PR: „nieważne, jak o nas mówią, byleby mówili”, całe zamieszanie polityczne wokół podniesienia kapitału (politycy mylą to z prywatyzacją przez skarb państwa) Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa nie tylko nie zaszkodziło ofercie, ale chyba wręcz ją wzmocniło, zwracając na spółkę oczy kapitału zagranicznego. Zagraniczne fundusze inwestycyjne, ale również instytucje krajowe i wreszcie inwestorzy indywidualni jakby zupełnie zignorowali pohukiwania polityków o konsekwencjach tego procesu, wręcz o możliwej renacjonalizacji firmy. Absurdalność tych stwierdzeń, ich przedwyborczy charakter, zawarty w nich tani populizm, były chyba dla wszystkich zbyt oczywiste.
Bardzo to optymistyczne zjawisko. Już od jakiegoś czasu obserwujemy bowiem autonomizację rynku finansowego, giełdy od bieżących wpływów politycznych. Najprawdopodobniej stało się tak, gdyż wypowiedzi polityków są coraz mniej odpowiedzialne, racjonalne i gdyby rynki finansowe miały się nimi przejmować — zwyczajnie musiałyby przestać funkcjonować. Tak więc politycy — i w tym przypadku — sami są sobie winni. W kontekście zbliżających się wyborów warto więc, by przyszli parlamentarzyści przyswoili sobie choć jedną łacińską sentencję, odnoszącą się nie tylko do lekarzy, ale mającą ogromne znaczenie dla styku polityki i biznesu: primum non nocere — przede wszystkim nie szkodzić.