Młodzi zdolni celują w galerie

opublikowano: 19-05-2015, 00:00

Debiutujący twórcy polskich marek modowych coraz częściej spoglądają w stronę centrów handlowych.

Projektanci z pokolenia Y potrzebują jednak od zarządców galerii specjalnej oferty dostosowanej do potrzeb i możliwości małego przedsiębiorstwa.

— Przed podjęciem rozmów z centrami handlowymi powstrzymują przede wszystkim niejasność zasad współpracy i bardzo restrykcyjne jej warunki, które są dostosowane do dużych graczy rynkowych — mówi agencji informatycznej Newseria Biznes Magda Korcz, współzałożycielka Hush Warsaw, organizacji wspierającej niezależnych polskich projektantów.

Najlepszym rozwiązaniem dla młodych twórców są pop up store’y,czyli sklepy tworzone zwykle na krótki czas, by sprawdzić, jak dużym zainteresowaniem klientów będzie cieszyła się konkretna marka.

— Główna idea pop up’u zakłada otwarcie na np. miesiąc sklepu, który z założenia nie musi być bardzo wymagający pod względem aranżacji przestrzeni, co znacznie zmniejsza koszty wejścia do centrum handlowego i tym samym ryzyko podjęcia takiej działalności — tłumaczy Radosław Knap, dyrektor operacyjny Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH).

Popularność salonów typu pop up w Polsce nie jest jeszcze duża. Także w Europie dopiero zaczynają zyskiwać uznanie. Tymczasowe sklepy pojawiają się m.in. w Londynie, Paryżu i Berlinie. Zdaniem Anny Duchnowskiej, prezes polskiego oddziału Invesco Real Estate, kluczem do sukcesu jest odpowiednio dobrana liczba takich tymczasowych lokali do wielkości konkretnego centrum.

— Jako inwestor Placu Unii od wielu miesięcy testujemy koncepcję sklepów pop-up i widzimy, że odpowiednio zlokalizowana i dobrana — pod względem wielkości i oferty — daje bardzo dobre efekty i jest ciekawą propozycją dla klientów. W naszych badaniach marketingowych bardzo często obecność formatów typu pop- -up store podawana jest jako pozytywny przykład tego, jak Plac Unii trafia do swoich odbiorców — mówi Anna Duchnowska.

Drugim formatem współpracy między projektantami a centrami handlowymi są sklepy multibrandowe, w których sprzedawanych jest wiele różnych marek. Zdaniem Radosława Knapa, jest to alternatywa dla tych, którzy myśląo długotrwałej sprzedaży w centrach handlowych, a nie są w stanie otworzyć samodzielnego sklepu. Jednak pop-up store i sklepy multibrandowe to dopiero początek. Na Zachodzie coraz popularniejsze stają się tzw. concept centre, czyli centra gromadzące sklepy z unikatową na rynku ofertą, często niszową.

Zdaniem Anny Duchnowskiej, w dłuższej perspektywie i na polskim rynku taki model może się przyjąć. — Bikini Berlin jest ciekawym przykładem doskonale przeprowadzonej rewitalizacji — z niezagospodarowanego terenu stworzono projekt oparty na concept store’ach, na hotelu z unikatowym wnętrzem i architekturą oraz bogatą ofertą gastronomiczną — mówi prezes polskiego oddziału Invesco Real Estate.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy