Minister skarbu wspiera offshore

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2013-09-24 00:00

Dalekowschodnie stocznie zdominowały budowę statków, ale wciąż możemy rywalizować z nimi na rynku wież wiatrowych — uważa Włodzimierz Karpiński, minister skarbu

Firmy działające na majątku dawnej Stoczni Gdynia żegnają kryzys. Spodziewają się poprawy koniunktury, zapowiadając rozwój produkcji i nowe miejsca pracy. Cieszy to Włodzimierza Karpińskiego, ministra skarbu, który wczoraj uczestniczył w otwarciu hali zbudowanej przez Energomontaż Północ Gdynia oraz zwiedzał Stocznię Nauta szukającą 300 pracowników.

Z GOSPODARSKĄ WIZYTĄ: Włodzimierz Karpiński, minister skarbu (w środku), otworzył nową halę Energomontażu Północ Gdynia. Inwestycja została sfinansowana z kredytu Banku Millennium, pieniędzy funduszu Mars, należącego do ARP, kierowanej przez Wojciecha Dąbrowskiego (z prawej), oraz gdyńskiej spółki, której szefem jest Marek Żóraw. [FOT. ARC]
Z GOSPODARSKĄ WIZYTĄ: Włodzimierz Karpiński, minister skarbu (w środku), otworzył nową halę Energomontażu Północ Gdynia. Inwestycja została sfinansowana z kredytu Banku Millennium, pieniędzy funduszu Mars, należącego do ARP, kierowanej przez Wojciecha Dąbrowskiego (z prawej), oraz gdyńskiej spółki, której szefem jest Marek Żóraw. [FOT. ARC]
None
None

Warto inwestować…

Dzięki niej spółka rozwinie produkcję konstrukcji i urządzeń na potrzeby energetyki konwencjonalnej, jądrowej oraz offshore (górnictwo morskie i energetyka).

— Otwarcie inwestycji wartej 65 mln zł oznacza, że można i trzeba inwestować pieniądze w ten sektor. Budowę statków zdominowały firmy dalekowschodnie, ale nadal polskie firmy mają możliwość rozwojuw segmencie związanym z produkcją wież wiatrowych oraz usługami remontowymi — uważa Włodzimierz Karpiński.

— Mimo trudnych chwil w przeszłości Polska tworzy silny i konkurencyjny przemysł stoczniowy, oparty na dwóch filarach — sektorze okrętowym i offshore — wtóruje mu Wojciech Dąbrowski, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu. Należący do niej fundusz Mars kupił kilka miesięcy temu udziały Energomontażu Północ Gdynia od Polimeksu-Mostostalu.

Wojciech Dąbrowski jest przekonany, że zrobił dobry interes. Gdyńska spółka w międzynarodowej konkurencji radzi sobie nieźle. 80 proc. jej produkcji trafia na eksport. Pomorska firma była na przykład jednym z dostawców elementów do budowy London Array, czyli największej na świecie farmy wiatrowej, składającej się z 340 turbin.

…nie tylko remontować

Na rynku offshore coraz mocniej rozpycha się także należąca do Marsa i działająca na majątku Stoczni Gdynia Stocznia Nauta. Do tej pory głównie zajmowała się remontem statków, ale wejście w energetykę morską oraz sektor obronny pozwoliło jej zwiększyć sprzedaż z 95 mln zł w 2011 r. do 259,2 mln zł w 2012 r. Pęczniejący portfel zamówień powoduje, że stocznia musiała poszukać sobie nowych miejsc, na których może realizować produkcję. Wydzierżawiła niedawno pochylnie dotychczas używane przez Stocznię Gdańsk. Nauta inwestuje 18 mln zł w ich rewitalizację.

— Dwie pochylnie przeznaczymy pod budowę statków, trzecia stanie się częścią ciągu produkcyjnego budowy konstrukcji stalowych dla sektora offshore — mówi Piotr Słupski, zarządzający funduszem Mars.

Dzięki ulokowaniu części działalności na gdańskich pochylniach Nauta może niemal podwoić produkcję. Obecnie zatrudnia 311 osób, a jeszcze do końca września planuje zwiększyć zatrudnienie o 200. Do końca roku natomiast zatrudnienie może sięgnąć 600 osób. Andrzej Szwarc, szef Nauty, skarży się, że o fachowców nie jest łatwo. W internecie aż roi się od ofert pracy trójmiejskiej spółki. Płaci nieźle — monterzy konstrukcji czy spawacze mogą liczyć na 4,4-7,0 tys. zł brutto.