Czytasz dzięki

Ministerstwa idą pod topór

opublikowano: 06-09-2020, 22:00

Szczegóły egzekucji mają być jeszcze dzisiaj doprecyzowywane, ale kierunkowa decyzja polityczna została już podjęta.

Podczas pięciogodzinnej nasiadówki w czwartek władcy kraju postanowili o instytucjonalnym odchudzeniu rządu. Najwyższy prezes Jarosław Kaczyński wraz ze swoją prawą ręką wykonawczą Mateuszem Morawieckim wskazali miejsce w szyku przystawkom, czyli Zbigniewowi Ziobrze i Jarosławowi Gowinowi. Realne znaczenie polityczne Solidarnej Polski oraz Porozumienia jest przecież zdecydowanie mniejsze, niż np. samodzielnej Konfederacji. Obie przystawki mają możliwość współrządzenia wyłącznie dlatego, że płyną podczepione do okrętu Prawa i Sprawiedliwości. Chociaż w ubiegłorocznych wyborach niespodziewanie, ku zgryzocie prezesa, na listach pod logo PiS zdobyły znacznie więcej mandatów niż miały w kadencji 2015-19.

Rząd z początku kadencji częściowo już
się zmienił, zaś po rekonstrukcji istotnie schudnie.
Zobacz więcej

Rząd z początku kadencji częściowo już się zmienił, zaś po rekonstrukcji istotnie schudnie. Mateusz Włodarczyk

Klasa polityczna przyzwyczaiła nas, że tzw. rekonstrukcja rządu to głównie karuzela kadrowa. Tak bywało nie tylko w pierwszej kadencji PiS, lecz w epoce PO-PSL, poprzedniego epizodu PiS 2005-07, wcześniejszych rządów SLD etc. Tym razem jednak nastąpi rozsypanie wielu ministerstw — oczywiście takie filary państwa, jak np. MON czy MSZ nadal nimi pozostaną — i ułożenie rządowych puzzli na nowo. Właściwym terminem prawdziwej rekonstrukcji centralnego aparatu jest początek kadencji po wyborach. Niestety, zaprzysiężony 15 listopada 2019 r. nowy gabinet Mateusza Morawieckiego został skonstruowany fatalnie i rozdmuchany do… 24 konstytucyjnych członków. Teraz ma się ostać tylko tuzin ministerstw, zatem liczebność formalnej Rady Ministrów spadnie do około 15. Ekstremalnym przykładem dotychczasowej paranoi stało się wyodrębnienie Ministerstwa Środowiska oraz Ministerstwa Klimatu, przy czym np. wodami zajmuje się jeszcze ktoś trzeci — Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Absurdów jest znacznie więcej, ot choćby utrzymanie Ministerstwa Sportu po zabraniu z niego turystyki czy mieszanie się kompetencji wielu resortów gospodarczych. Chociaż wypada docenić i pozytyw — dodanie służb specjalnych ministrowi spraw wewnętrznych, przy czym ta ocena dotyczy jedynie modelu, a nie sprawności Mariusza Kamińskiego.

Musiało upłynąć dziewięć miesięcy, by prezes zorientował się w skali rządowego bałaganu i nakazał rekonstrukcję. Z jednej strony — aż dziewięć miesięcy, z drugiej jednak — na szczęście absurdy nie zostały zabetonowane na całą kadencję 2019-23. Niestety, nieoficjalne jeszcze efekty czwartkowej nasiadówki wskazują, że dorobek nauki organizacji i zarządzania znowu idzie w kąt, ustępując przed interesami nie tylko partii, lecz… konkretnych ludzi. Sprawny rząd powinien zostać zbudowany na ślepo, czyli ustawowe działy administracji oraz konkretne ministerstwa należy ustalić w całkowitym oderwaniu od personaliów — i dopiero potem do przemyślanej struktury dobrać ludzi. Tymczasem znowu najważniejsze staje się, kto ma jaką siłę przepychania, ile okruchów PiS zostawi przystawkom etc. Drobny przykład z grupki wicepremierów — Jadwiga Emilewicz całkiem wypada, natomiast rośnie w kompetencyjną potęgę Jacek Sasin. Dotychczas jedynym jego faktycznym dorobkem polityczno-decyzyjnym było wzniesienie warszawskich pomników ofiar katastrofy smoleńskiej oraz Lecha Kaczyńskiego, zaś klęską i blamażem — wiosenna hucpa wyborcza. W epoce tzw. dobrej zmiany właśnie taki miks kwalifikacji decyduje o uzyskaniu ogromnego, bezpośredniego wpływu na polską gospodarkę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane