Czytasz dzięki

Moda na art branding

Rozmawiała Ewa Bednarz
opublikowano: 30-01-2020, 22:00

O związkach sztuki z biznesem mówi Jacek Sosnowski, właściciel galerii Propaganda, kurator wielu wystaw i organizator Warsaw Gallery Weekend, który doceniają nie tylko polscy artyści.

Warsaw Gallery Weekend (WGW) organizowany jest z coraz większym rozmachem. Jak pan wspomina pierwszą jego edycję w 2011 r.?

Gabriel Mestre Arrioja (z lewej) i Jacek Sosnowski (z prawej)
Zobacz więcej

Gabriel Mestre Arrioja (z lewej) i Jacek Sosnowski (z prawej) Fot. ARC

W ostatnich dziewięciu latach zaszło tak wiele zmian w polskim świecie sztuki i w Polsce w ogóle, że pierwsze edycje WGW jawią się jak inna epoka. Dziś mamy rynek sztuki, który rośnie, a nie tylko się rozwija, są też stałe imprezy takie jak WGW. Wtedy wszystko było do stworzenia. Kolejnym etapem jest rozwój korporacyjnego świata sztuki i art brandingu, którym w ostatnich latach co raz częściej się zajmuję.

Warsaw Gallery Weekend wpisuje się w te trendy? Uczestniczą w nim artyści z zagranicy. Czy to oznacza, że jest już znaczącą imprezą na europejskiej mapie?

WGW to jeden z największych i najbardziej rozpoznawalnych gallery weekendów. Świat sztuki wciąż szuka nowych metod prezentacji sztuki i obrotu nią i wydarzenia takie jak nasze stwarzają te możliwości, a przez to ich znaczenie rośnie. W wielu aspektach Warszawa jest tu liderem. Żaden weekend nie zbudował takiej relacji z partnerami korporacyjnymi jak WGW. Od wielu lat współpracujemy m.in. z Suzuki Motor Poland, którego zaangażowanie w nasze wydarzenie jest ważnym elementem. Samochody Suzuki na stałe wpisały się w charakter tej nadal młodej imprezy.

Od pierwszej edycji Warsaw Gallery Weekend minie w tym roku 10 lat. Planuje pan jakieś wyjątkowe atrakcje? Już teraz to nie tylko wystawy sztuki, lecz także wiele imprez towarzyszących.

Dziesiąty Warsaw Gallery Weekend z pewnością będzie większy, ale jednocześnie inny niż poprzednie edycje. Przewidujemy większe zainteresowanie udziałem galerii nie tylko z Polski, ale również z innych państw regionu. Bardzo chcemy się na tę zmianę otworzyć, wykorzystując potencjał Warszawy jako lidera takich imprez. Liczę, że zobaczymy więcej eksperymentalnych form prezentacji, w tym performansów czy interwencji w przestrzeń publiczną.

Pan też realizuje projekty w przestrzeni publicznej. Jaka jest w niej rola sztuki?

W ostatnich kilku latach zrealizowałem wiele projektów w nowych nieruchomościach, z udziałem m.in. artystów Mariusza Tarkawiana i Ewy Doroszenko, których murale i rzeźby stały się elementem krajobrazu miejskiego. To niezwykle ważne, żebyśmy wszyscy — nie tylko artyści czy kuratorzy, ale również firmy, instytucje publiczne czy organizacje pozarządowe — szukali sposobów, w jakie sztuka może nam pomóc w realizacji celów. Jeżeli zrobi się to dobrze, a tym też jest dobry art branding, z pewnością będzie to korzystne dla sztuki, a w konsekwencji wzbogaci ogół społeczeństwa. Sztuka pełni rolę formującą dla społeczeństwa zarówno wtedy, kiedy powstaje, jak i z czasem, kiedy zamienia się w jego dziedzictwo. Warto myśleć o tym, jak to, co robimy, będzie trwało w czasie, a sztuka jest najlepszym do tego narzędziem.

Magmatyzm, projekt opracowany przez pana wspólnie z kuratorami z Meksyku i ze Szwecji, też się wpisuje w te trendy?

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Magmatyzm to międzynarodowa platforma mająca na celu pokazywanie nieoczywistej sztuki w nieoczywistych miejscach. To dość radykalny eksperyment, który obarczony jest dużym ryzykiem artystycznym i takie jest też jego założenie. Wraz z Gabrielem Mestrem Arrioją i Jonatanem Habibem Engqvistem zawsze liczyliśmy, że uda się nam poszerzyć pole funkcjonowania sztuki współczesnej w różnych kontekstach.

Kilka lat temu powiedział pan, że przyszłą scenę artystyczną zdominuje kicz, czyli coś, co udaje sztukę. Czy tak się nie stało w wielu przypadkach?

Z całą pewnością aspekt wizualny sztuki współczesnej funkcjonuje w warunkach wielkiej konkurencji. Komunikat w postaci jakiegoś obrazu, a w szczególności wystylizowanego zdjęcia towarzyszy nam w każdej chwili, walcząc o naszą coraz słabszą uwagę. Sztuka musi iść do tego w kontrze, mozolnie budując nowe metody komunikacji.

Pan te metody buduje wspólnie z polskimi i zagranicznymi artystami. Z jednymi współpracuje, innych promuje. W jaki sposób pozyskuje pan najbardziej interesujących twórców?

Podstawowym aspektem pracy kuratora jest poznawanie i utrzymywanie relacji z artystami, bycie na bieżąco z tym, co aktualnie robią czy też planują. Istotnym elementem są podróże, wizyty w pracowniach i oczywiście internet, który może pomóc, ale nigdy nie zastąpi kontaktu z twórcą lub wizyty na wystawie. Zazwyczaj jestem w trakcie realizacji jakichś projektów, więc jestem szczególnie wyczulony na prace, które mogą się wpisać w takie czy inne przedsięwzięcie. Jednym z najbardziej interesujących i satysfakcjonujących momentów w tej pracy są jednak dni, w których spotyka się coś całkowicie niespodziewanego, nowego, co jednocześnie nie jawi się jako pewna oczywistość. O ile w życiu codziennym nie lubię niespodzianek, o tyle w sztuce — tak.

Wielokrotnie organizował pan również oprowadzania kuratorskie dla biznesu. Czy sztuka i biznes, poza wątkiem inwestycyjnym, mają jeszcze jakieś punkty styczne?

Myślę, że należy oddzielić inwestowanie w sztukę od zaangażowania biznesu w sztukę. Czym innym jest biznes sztuki, a czym innym — sztuka i biznes. Kiedy mówimy o inwestowaniu, jest ono takie samo jak każde inne. Wymaga dobrej kombinacji wiedzy, szczęścia i koniunktury.

Czym więc jest związek sztuki z biznesem?

Istnieje wiele form tego związku. W Polsce rośnie zainteresowanie tym tematem i coraz częściej mam przyjemność budować strategię art brandingową dla firm różnej wielkości. Warto popatrzeć, jak wiele interesujących projektów zostało zrealizowanych wokół Warsaw Gallery Weekend i pomyśleć, co wcale nie musi być takie oczywiste, że ich sukces zależy nie od tego, jaką wartość marketingową reprezentują, lecz od tego, czy są elementem dojrzałego CSR i transformacji kultury korporacyjnej, bo sztuka jest do tego doskonałym narzędziem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy