Mniejsze komitety walczą dosłownie o każdy głos

opublikowano: 19-05-2019, 22:00

Ostatni weekend przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (PE) nie wpłynął na notowania głównych rywali.

Jarosław Kaczyński zakończył wędrówkę po okręgach, promującą kandydatów Prawa i Sprawiedliwości (PiS), Donald Tusk zaś uczestniczył w warszawskim przemarszu Koalicji Europejskiej (KE). Przy tej okazji wypada przypomnieć, że przewodniczący Rady Europejskiej oczywiście znajduje się w stałym rejestrze wyborców w Rzeczypospolitej Polskiej i swoje czynne prawo realizuje jak każdy obywatel uprawniony do głosowania — zarówno co do miejsca wrzucenia 26 maja 2019 r. kartki, jak też wypowiadania się.

Były premier, byli prezydenci RP oraz wielu aktualnych prezydentów największych miast.
Fot. Andrzej Hulimka

Na początku decydującego tygodnia sondaże prezentują się dość stabilnie. Wygląda na to, że PiS zdobędzie najwięcej głosów, a zatem i najwięcej mandatów do PE. Jednak przewaga nad KE nie będzie wielka, przydział foteli może wynieść np. 23:22, a może 21:19. Konkretne liczby zależą od tego, ile mniejszych partii przeskoczy wymagany próg. Zdobycie w skali kraju 4,999999 proc. ważnych głosów oznacza posłanie listy do kosza, natomiast 5,000000 proc. daje szczęście, czyli przynajmniej 3 mandaty. 0,000001 proc., czyli być albo nie być, równa się… jednemu głosowi, zatem małe komitety naprawdę mają o co walczyć. Rezultat lepszy, około 6-7 proc., przyznaje już 4-5 mandatów.

W Polsce wybieramy nominalnie 52 europosłów, chociaż na razie realnie 51. Ów dodatkowy będzie jako elekt czekał na sfinalizowanie się brexitu i może się nigdy nie doczekać…. Tłusty tort do podziału nie jest duży, to nie 460-osobowy Sejm, gdzie z okręgu wchodzi kilkunastu posłów. Do policzenia szczęśliwców wybranych do PE wystarczy w większości okręgów palców jednej ręki, a tylko w kilku potrzebna będzie druga. Sondaże wskazują, że brązowym medalistą zostanie Wiosna Roberta Biedronia. Jeśli jej akcje nie polecą nagle w dół, to może liczyć na 5 euromandatów. Natomiast do ostatniej chwili będą ważyły się losy Kukiz ’15 oraz skonstruowanej przez narodowców Konfederacji. Oba komitety o swoich losach dowiedzą się dopiero z wieczoru wyborczego 26 maja po godzinie 21, ale… niekoniecznie. Być może, balansując na krawędzi, będą musiały poczekać dopiero do oficjalnych wyników, podanych w poniedziałek przez PKW.

Wynik maluchów zdecyduje o liczbie mandatów, które rozbiorą PiS i KE. Dlatego kandydaci z obu wielkich komitetów trzymają mocno kciuki za nieprzekroczenie progu przez ekipy Pawła Kukiza i Janusza Korwin-Mikkego. Z udziałem Wiosny w polskiej reprezentacji do PE już się wszyscy pogodzili. W tym kontekście warto przypomnieć zawetowanie przez prezydenta przeforsowanej przez PiS zmiany kodeksu wyborczego. Zuchwała zmiana systemu przeliczenia głosów na mandaty do PE całkowicie wyeliminowałaby mniejsze komitety, mimo przekroczenia przez nie progu 5 proc. Andrzej Duda wetując uwzględnił przede wszystkim argumentację Pawła Kukiza. Teraz może się okazać, że jego lista i tak wyląduje w koszu, natomiast weto znakomicie przysłuży się Robertowi Biedroniowi…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane