Setki milionów złotych z państwowej kasy co roku przeznaczane są na badania naukowe nad nowoczesnymi technologiami związanymi z przemysłem zbrojeniowym. W takich przypadkach prawa do dokumentacji (czyli licencje) powinno posiadać Ministerstwo Obrony Narodowej (MON). Problem w tym, że resort tego nie kontroluje i nawet nie wie, co ma. Dlatego gen. Waldemar Skrzypczak, wiceminister obrony, zarządził inwentaryzację.
— Dotychczas licencje nikogo nie interesowały. Nie ma nawet listy technologii, do których MON ma prawo — mówi Waldemar Skrzypczak. Miesiąc temu zlecił przygotowanie takiego dokumentu.
— Nie wyobrażam sobie, żeby skarb państwa — wykładając pieniądze na projekt naukowy — nie stawał się automatycznie właścicielem dokumentacji. Powinno to być jasno zapisane w umowie — podkreśla wiceszef MON. Jak twierdzi Marcin Idzik, wiceprezes Polskiego Holdingu Obronnego (dawnego Bumaru) i były wiceminister obrony narodowej(w latach 2009-12), tak się dzieje od 2007 r.
— W umowach na badania finansowane przez wojsko jest zapis, że powstała w ich wyniku dokumentacja staje się własnością MON — mówi Marcin Idzik.
Resort obrony chce odzyskać kontrolę nad technologiami stworzonymi za państwowe pieniądze m.in. po to, żeby budżet na nich zarabiał.
— Na potrzeby wewnętrznej produkcji chcemy udostępniać licencje bezpłatnie, ale jeśli firma chciałaby eksportować produkt, musiałaby odprowadzać do skarbu państwa od 3 do 5 proc. wartości kontraktu — podkreśla gen. Skrzypczak.
Szkopuł w tym, że obecne przepisy na to nie pozwalają. — Wojsko nie może prowadzić działalności gospodarczej. W imieniu armii robi to Agencja Mienia Wojskowego — tłumaczy Marcin idzik.
Wiceminister obrony liczy jednak na to, że nowe przepisy regulujące tę kwestię uda się wprowadzić już na przełomie sierpnia i września. Pomysł resortu chwali Adam Stolarz, były wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP).
— Pozwoli to nie tylko na podsumowanie stanu posiadania, ale też zdyscyplinowanie kierownictwa spółek zbrojeniowych — w szczególności Polskiego Holdingu Obronnego. MON będzie miał szanse mierzyć efektywność wykorzystania pieniędzy przeznaczonych na badania i rozwój — podkreśla Adam Stolarz.