Minął pierwszy miesiąc z opłatami

RFA
opublikowano: 2011-08-04 00:00

System automatycznego poboru opłat Viatoll działa już od miesiąca. Przewoźnicy mają różne opinie, ale płatnych dróg nie omijają.

System automatycznego poboru opłat Viatoll działa już od miesiąca. Przewoźnicy mają różne opinie, ale płatnych dróg nie omijają.

Od 1 lipca 2011 r. uruchomiono elektroniczny system poboru opłat Viatoll, czyli tzw. e-myto. Tym samym zmieniły się zasady korzystania z autostrad, dróg ekspresowych i niektórych odcinków dróg krajowych dla pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony. Rejestrację w systemie Viatoll umożliwiono już 2 maja 2011 r. Do końca lipca Kapsh Telematic Services (KTS) — operator systemu — odnotował 440 tys. rejestracji samochodów ciężarowych (wydano tyle samo urządzeń pokładowych). Jak mówi Dorota Prochowicz, rzecznik prasowy KTS, pokrywa się to z planami. Według danych GUS w Polsce w 2010 r. zarejestrowanych było 2,9 mln samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych.

Za przejazd kilometra autostradą lub drogą ekspresową objętych e-mytem trzeba zapłacić 0,20-0,53 zł. W przypadku dróg klasy GP i G 0,16-0,42 zł. Przedstawiciele firm transportowych mieli wiele obaw przed wprowadzeniem systemu. Ale twierdzą, że dróg objętych opłatami nie omijają.

— Korzystanie z systemu wychodzi nawet taniej niż winiety. Jednak wciąż system nie działa na wszystkich drogach, które mają być nim objęte. Dlatego możliwe, że w przyszłości nie będzie to już tak opłacalne jak teraz — ocenia Łukasz Żurek, współudziałowiec firmy transportowej Tornar.

Maciej Deneko współwłaściciel firmy Sprint Transport, przyznaje, że w systemie zarejestrowano wszystkie auta spółki. I twierdzi, że opłaty powodują większe obciążenia finansowe transportu. Część zleceniodawców zwraca jednak opłaty za e-myto, co wymagało nowych umów na świadczenie usług.

Dla niektórych przewoźników gorsze niż opłaty w systemie są koszty przejazdu koncesjonowanymi odcinkami autostrad nie objętych e-mytem. Problem pojawił się choćby na autostradzie A2 między Nowym Tomyślem a Koninem. Na tym 150-kilometrowym odcinku są trzy bramki, na każdej od ciężarówki trzeba płacić 63 zł. Dla przewoźników to za dużo, dlatego szukali dróg alternatywnych.

— W lipcu 2011 r. zanotowaliśmy 45-procentowy spadek natężenia ruchu samochodów ciężarowych na odcinku koncesyjnym, a prognozowaliśmy, że będzie to 50-60 proc. — informuje Zofia Kwiatkowska, rzecznik prasowy Autostrady Wielkopolskiej.

Twierdzi jednak, że tiry już wracają na ten odcinek.

Firma transportowa AB ma 10 samochodów, tygodniowo 3-5 jeździ do Holandii trasą przez A2.

— Dopóki były winiety, wszystko było dobrze. Po 1 lipca ceny, jakich zażądano za przejazd koncesyjnym odcinkiem A2, są zdecydowanie za wysokie. Drogami objętymi Viatollem jeździmy, ale odcinek Nowy Tomyśl — Konin omijamy i będziemy omijać. Dotąd zjeżdżaliśmy z A2 w Golinie, ale od kiedy postawiono tam zakaz, musimy przejeżdżać jedną bramkę koncesyjnego odcinka. Jednak później zjeżdżamy za Wrześnią, aby ominąć następne dwie bramki. Za przejazd w obie strony trzeba zapłacić 378 zł, średnia cena za kilometr to 1,20 zł, a to tylko 300 km. Dla porównania — przejazd przez całe Niemcy kosztuje nas 100 euro — tłumaczy Maciej Sikorski Maciej, prezes firmy AB.