Mniej wątpliwości w nowej wersji STIR

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2017-07-26 22:00
zaktualizowano: 2017-07-26 20:34

Po liftingu projekt ustawy o tropieniu oszukańczych przelewów jest dwa razy dłuższy, ale bardziej przejrzysty i szczegółowy

To zapewne jeden z najbardziej wycyzelowanych projektów ustaw resortu finansów. Projekt o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania wykorzystywania sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych w najnowszej wersji jest dwukrotnie dłuższy od wyjściowej, napisanej w maju. Projekt opisuje, jak ma działać system tropienia wyłudzeń podatkowych za pośrednictwem Krajowej Izby Rozliczeniowej (KIR), jednak powstał w sytuacji, kiedy prace nad mechanizmem był już w zaawansowanej fazie. Wydawało się, że mechanizm z początkiem lata zacznie już śledzić podejrzane przepływy na rachunkach. Potrzebne były tylko odpowiednie przepisy. I tu pojawiły się schody, bo pokazany w marcu przez resort finansów projekt spotkał się z krytyką organizacji przedsiębiorców. Pojawiła się też zupełnie nieoczekiwana przeszkoda. W zamyśle projektodawców system teleinformatyczny izby rozliczeniowej (STIR) miał być oparty na KIR, która zbiera dane o przepływach na rachunkach przedsiębiorców, analizuje i oznacza podejrzane transfery. Izba rozliczeniowa jest spółką akcyjną banków i NBP. Pojawiły się zastrzeżenia, że jako podmiot prywatny nie może przetwarzać danych na zlecenie publicznego organu. Nie pomogły tłumaczenia, że KIR „podstawia” tylko bazę danych, natomiast algorytm do analizy zasobu należy do Ministerstwa Finansów (MF).

Regulacje wymierzone są w zorganizowaną przestępczość wyłudzającą VAT. W karuzelach podatkowych w łańcuchu przepływów pojawiają się również nieświadomi procederu przedsiębiorcy, dzięki STIR będziemy w stanie oddzielić oszukańcze transakcje od rzeczywistych - mówi Filip Świtała, dyrektor departamentu systemu podatkowego w MF
Fot. Grzegorz Kawecki

Dwuetapowa analiza

Krytycy wskazywali, że wrażliwe informacje oraz analityka powinny zostać umiejscowione w Krajowej Administracji Skarbowej (KAS), co oznaczałoby zdublowanie roli KIR w systemie i pociągało za sobą oczywiste koszty. W najnowszej wersji projektu znalazło się salomonowe rozwiązanie. Analiza ryzyka wystąpienia przypadków wyłudzeń realizowana ma być niejako dwuetapowo: na potrzeby sektora bankowego oraz fiskusa. KIR zbiera informacje od banków oraz pobiera z KAS hurtowo dane z KRS, ewidencji działalności gospodarczej i analizuje pod kątem nieprawidłowości. W podejrzanych przypadkach informuje następnie zainteresowane banki. Następnie cały zbiór danych przekazuje do KAS, która posiłkując się własnymi bazami (informacje z kontroli oraz inne dane zastrzeżone), prowadzi analizę pod kątem wyłudzeń skarbowych.

— Informacja z KIR jest przekazywana wyłącznie do uprawnionych banków. Projekt przewiduje, że również inne banki, na etapie zakładania rachunku dla klienta firmowego, mogą wystąpić do KIR o scoring wnioskującego przedsiębiorcy pod kątem wyłudzeń skarbowych. Dane z analizy ryzyka KAS nie będą upubliczniane — wyjaśnia Filip Świtała, dyrektor departamentu systemu podatkowego w MF.

Nie ma tajnej umowy

Przedsiębiorców mocno wystraszył zapis z pierwszego projektu o poufnej, tajnej umowie między szefem KAS i KIR opisującej zasady wyłapywania podejrzanych transakcji. W ustawie znalazła się ogólna informacja, że badane będą powiązania przedsiębiorców, cechy behawioralne, geograficzne, specyfika biznesu.

— Zrezygnowaliśmy z tego zapisu. Podstawą działania STIR są kryteria podobne do zawartych w ustawie o przeciwdziałaniupraniu brudnych pieniędzy oraz definicja wskaźnika ryzyka, opisana szczegółowo w projekcie. Chcemy, żeby ustawa była w maksymalnym stopniu transparentna, żeby rozwiać wszelkie obawy przedsiębiorców, że mamy coś do ukrycia. Regulacje wymierzone są w zorganizowaną przestępczość wyłudzającą VAT. W karuzelach podatkowych w łańcuchu przepływów pojawiają się również nieświadomi procederu przedsiębiorcy, dzięki STIR będziemy w stanie oddzielić oszukańcze transakcje od rzeczywistych — mówi Filip Świtała.

Miesiąc na odwołanie

W stosunku do pierwotnego projektu ważna zmiana dotycząca „aresztu” pieniędzy na podejrzanym rachunku — gorący punkt sporny przeciwników regulacji. W aktualnej wersji projektu nadal obowiązuje 72-godzinny termin blokady, jakie na konto może nałożyć KAS (z możliwością wydłużenia do 3 miesięcy). O ile jednak poprzednio w regulacji mowa była ogólnikowo o możliwości zaskarżenia decyzji fiskusa w sądzie administracyjnym, tak obecnie tryb odwoławczy jest szczegółowo opisany, wyjaśniane są powody blokady i przewidziano skrócenie całego procesu miesiąca. Co prawda NSA w opinii do projektu dał do zrozumienia dyplomatycznie, że to termin mało realny, ale autorzy regulacji uważają, że jeśli nowe prawo ma zadziałać, to bez wzmocnienia służb sądowniczych się nie obejdzie i trzeba będzie na to znaleźć pieniądze w budżecie. Filip Świtała nie kryje, że uszczegółowienie trybu odwoławczego ma na celu uspokojenie przedsiębiorców, bo nie spodziewa się procesów z KAS.

— Oczywiście błędy mogą się zdarzać, ale narzędzia informatyczne są na tyle precyzyjne, że są w stanie wyłapać próby wyłudzania pieniędzy z systemu podatkowego. Nie sądzę, żeby przestępcy procesowali się z KAS. Ustawa ma pomóc uczciwym przedsiębiorcom poprzez przywrócenie równej konkurencji i wyeliminowanie z obrotu gospodarczego podstawionych firm — mówi dyrektor z MF. Na wszelki wypadek w projekcie jest nawet zapis zobowiązujący KAS do wypłaty wynagrodzeń i innych świadczeń z zablokowanych kont. Pod warunkiem że przedsiębiorca przekaże listę zatrudnianych na co najmniej 3 miesiące przed blokadą. Płatność, która trafi osobiście do zainteresowanych, ograniczona będzie limitem najniższego wynagrodzenia w kraju. Z istotniejszych zmian wymienić warto równięż doprecyzowanie kwestii przekazywania do KAS informacji o przelewach do osób prywatnych (np. listy płac). W obecnej wersji dane beneficjentów są anonimowe. KAS dostanie tylko informację o saldzie. MF chce, żeby projekt ustawy wczesną jesienią trafił do Sejmu. Nie wiadomo, kiedy zostanie uchwalony. Pewne jest natomiast, że zakładane 600 mln zł dodatkowych wpływów do budżetu z tytułu działania STIR w tym roku jest nie do uzyskania. W przyszłym roku system ma natomiast wypracować 1 mld zł i 32 mld zł w ciągu 10 lat.