Dobre wieści napłynęły z amerykańskich sieci detalicznych Wal-Mart i Costco. Obie sieci dyskontowe korzystają na zwyżce cen żywności i przepływie klientów do najtańszych sklepów. Sprzedaż znacznie przekroczyła oczekiwania analityków i wzrosła odpowiednio o 3,9 i 9 proc. W europejskim handlu zyskiwały akcje GM i Forda dzięki taniejącej ropie, co zmniejszyło obawy przed gwałtownym spadkiem sprzedaży większych modeli. Tańsza ropa sprzyjała też akcjom linii lotniczych. Drożały również akcje negatywnego bohatera ostatnich dni – Lehman Brothers, gdyż inwestorzy uznali w końcu niedawną wyprzedaż za przesadzoną.
Umacniający się optymizm windował notowania amerykańskich kontraktów jeszcze przed publikacją danych o liczbie nowych bezrobotnych, które sprawiły nową pozytywną niespodziankę. Liczba nowych wniosków o zasiłek spadła do poziomu 357 tys. a więc znacznie poniżej prognozy 370 tys. To jeszcze bardziej umocniło obóz byków i kontrakty na indeks DJI sugerują obecnie mocne otwarcie z zyskiem ok. 70 pkt.
Nie widać w tej chwili czynników, które byłyby w stanie zniwelować przewagę strony popytowej. Dolar się umacnia po pozostawieniu przez EBC stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Rośnie rentowność amerykańskich obligacji, a ropa może znowu zanurkować poniżej poziomu 122 USD. Obawy dotyczące Ambac i MBIA przygasły – spółki nie zamierzają podwyższać kapitału, lecz będą starały się przekonać agencję Moody's do utrzymania ratingu. Wydaje się jednak, że nawet gdyby do degradacji doszło, rynek zniesie to o wiele lepiej niż na początku roku.
Ożywienie za granicą i wyjście indeksu Dax na nowy dzienny szczyt pomaga
warszawskim blue chipom, których indeks przestał się osuwać i zbliżył się do
najlepszych poziomów dzisiejszej sesji. Nadal jednak nie widać próby
zorganizowania ataku na poziom 2900 pkt. Wygląda to tak, jak gdyby obie strony
odpuściły sobie tę sesję. Obroty ledwo przebiły próg 500 mln. zł. , a w
segmencie mniejszych spółek podaż nie odpuszcza. Indeks średniaków walczy
dokładnie na poziomie najniższego tegorocznego zamknięcia i wystarczy dosłownie
spadek o 1 punkt, by ten niechlubny rekord poprawić. Dzisiaj raczej nikt nie
podejmie ryzyka mocniejszego podciągnięcia rynku nawet w przypadku wysokiego
otwarcia za Atlantykiem. Może co najwyżej na kolejnym fiksingu cudów uda się
wyciągnąć Wig20 ponad barierę 2900 pkt. Większy ruch w górę może nastąpić
dopiero jutro, pod warunkiem oczywiście, że dobre nastroje utrzymają się na Wall
Street do końca nowojorskiej sesji.