Karierę robią dziś znaki przestrzenne. Nowoczesne technologie druku pozwalają na stosowanie przejść tonalnych. Wykorzystuje to np. Ericsson. Modne są też formy amorficzne. Często sięgają po nie telekomy. W Polsce zrobił to ostatnio Play.
W przypadku zaawansowanych technologii takie „nieludzkie” formy są uzasadnione, ale trzeba z nimi uważać w innych kategoriach. Firmy chcą być czasem zbyt nowoczesne, choć klienci tego nie oczekują. W branży funkcjonuje nawet powiedzenie, że ostatni nudzi się konsument.
Na topie są też obecnie różnego rodzaju formy koliste, bąbelki, spirale, przezroczystości i cienie. Znaki zmieniają stany skupienia, przenikają się. O znaku marki zaczynamy myśleć jak o czymś realnym, ale jednocześnie nie z tego świata. Aby go wizualizować, szukamy więc nie tylko futurologicznych form, ale też materiałów.
Przy tworzeniu identyfikacji firmy nie warto zbytnio ulegać trendom. Najważniejsze, by wizualizacja odzwierciedlała wartości marki. Nie będziemy wcale passe, gdy się nie poddamy lansowanym tendencjom. Moda przemija, a istotą marki jest przecież przetrwanie.
Wojciech Mierowski
dyrektor kreatywny BNA