Młodzi mniej palą się do pracy

opublikowano: 25-03-2018, 22:00

Relatywnie wysoka płaca minimalna czy źle skonstruowany system podatkowy mogą obniżać popyt na pracę wśród młodych Polaków

Stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec lutego 2018 r. wyniosła 6,8 proc. — od piątkowego poranka, gdy GUS potwierdził wcześniejsze szacunki Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS), tę informację można już brać za pewnik. W „PB” pozwoliliśmy sobie na to (umownie) już na początku marca, czyli zaraz po tym, jak resort podzielił się wynikami swoich obliczeń. Zgodność szacunków GUS i ministerstwa odebrała statystyce „newsowy” charakter, ale nie odebrała jej zasług.

Praca domowa

Trzeba przypomnieć przede wszystkim, że lutowy odczyt przerwał zapoczątkowany w listopadzie ubiegłego roku „trend” wzrostowy — w grudniu stopa bezrobocia wzrosła o 0,1 pkt. proc., a w styczniu o kolejne 0,3 pkt. proc. W lutym spadła już o 0,1 pkt. proc. Już, bo sezon zimowy (w zimie ustają chociażby prace sezonowe w rolnictwie czy sadownictwie) trwał wówczas w najlepsze. Teoretycznie stopa mogła więc rosnąć. Teoria może by się sprawdziła, gdyby nie to, że obecna sytuacja na rynku pracy stwarza wymarzone warunki do tego, aby zapisać się do drużyny pracujących. Trzeba jednak przede wszystkim chcieć.

— Rynek pracy sprzyja i będzie sprzyjać osobom bezrobotnym, pod warunkiem oczywiście, że rzeczywiście chcą oni pracę podjąć — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

— Trwa dobra koniunktura na rynku pracy. W wielu już branżach mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Praca czeka na chętnych, a w ofertach zatrudnienia możemy przebierać — wtóruje Monika Fedorczuk, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Na koniec lutego mieliśmy 1126,7 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, o 7 tys. mniej niż na koniec stycznia. W lutym z tytułu podjęcia pracy z rejestru wyemigrowało 69,8 tys., a więc o 1,1 tys. więcej, niż w styczniu. Kierunki są dobre, ale szczególnie w drugim przypadku i w obliczu blisko 130 tys. wolnych miejsc pracy, które — jak podaje MRPiPS — zgłoszonych w lutym w urzędach pracy, pozostaje spory niedosyt.

Zadanie z gwiazdką

O tym, że polskie niskie bezrobocie wyróżnia się na tle Europy, słyszymy od dawna. W grudniu ubiegłego roku (ostatnie dane Eurostatu dla wszystkich krajów UE) 4,5 proc. zapewniło nam 7. miejsce w unijnej klasyfikacji. Jednak w grupie osób poniżej 25. roku życia odsetek bezrobotnych w Polsce sięgnął już 14,5 proc. i taki wynik uplasował nas dopiero na 15 miejscu (bez danych dla dwóch krajów). Co więcej, ze statystyk wyłania się jeszcze jeden mankament — redukcja stopy bezrobocia wśród młodych idzie nam stosunkowo opornie. Przykładowo, od stycznia do grudnia 2017. stopa bezrobocia ogółem skurczyła się o 0,8 pkt. proc., wśród młodych o zaledwie 0,1 pkt. proc. Dlaczego stopa bezrobocia wśród młodych jest wyższa niż ogółem? Jak wytłumaczyć to, że na tle Europy plasuje nas na gorszej pozycji niż stopa ogółem? Dlaczego wyjątkowo trudno zbija się bezrobocie wśród młodych? Pod tablicą Piotr Bartkiewicz, ekonomista mBanku. Z odpowiedzią nie ma najmniejszych problemów.

 

 

OKIEM EKSPERTA

Łatwiej iść na studia

PIOTR BARTKIEWICZ, ekonomista mBanku

Jest kilka powodów, dla których stopa bezrobocia wśród osób młodych jest wyższa niż w pozostałych grupach wieku. Podstawowy wynika ze sposobu liczenia stopy bezrobocia — jak wiadomo, to jest odsetek osób aktywnych zawodowo. Tymczasem wśród młodych aktywni zawodowo stanowią mniej niż połowę populacji w tym wieku, co wynika z tego, że reszta w tym czasie się uczy (czy to w szkołach średnich, czy na studiach) i nie jest liczona jako aktywni zawodowo. Stopa bezrobocia dla młodych w pewnym sensie jest zatem wielkością resztową, bo obejmuje w pierwszym przybliżeniu odsetek bezrobotnych wśród tych, którzy nie podejmują nauki. To też oznacza, że kraj, który ma relatywnie wysoki współczynnik skolaryzacji (jak Polska), będzie mieć relatywnie wyższą stopę bezrobocia. Odniesienie liczby bezrobotnych młodych do populacji, a nie do aktywnych zawodowo, trochę przesuwa nas w rankingu. To jednak w dalszym ciągu jest gorsza pozycja niż w przypadku stopy bezrobocia ogółem. Dlaczego? Można wysnuć kilka hipotez. Po pierwsze — relatywnie wysoka płaca minimalna (w stosunku do mediany wynagrodzeń to już wyraźnie powyżej 50 proc.), która obniża popyt na pracę wśród osób młodych. Co więcej, jej wzrost w ostatniej dekadzie był bardzo silny. Po drugie — bezpłatne i łatwo dostępne studia wyższe. Po trzecie — słabość szkolnictwa zawodowego. Po czwarte — źle skonstruowany system podatkowy, w którym klin podatkowy jest bardzo stromy na początku, co oznacza, że dla mało zarabiających wzrost wynagrodzenia wiąże się z dużym wzrostem obciążeń i może zniechęcać do pracy. To też zapewne wpływa na relatywnie wolny spadek stopy bezrobocia wśród młodych.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Młodzi mniej palą się do pracy