Ministrowie wskazali supernadzorców

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2017-02-01 22:00

Szef KNF, naukowcy i urzędnicy zasiądą w radzie ds. spółek. Znamy już dwie trzecie jej składu

Radę do spraw spółek można uznać za dziecko Henryka Kowalczyka, przewodniczącego Stałego Komitetu Rady Ministrów. Pomysł zakłada, że dziewięcioosobowa rada przejmie funkcje nadzorcze od likwidowanego resortu skarbu i wzmocni nadzór nad państwowymi firmami. Rada rodzi się, ale z opóźnieniami.

REKRUTACJA TRWA: Pomysłodawcą i orędownikiem utworzenia rady ds. spółek jest Henryk Kowalczyk, przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów. Chce w niej zatrudnić apolityczne autorytety. Opóźnienie wskazuje, że wciąż ich szuka.
Marek Wiśniewski

Premier zwleka

W pierwszych dniach stycznia Henryk Kowalczyk symbolicznie odkręcił tablicę z murów resortu skarbu i zapowiedział rychłe powołanie rady do spraw spółek. Dziś, na początku lutego, rady nadal nie ma, mimo że powtarzał w styczniowych wywiadach, że powstanie „lada moment”. Nie wiadomo, kiedy rada się uformuje, a Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (KPRM) nie odpowiedziała na nasze pytania. Wygląda na to, że to właśnie ona blokuje powstanie rady, skoro resorty rozwoju i finansów oraz energii swoją część pracy już wykonały. Zgodnie z ustawą o zasadach zarządzania mieniem państwowym rada będzie liczyć dziewięć osób — po trzy osoby powoływać ma premier, minister energii i minister odpowiedzialny za gospodarkę (czyli rozwoju). Nominatów premiera brak, ale swoich reprezentantów ogłosiły już ministerstwa (ramka powyżej). Z listy z nazwiskami wynika, że wicepremier Mateusz Morawiecki, odpowiedzialny za rozwój i finanse, postanowił zaufać własnym podwładnym. Reprezentować go bowiem będzie trójka pracowników Ministerstwa Rozwoju.

W diametralnie innym kierunku poszedł Krzysztof Tchórzewski, minister energii, który sięgnął po nazwiska spoza urzędu, w tym również spoza branży. Nominował m.in. szefa Komisji Nadzoru Finansowego, odpowiedzialnego za instytucje finansowe, a także naukowca z Politechniki Warszawskiej.

Praca za średnią pensję

Z naszych informacji wynika, że KPRM swoich kandydatów jeszcze nie wybrała. O tym, jakich ludzi w tej radzie można się spodziewać, mówił w zeszłorocznym wywiadzie dla „PB” Henryk Kowalczyk.

— Na pewno zaprosimy autorytety z zakresu zarządzania czy świata nauki. Chcemy, żeby to było ciało absolutnie apolityczne, składające się z ekspertów niewybieranych z klucza partyjnego — mówił Henryk Kowalczyk.

Na rynku słychać, że rekrutacja ekspertów i autorytetów nie idzie gładko, stąd opóźnienia. Kłopotem jest m.in. niskie wynagrodzenie, które przysługuje członkom rady. Mają zarabiać 4,6 tys. zł miesięcznie, czyli średnią miesięczną pensję w sektorze przedsiębiorstw, a przewodniczący rady tylko o jedną trzecią więcej. Za tę pensję będą musieli opiniować kandydatury do rad nadzorczych blisko 400 spółek (w każdej radzie zasiada kilka osób), które kontroluje skarb państwa. Sami nie będą mogli w tych radach zasiadać. Na rynku dyskutuje się też o większych ograniczeniach, niewynikających wprost z przepisów.

— Mogłoby być trudno pogodzić świadczenie usług danej firmie z opiniowaniem kandydatur do jej rady nadzorczej — zauważa jeden z naszych rozmówców.

PZU czeka na radę

— Spodziewam się, że powstanie twór absolutnie fasadowy, który i tak nie będzie w stanie zadbać o kompetencje i doświadczenia nominatów — uważa Andrzej S. Nartowski, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów. Nie czuje się jednak rozczarowany, bo to nie pierwszy taki pomysł. W 2010 r. zupełnie nową jakość zarządzania państwowymi firmami wprowadzić chciał rząd Donalda Tuska. Do projektu zapalił się Jan Krzysztof Bielecki, ówczesny szef Rady Gospodarczej przy premierze. Powstał koncept „Narodowego programu nadzoru właścicielskiego”, oparty na dziesięcioosobowym komitecie nominacyjnym, który miał być „strażnikiem jakości”. Na planach się skończyło, komitet nigdy nie powstał. Rada ds. spółek, nawet fasadowa, powstać jednak musi. Nowe przepisy nakazują, aby nowi członkowie rad nadzorczych, wskazywani przez poszczególnych ministrów, przechodzili już przez sito rady ds. spółek. A rady nie ma. Dlatego na niedawnym walnym zgromadzeniu nie doszło do zmian w radzie PKN Orlen, mimo że je planowano. Brak rady ds. spółek był też jednym z powodów, dla których ogłoszono przerwę w walnym zgromadzeniu PZU. Po przerwie akcjonariusze zajmą się zmianami w gronie nadzorców.

Sześciu z dziewięciu

Powołani przez ministra rozwoju i finansów:

Magdalena Tarczewska-Szymańska — dyrektor generalna Ministerstwa Rozwoju

Jadwiga Lesisz — dyrektor departamentu zarządzania projektami w Ministerstwie Rozwoju

Jacek Orzeł — dyrektor departamentu bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Ministerstwie Rozwoju Powołani przez ministra energii:

Marek Chrzanowski — przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego

Mirosław Parol — chodzi najprawdopodobniej o profesora nauk technicznych, kierownika Zakładu Sieci i Systemów Elektroenergetycznych Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Warszawskiej, członka Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP

Sześciu z dziewięciu

Powołani przez ministra rozwoju i finansów:

Magdalena Tarczewska-Szymańska — dyrektor generalna Ministerstwa Rozwoju

Jadwiga Lesisz — dyrektor departamentu zarządzania projektami w Ministerstwie Rozwoju

Jacek Orzeł — dyrektor departamentu bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Ministerstwie Rozwoju Powołani przez ministra energii:

Marek Chrzanowski — przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego

Mirosław Parol — chodzi najprawdopodobniej o profesora nauk technicznych, kierownika Zakładu Sieci i Systemów Elektroenergetycznych Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Warszawskiej, członka Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP

Joanna Górska — według naszych ustaleń, doktor nauk ekonomicznych