Dobrym zarządcą hotelu może być zarówno właściciel, jak i menedżer wielkiej sieci hotelowej. Sukces obiektu zależy nie tyle od formy administrowania, ile od umiejętności i zaangażowania osoby odpowiedzialnej za jego funkcjonowanie.
Istnieje kilka form organizacyjnych funkcjonowania hoteli. Wybór sposobu zależy w dużej mierze od charakteru obiektu oraz od jego właściciela. Najczęściej małe rodzinne hoteliki prowadzone są bezpośrednio przez właścicieli. Duże obiekty budowane przez sieci hotelowe, biura podróży lub inwestorów instytucjonalnych oddawane są w administrację międzynarodowym sieciom lub zarządcom zatrudnianym przez właściciela. Funkcjonowanie hotelu uzależnione jest jednak nie tylko od systemu administracji ale, przede wszystkim od tego, kto nimi rządzi. Od tego zależy nie tylko poziom świadczonych usług, ale także atmosfera i charakter obiektu.
Niewątpliwie największe piętno na stylu hotelu wyciskają jego właściciele. Często decyzja o budowie hotelu wynika z wcześniejszej ich działalności. Tak było w przypadku Małgorzaty Chechlińskiej, prezes i właścicielki biura podróży TRIP z Zakopanego, pensjonatu Czarny Potok, i współwłaścicielki hoteli Litwor i Belvedere w tym mieście, oraz Andrzeja Bartkowskiego, współwłaściciela i prezesa biura podróży Mazurkas Travel oraz hotelu Mazurkas w Ożarowie Mazowieckim.
— To była naturalna kolej rzeczy. Okazało się, że biuro potrzebuje swojego obiektu, w którym mogłoby organizować imprezy i kwaterować turystów, więc zainwestowaliśmy w hotel pod Warszawą. W tej chwili mogę powiedzieć, że jego prowadzenie stało się dla mnie wielką przygodą — podkreśla Andrzej Bartkowski.
Dla Małgorzaty Chechlińskiej sukces otwartego w 1996 r. pensjonatu Czarny Potok stał się impulsem do otwierania kolejnych obiektów.
— Staram się prowadzić hotel tak, jakbym prowadziła duży dom. Trzeba dbać o wszystko: standard obiektu, poziom usług, tworzyć odpowiednią atmosferę. Tylko gospodyni przebywając stale w swoich obiektach zauważy negatywne zmiany w poziomie kuchni i będzie mogła szybko naprawić ewentualne defekty. Jeśli obiekt staje się domem, zaczyna przyciągać do siebie gości-przyjaciół —przekonuje Małgorzata Chechlińska.
Jej hotele mają swoich dyrektorów, jednak właścicielka stara się być na cotygodniowych spotkaniach z załogami i kierownictwem. Właściciele prowadzący swoje obiekty rzadko decydują się po jakimś czasie oddać je w zarządzanie sieciom hotelarskim.
— Mazurkas funkcjonuje w strukturach Best Western Hotels. Wykupiłem licencje po to, aby znalazł się w międzynarodowym i dobrze znanym systemie rezerwacyjnym tej sieci — deklaruje Andrzej Bartkowski.
W powszechniej opinii menedżerowie obiektów wielkich sieci hotelowych najczęściej zajmują się kontrolą realizacji wypracowanych metod działania. To dzięki nim firmy dopracowały się klientów i uznania. Stosunek menedżera do hotelu jest więc wynikiem racjonalnego kalkulowania, a nie emocji. Jednak, zdaniem samych zainteresowanych, aby odnieść osobisty sukces w tej branży, oprócz wiedzy potrzebna jest także osobowość.
— Mam 31 lat i jestem dyrektorem luksusowego hotelu w Warszawie. Zacząłem pracować w tej branży mając 16 lat jako kelner. Nigdy nie myślałem o zmianie pracy. Mogę pracować tylko w branży pozwalającej mi podróżować, uczyć się języków, spotykać z nowymi ludźmi. Praca w sieci hotelarskiej pozwoliła mi na to wszystko i jeśli chcę tu nadal pracować, nie mogę sobie odpuścić — podkreśla Sandro Bohrmann, dyrektor generalny hotelu Westin.
Szczególnie silnie połączenie sukcesu firmy z działalnością i sukcesami osobistymi widać w przypadku, niezwykle doświadczonego i cenionego w branży, Alexa Kloszewskiego, szefa sieci InterContinental na Europę Środkową oraz pięciogwiazdkowego obiektu tej sieci w Warszawie.
— Jeśli hotel nie odniesie sukcesu, to będzie to w dużej mierze niepowodzenie jego menedżera. Dlatego nieprawdą jest, że wynajęci ludzie do tej pracy nie identyfikują się z nią tak jak właściciele prowadzący swoje obiekty. Dla mnie sukces hotelu to także sukces Warszawy jako miejsca atrakcyjnego dla turystów. Dlatego razem z innymi dyrektorami hoteli w stolicy powołaliśmy Warsaw Destination Alliance, którego celem jest lansowanie miasta jako produktu turystycznego. W skład niego weszły największe sieciowe hotele miasta, a decyzje o przystąpieniu podejmowane były w oparciu o opinie i zaangażowanie ich menedżerów. Zgoda, nasza działalność przyniesie zyski hotelom, ale skorzysta na tym głównie miasto — twierdzi Alex Kloszewski.