Mocny złoty jest przekleństwem, ale nie na długo

Paweł Zielewski
opublikowano: 2002-05-09 00:00

Zdaniem Marka Zubera, analityka BPH PBK, wysoki złoty nie powinien być osłabiany intwerwencjami banku centralnego. Za duże ryzyko. Pomysł ministra finansów, by spróbować w jakiś sposób kontrolować wahania waluty, ma szanse powodzenia. Pod warunkiem jednak, że resort finansów będzie uważnie słuchał partnerów z UE.

- Joanna Wrześniewska (Polsat): Czy złoty jest dziś rzeczywiście za mocny?

- Marek Zuber (BPH PBK): Krótko i zdecydowanie — jest. Chociaż zawsze można zadać pytanie — dla kogo jest za mocny. Jest za mocny dla tzw. dobra polskiej gospodarki. Za mocny dla eksporterów. Eksport staje się dla pewnej grupy firm wręcz nieopłacalny.

- Czy możemy jednak powiedzieć, że waluta jest za mocna w przypadku, gdy mamy do czynienia z kursem rynkowym?

- Moglibyśmy stwierdzić, że nie ma pojęcia „za mocny, za słaby”. Pojęcie, że kurs jest zbyt wysoki wzięło się stąd, że najpierw kurs złotego był zaburzony prywatyzacjami, które go ewidentnie umacniały, a potem wysokie realne stopy procentowe skutecznie kursem złotego też chwiały.

- Marek Belka, minister finansów, powiedział, że jest przeciw sztywnemu kursowi złotego, ale nie jest przeciwny odwróceniu całkowitego upłynnienia złotego...

- Premier Marek Belka chce w jakiś sposób powrócić do sytuacji sprzed pełnego uwolnienia złotego. Jeśli dobrze rozumiem, chodzi tu o jakąś formę powrotu do widełek. Pamiętajmy, że my coś takiego i tak będziemy musieli wprowadzić przed wejściem do strefy euro. Europejski reżim walutowy to przecież nic innego, jak usztywnienie kursu. Marek Belka nie chce więc niczego nadzwyczajnego. Pytanie brzmi jednak — kiedy powinniśmy przyjąć tę formę kontroli kursu waluty. Pytanie pozostaje otwarte.

- Czy Unia Europejska pozwoliłaby Polsce powrócić dziś do widełek?

- Pamiętajmy, że nikt nie ma jakichś rewelacyjnych rozwiązań. Wszystko można uzgodnić. Takie rozmowy mogłyby być prowadzone i mogłyby zakończyć się powodzeniem. Dla nas oznaczałoby to wcześniejsze wprowadzenie własnej formy kontroli polskiej waluty. Zastanówmy się jednak, jak możemy złotego osłabić. Przypomnijmy, że około 70 proc. polskiego eksportu rozliczane jest w euro. Dla nas mało ważny jest w tej chwili kurs dolara, a bardziej liczy się kurs euro. Analitycy przewidują, że euro może się wkrótce umocnić do dolara, jest więc szansa, żeby kurs euro doszedł do 4 zł, co byłoby korzystne dla polskiego eksportu. A jak złotego osłabić? Można próbować interwencji walutowych, jednak to nie zawsze jest skutecznym lekarstwem na wysoki kurs. A ryzyko raczej nie jest warte podejmowania częstych interwencji.