Specjalizujący się w gospodarce odpadowej giełdowy Mo-Bruk chce zachęcić podmioty publiczne do sięgania po formułę partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).
— Widzimy potrzebę rozpowszechniania idei PPP, bo w tym zakresie świadomość samorządów jest słaba. Chcemy im uświadomić m.in. to, że w ramach PPP jest opcja prawna, by zobowiązania nie wchodziły do zadłużenia publicznego. Chcemy też udowodnić, że można realizować inwestycje bez zaangażowania pieniędzy publicznych — mówi Józef Mokrzycki, prezes Mo-Bruka.
Jego zdaniem, kluczowymi inwestycjami samorządów będą infrastruktura drogowa i gospodarka odpadowa. Bodźcem do PPP będzie sytuacja samorządow, które mocno zadłużone będą mieć skromne budżety na projekty. Mo-Bruk wie, gdzie mógłby zdobyć rynek PPP.
— Interesują nas drogi betonowe, które mogą być rozwiązaniem także dla gmin wiejskich — mówi prezes Mo-Bruka. Spółka ma już na koncie budowę ponad 200 km betonowych dróg lokalnych.
— Niedawno dostaliśmy 5,8 mln zł dotacji unijnej na zakup maszyn, które pozwolą na poszerzenie oferty usług w zakresie budowy innowacyjnych nawierzchni z betonu cementowego. Gdy samorządy dostrzegą potrzebę inwestycji w PPP, będzie znaczące zapotrzebowanie na drogi — uważa prezes Mo-Bruka.
Spółka chętnie weszłaby też na rynek spalarni komunalnych w PPP, który po sukcesie Poznania (podpisanie umowy i zamknięcie finansowe inwestycji) ma szansę się rozkręcić. Mo-Bruk ma już doświadczenie w tym segmencie. Spółka zarządza własną spalarnią o wydajności 10 tys. ton dla odpadów przemysłowych i medycznych w Jedliczu i buduje drugą w Karsach (k. Ożarowa) na 25 tys. ton.
— Mamy informacje o kilkunastu samorządach, które są zainteresowane budową zakładów termicznego przetwarzania odpadów. Mo-Bruk może zaproponować rozwiązanie — budowę spalarni o wydajności 25-50 tys. ton odpadów rocznie, gdzie spalana byłaby tylko frakcja palna [stanowi 25 proc. w zmieszanych odpadach komunalnych — przyp. red.]. W takiej spalarni można umieścić sortownię lub do segregacji odpadów wykorzystać regionalną instalację — mówi Józef Mokrzycki. Spółka szacuje, że koszt budowy takiej spalarni dla aglomeracji liczącej 300 tys. mieszkańców nie przekroczy 100 mln zł.
— Jako partner moglibyśmy odpowiadać za zaprojektowanie, budowę, sfinansowanie i zarządzanie instalacją przez 20-30 lat. Zarabiać moglibyśmy nie tylko na opłacie na bramie i sprzedaży energii, ale też na odpadach powstałych ze spalenia, w tym na żużlu, z którego można wytwarzać kruszywo do budowy dróg — mówi prezes Mo-Bruka. Agnieszkę Ferek, radcę prawnego z Hogan Lovells, cieszy wyjście z inicjatywą PPP sektora prywatnego.
— To sygnał dla strony publicznej, że są zainteresowane podmioty. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zgłaszały się z pomysłami — mówi Agnieszka Ferek.