Logo towarzystwa MM Prime, które właśnie rozpoczęło działalność operacyjną, to dwa rekiny schodzące się w znak yin-yang, symbolizujący harmonię przeciwnych sił. Na niestabilnym rynku finansowym harmonię tę mają zapewnić nowe rozwiązania finansowe i profesjonalne zarządzanie.
— W nazwie zawarliśmy charakter rozwiązań i usług oferowanych klientom: prime, czyli z języka angielskiego — najlepszy, pierwszorzędny, najważniejszy — dodaje Maciej Michalski, wiceprezes MM Prime TFI, odpowiedzialny w spółce za sprzedaż.
Finansowy rekin został jednak pozbawiony zębów. MM Prime nie zamierza agresywnie wdzierać się do pośredników sprzedażowych. Klientów chce zdobywać samodzielnie.
— Będziemy budować własną sieć sprzedaży. To pozwoli na bezpośredni kontakt z klientami oraz zminimalizowanie kosztów obsługi. Skupimy się na tworzeniu funduszy zamkniętych oraz dedykowanych zamożnym przedsiębiorcom, służących sukcesji majątkowej, a także funduszy do zarządzania gotówką. W przyszłym roku planujemy zaoferować fundusze otwarte — ujawnia Maciej Michalski.
To spore wyzwanie, ale założyciele firmy mają asa w rękawie. Wszyscy byli w przeszłości związani z grupą kapitałową Leszka Czarneckiego, a doświadczenie zawodowe zdobywali m.in. w Noble Banku, Noble Securities i Open Finance. Baza klientów więc jest, teraz trzeba ją tylko umiejętnie wykorzystać. Na razie firma oferuje dwa fundusze zamknięte: akcyjny i depozytowy.Zapisy już ruszyły. Niepubliczna emisja skierowana jest do maksymalnie 149 inwestorów, a minimalna kwota inwestycji to 190 tys. zł.
— Docelowo chcemy mieć 500 mln zł w funduszu depozytowym i 700 mln zł w funduszu akcyjnym. Celem na ten rok jest natomiast 100 mln zł w portfelu — zapowiada Maciej Michalski.
Wisienką na torcie jest struktura opłat za zarządzanie. Towarzystwo zapewnia, że jest najtańsze na rynku, a motywacją do zarabiania dla klientów ma być wysokie success fee. Opłata stała w przypadku funduszu depozytowego jest niższa niż 1 proc., a akcyjnego niższaniż 3 proc. Rynkowa średnia to odpowiednio 1,5 oraz 4 proc.
— Podstawowa stawka za zarządzanie będzie niższa, a opłata zmienna odpowiednio wyższa, ale pobierana wyłącznie wtedy, kiedy klient będzie zadowolony z osiągniętego zysku — tłumaczy Maciej Michalski.
Gdy zarządzający pokona benchmark, wówczas TFI pobierze 30 proc. od nadwyżki. Nie tak trudno jednak w dzisiejszym otoczeniu rynkowym pobić portfel wzorcowy, którym w obu funduszach jest trzymiesięczny WIBID (obecnie to 2,5 proc.). Walką z benchmarkami zajmą się Adrian Apanel oraz Seweryn Masalski, który wcześniejpracował w Superfund TFI. Specjaliści inwestować będą na polskim rynku obligacji i akcji, a także w Europie i USA.
— Zwyżki na giełdzie niebawem powrócą i pozostaną z nami do momentu pierwszych podwyżek stóp procentowych. A te nie nadejdą szybciej niż w połowie 2015 r. Uważamy, że obecnie najbardziej perspektywiczna jest branża motoryzacyjna oraz sektor finansowy, zwłaszcza hiszpańskie, irlandzkie i włoskie banki, które zostały mocno przecenione po kryzysie. W Polsce przyglądamy się spółkom przemysłowym — mówi Seweryn Masalski.