Młodzi Amerykaniezwiększają ryzyko

Marek Wierciszewski
opublikowano: 2011-12-29 00:00

Inwestorzy popularnych za oceanem rachunków emerytalnych powoli zwiększają zaangażowanie w akcje

Po dziesięciu chudych dla Wall Street latach młodzi Amerykanie postrzegają akcje przedsiębiorstw z krajowego podwórka jako dobrą lokatę kapitału. W ustalaniu polityki inwestycyjnej pomagają im fundusze automatycznie ustalające udział, jaki w portfelach przypadnie akcjom.

Inwestorzy popularnych za oceanem rachunków emerytalnych powoli zwiększają zaangażowanie w akcje. Dotyczy to zwłaszcza młodych osób, czyli tych, których horyzont inwestycyjny jest najdłuższy. Tak wynika z badania nad aktywami zgromadzonymi na rachunkach emerytalnych, będących odpowiednikami polskich rachunków IKE. Przeprowadziły je dwa ośrodki: Investment Company Institute oraz Employee Benefit Research Institute. Warto śledzić te dane, bo na 280 milionach tego typu kont znajdują się aktywa warte 17 bln USD. To równowartość 115 proc. amerykańskiego PKB.

Na koniec zeszłego roku aż 60 proc. młodych inwestorów utrzymywało w akcjach amerykańskich przedsiębiorstw przynajmniej 80 proc. swoich pieniędzy. To więcej niż jeszcze dekadę temu, kiedy na Wall Street końca dobiegała wielka hossa trwająca od 20 lat. Wtedy tak znaczną alokację utrzymywało mniej, bo 55 proc. inwestorów. Dodatkowo wśród młodych ubyło tych, którzy papierów udziałowych unikają jak ognia. Żadnych akcji na swoich rachunkach nie miało zaledwie 9 proc. najmłodszych pracowników. W 2000 r. było ich więcej, bo 14 proc. — Te zmiany w dużej części nie mogą wynikać z samodzielnych decyzji inwestorów, ale mogą być spowodowane tym, że korzystają oni z funduszy, które same decydują o alokacji w poszczególne klasy aktywów na podstawie przewidywanej daty przejścia inwestora na emeryturę — zauważa Jack VanDerhei, pracownik naukowy EBRI.

Tego typu fundusze same przesuwają pieniądze z bardziej agresywnych lokat, takich jak akcje, do bardziej bezpiecznych (np. obligacje), w miarę jak inwestor zbliża się do wieku przejścia na emeryturę. W ten sposób zwalniają swoich uczestników z tego obowiązku. Dostęp do nich ma już nawet 70 proc. inwestorów korzystających z kont emerytalnych. Za oceanem inwestorzy coraz częściej uświadamiają sobie zalety związane z korzystaniem z nich. Jak wskazują dane instytutów, czyni tak już 49 proc. dwudziestolatków i 28 proc. sześćdziesięciolatków.

Zupełnie odwrotne tendencje zaobserwowano w grupie najstarszych inwestorów, a więc tych, których horyzont inwestycyjny jest najkrótszy. 60-latkowie (osoby od 60. do 69. roku życia) okazali się znacznie bardziej ostrożni niż w czasie poprzedniego badania. Sprzedali już dużą część akcji potrzebnych do sfinansowania swoich emerytur.

Na rachunkach inwestorów zbliżających się do wieku emerytalnego akcje stanowiły przynajmniej 80 proc. portfela w zaledwie 21 proc. przypadków. Jeszcze 10 lat temu starsi inwestorzy do ostatniej chwili zwlekali z przerzuceniem swoich oszczędności w bardzie bezpieczne rodzaje aktywów. Ponad 80 proc. akcji na swoich rachunkach utrzymywało aż dwóch na pięciu starszych inwestorów.

To dane, które z umiarkowanym optymizmem każą patrzeć na perspektywy koniunktury na giełdzie nowojorskiej w najbliższych latach. Inwestorzy, którzy z racji swojego wieku mogą być źródłem podaży papierów, mają w swoich portfelach znacznie mniej akcji niż jeszcze dziesięć lat temu. Z kolei ci, których horyzont jest długoterminowy, zwiększyli zaangażowanie. Oni jednak nie będą potrzebowali korzystać ze zgromadzonych pieniędzy przez jeszcze wiele lat. Dlatego nie będą oni źródłem podaży akcji. A to może pozytywnie wpłynąć na wyceny spółek z Wall Street.