Mniejszościowi akcjonariusze powinni się łączyć
Uczestnicy rynku kapitałowego wiedzą, iż długotrwała dekoniunktura na giełdzie, oprócz dużych strat w portfelach inwestorów, powoduje również wiele innych zjawisk niekorzystnych dla funkcjonowania rynku. Bessa utrudnia pozyskiwanie kapitału, niższa wycena spółek publicznych nie pomaga także funduszom inwestycyjnym w akwizycji nowych klientów, a wpływy z prywatyzacji spadają.
Mimo tych wszystkich prawidłowości charakterystycznych dla bessy można znaleźć jedną rzecz, która wyróżnia nasz rynek. Chodzi tu o nadmierną skłonność inwestorów indywidualnych w Polsce do wygłaszania opinii zakładających mocno spiskową teorię dziejów. Tylko w czasie ostatnich dwóch miesięcy do siedziby SII wpłynęło ponad 30 zgłoszeń i próśb o sprawdzenie rzetelności działania biur maklerskich, KPWiG oraz zarządów i rad nadzorczych spółek. Zdarza się, że oskarżenia kierowane pod adresem konkretnych osób lub instytucji są wynikiem frustracji oraz poniesionych strat, niejednokrotnie zbyt bolesnych do zaakceptowania przez drobnego inwestora.
W takich przypadkach nie możemy wiele zdziałać jako organizacja. Jednak nie wszystkie głosy informujące o nadużyciach wobec pojedynczych inwestorów mają charakter desperackich prób szukania winnych wokół siebie. Wiele sytuacji opisywanych przez pokrzywdzonych inwestorów dotyka prawdziwych problemów, jak ceny w wezwaniach, wykorzystywania informacji poufnych czy też działania w porozumieniu. Zbytnia pobłażliwość i przyzwolenie całego środowiska na stosowanie nieuczciwych praktyk na rynku, może spowodować większe zniechęcenie graczy do inwestycji giełdowych niż najdłuższa bessa.
Teoretycznie każdy pokrzywdzony inwestor może udać się do sądu. Tyle każdemu z nas gwarantuje konstytucja. Cóż jednak z tego, skoro wymiar sprawiedliwości w naszym kraju nie jest najszybszy. Do tego trzeba jeszcze dodać brak przygotowania i niezbędnej wiedzy z zakresu przestępstw giełdowych wśród prokuratorów zajmujących się takimi sprawami.
Ten obraz mógłby sugerować, iż inwestor indywidualny w Polsce nie może liczyć na żadną pomoc. Na szczęście sytuacja nie jest aż tak zła. Przyjęcie nowego kodeksu spółek handlowych i kolejna nowelizacja prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi powinny poprawić sytuację. Jeżeli do tego poprawi się egzekucja prawa, to jest szansa na to, by rynek giełdowy w Polsce przypominał rynki rozwinięte.
Niezależnie od zmian prawnych, z jakimi mamy obecnie do czynienia, z pomocą uczestnikom rynku przychodzi Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Pierwszą formą pomocy są bezpłatne porady prawne. Druga forma to interwencje rynkowe w imieniu zainteresowanej osoby. Z sytuacją taką mamy do czynienia, gdy sprawa w sposób ewidentny dowodzi nadużyć. Niejednokrotnie SII wnioskuje do KPWiG o podjęcie konkretnych decyzji, przystępuje do już prowadzonych postępowań prokuratorskich w roli strony oraz nagłaśnia sprawę w mediach.
Kolejną formą przeciwdziałania złym praktykom stosowanym na rynku jest udział stowarzyszenia w WZA spółek notowanych na GPW. Ma to miejsce, gdy w porządku WZA pojawiają się uchwały, które godzą w interesy drobnych akcjonariuszy. W takiej sytuacji SII rozpoczyna akcję zbierania pełnomocnictw, w celu reprezentowania inwestorów na WZA. Taka forma walki o własne prawa jest bardzo dobrze postrzegana przez samych inwestorów. Pierwsze próby zbierania pełnomocnictw przez stowarzyszenie (Pepees — około 6 proc. kapitału akcyjnego) pozwalają spoglądać w przyszłość z optymizmem. Wzór pełnomocnictwa wraz z zachowaniem niezbędnej procedury znajduje się obok.
O skuteczności takich działań niech świadczy przypadek, który miał miejsce w 1993 roku w Szwecji. Tamtejsza organizacja inwestorska w wyniku przeprowadzonej kampanii w mediach i zbieraniu pełnomocnictw od drobnych akcjonariuszy była w stanie zablokować planowaną fuzję dwóch samochodowych gigantów — Volvo i Renault.