Obrazem pierwszej tendencji jest osłabienie rodzimej waluty — w ostatnich dniach kurs EUR/PLN przekraczał 4,23, a USD/PLN 3,21. Dowodów drugiej dostarczy poranna publikacja PMI dla przemysłu. Prognozujemy, że wskaźnik osunął się po raz szósty z rzędu i spadł do 49 punktów. Złoty na początku tygodnia może pozostawać słaby pod wpływem doniesień z sektora wytwórczego, jednak spodziewamy się, że posiedzenie RPP da impuls do odrabiania strat. Przy wzroście gospodarczym przekraczającym 3 proc. i deflacji, której źródła są poza oddziaływaniem narzędzi polityki monetarnej, nie dojdzie naszym zdaniem do redukcji stóp procentowych.
Rzadko przytaczanym, aczkolwiek istotnym argumentem przemawiającym za utrzymaniemstatus quo w polityce monetarnej jest również potencjalny odpływ depozytów, który nastąpiłby niechybnie po śmielszym cięciu stóp i byłby niekorzystny z punktu widzenia kondycji sektora bankowego. W naszym scenariuszu bazowym ceny konsumenckie dość szybko odbiją (prognozujemy roczną dynamikę CPI na koniec roku na poziomie 0,4 proc.), a tempo wzrostu PKB nie spadnie w tym roku poniżej 3 proc. Przy tych założeniach i braku drastycznej eskalacji konfliktu na Ukrainie można oczekiwać, że w najbliższych miesiącach EUR/PLN będzie plasować się na niższych poziomach, a rentowności papierów skarbowych wyraźnie wzrosną. Biorąc pod uwagę bliski kres ery ultraluźnej polityki pieniężnej w USA, złoty nadal będzie wrażliwy na siłę dolara.