Minister energii ustąpił z pola

Ponad czterech miesięcy potrzebował minister energii, by przyznać, że regulowanie cen prądu dla firm jest pomocą publiczną. Będzie druga nowelizacja ustawy.

Kiedy 28 grudnia 2018 r. Sejm uchwalił ustawę zamrażającą ceny prądu w 2019 r., głosy ostrzegające przed uznaniem tego mechanizmu za pomoc publiczną pojawiły się natychmiast. Minister miał inne zdanie.

— Pomagamy odbiorcom energii elektrycznej, a więc obywatelom, przedsiębiorcom i samorządom. Pomoc obywatelom i samorządom nie ma żadnych znamion pomocy publicznej — mówił Krzysztof Tchórzewski w Sejmie w dniu, w którym ustawa błyskawicznie przechodziła przez parlament.

Wczoraj, czyli ponad cztery miesiące po uchwalenia ustawy, minister ma już diametralnie inną opinię. Cytowany przez ISB wspomniał, że o ile nie ma wątpliwości co do wsparcia dla gospodarstw domowych i instytucji publicznych, o tyle w przypadku wsparcia dla przedsiębiorstw „mamy do czynienia z pomocą publiczną”.

— A nie mówiłem — takie zdanie padało wczoraj najczęściej, gdy prosiliśmy menedżerów z branży energetycznej o komentarz.

— Mieliśmy nawet zakaz używania sformułowania „pomoc publiczna” — wspomina jeden z naszych rozmówców.

Ustawa prądowa zgłoszona została jako projekt poselski, więc nie musiała przejść przez tzw. konsultacje publiczne. Jej uchwalenie było pośpieszne, bo ministerstwo chciało móc zamrozić ceny dla gospodarstw domowych już od 1 stycznia 2019 r. Na uwagi dotyczące pomocy publicznej minister energii reagował źle.

— W innych państwach aż tak nie jest, żeby poszczególni obywatele od razu oskarżali i ściągali na własne państwo śledztwo. U nas taka „moda” się pojawiła. Jako minister energii mogę powiedzieć, że nie mam w tym temacie żadnych obaw — wyjaśniał Krzysztof Tchórzewski w styczniu na antenie Radia Maryja.

Branża energetyczna zgłaszała jednak obawy uznając, że rekompensowanie firmom energetycznym obniżenia cen energii może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną i zakwestionowane przez Brukselę. Byłoby to groźne, bo w takiej sytuacji firmy musiałyby zwrócić pomoc. Obawy związane z koniecznością zwrotu pomocy publicznej płynęły m.in. od firm energochłonnych. Ich przedstawiciele nie kryli, że od „rekompensat Tchórzewskiego” woleliby „rekompensaty Emilewicz”, czyli system wsparcia przygotowany przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, kierowane przez Jadwigę Emilewicz. Te drugie, skierowane tylko do firm energochłonnych i stosowane szeroko w całej Unii Europejskiej, nie wiążą się z ryzykiem uznania za niedozwoloną pomoc publiczną. Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi Krzysztof Tchórzewski. Zapowiedział wczoraj, że planowanie jest „wyłączenie przedsiębiorstw energochłonnych”, co oznacza, że konieczna będzie nowelizacja ustawy.

OKIEM EKSPERTA

Ustawa ignoruje wytyczne KE

ALEKSANDER ŚNIEGOCKI, WiseEuropa

Już w grudniu było jasne, że kwestia pomocy publicznej dla firm będzie problemem. Wytyczne KE dotyczące tego, co wolno, a czego nie wolno rządom robić na rynku energii, są bardzo szczegółowe. Ustawa prądowa zupełnie je ignoruje. Dlatego też bardzo dobrze się stało, że branże energochłonne zostaną objęte rozwiązaniami przygotowywanymi przez MPiT. W przeciwieństwie do ustawy prądowej ich osłona jest od początku projektowana zgodnie z wytycznymi KE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magda Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy