Mocny złoty i cykliści

Wojciech Kowalczuk
opublikowano: 2002-05-17 00:00

Złoty polski rzadko kiedy zachowuje się tak, jak by tego chciał minister finansów. Przed kilkunastu laty kolejni szefowie resortu robili wszystko, aby waluta się umocniła, a ona słabła w takim tempie, że do piekarni po bułki obywatele musieli jeździć na rowerze, bo na piechotę mogliby nie zdążyć między podwyżkami cen. Każdy był milionerem, choć na wspomniany rower mogło sobie pozwolić niewielu. Prawdziwymi krezusami byli za to producenci rowerów. Wykazywali tak niskie koszty produkcji, że świat (w teorii) zabijał się o jednoślady z Polski.

Dziś sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Złoty jest tak mocny, że rodzimi producenci rowerów poszli z torbami, bo kraj zalały tanie wyroby z importu, a na eksport nie było szans. Minister finansów deklaruje zaś, że już wkrótce zrobi coś, co osłabi złotego, choć, jak sam przyznaje, nie wie jeszcze co. Problem staje się bardzo poważny, a wszystko to, jak zwykle, przez cyklistów.