Motocykl daje poczucie wolności

Monika Witkowska
opublikowano: 2024-08-02 13:05

Mikołaj Sibora, prezes Almotu, wskrzesił kultowego Junaka z miłości do jednośladów i przygód.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Dziadek Mikołaja Sibory składał motocykle i samochody w Bydgoszczy, w garażu przy domu. Tak zaraził syna i wnuka pasją do motoryzacji.

– Motocykle kochał mój dziadek, mój ojciec i kocham je ja. Kiedy byłem małym chłopcem, najlepszą zabawą było dla mnie rozkładanie motocykli. Tata wiedział, że gdy da mi do rozłożenia motocykl, to ma spokój z dzieckiem na kilka godzin. Dziś prowadzimy razem firmę – mówi Mikołaj Sibora, prezes firmy Almot, producenta części do silników spalinowych, dystrybutora marek Junak i Triumph Motorcycles w Polsce.

Firma Almot na rynku jest od ponad 40 lat, mieści się w Gniewkówcu koło Bydgoszczy. Produkuje wysokiej jakości tłoki i cylindry do silników spalinowych, cenione w Polsce i Europie. W 2010 r. firma reaktywowała Junaka – kultową markę motocykla, który w Polsce był produkowany od 1956 roku przez (SFM) Szczecińską Fabrykę Motocykli. Jak tłumaczy Mikołaj Sibora, silniki do motocykli powstawały wtedy w Zakładach Sprzętu Motoryzacyjnego w Łodzi, tłoki oraz głowice produkowała FSO, a koła pochodziły z fabryki w Bydgoszczy.

Polski Harley-Davidson

– W czasach PRL-u Junaki sprzedawały się jak świeże bułeczki. Junak był najcięższym z motocykli, nie licząc żużlowych jednośladów. Był jedynym jednośladem z silnikiem czterosuwowym produkowanym w Polsce – miał pojemność 350 cm sześc. Konstrukcja, opracowana przez zespół pod kierunkiem Jana Ignatowicza w Biurze Konstrukcyjnym Przemysłu Motoryzacyjnego, przewyższała wiele motocykli renomowanych firm światowych owego czasu – uważa Mikołaj Sibora.

Najbardziej znane modele Junaków to M07 i M10, które po zakończeniu produkcji pasjonaci zabytkowych motocykli nazwali polskimi Harleyami ze względu na masę i ryczący dźwięk silnika. Produkowano również wersję trzykołową tego motocykla (B20), wersję sportową (ang. Scrambler) z silnikiem 350 i 500 cm sześc. oraz wózkiem bocznym. Polskie Junaki były eksportowane na rynki dewizowe: na Kubę, Węgry, do Mongolii, Turcji, Egiptu, Holandii, a nawet do USA. Były to krótkie serie i unikatowe egzemplarze.

– Junak był nie tylko mocnym, ale i szybkim motocyklem. Startował m.in. na trasach rajdu tatrzańskiego czy w zawodach organizowanych przez Międzynarodową Federację Motocyklową – tak zwanej sześciodniówce FIM Garmisch-Partenkirchen. Rekord prędkości został osiągnięty na poniemieckiej autostradzie Elbląg–Tczew i wynosi 149,3 km/h, a rekord czasu na kilometr ze startu stojącego – 35,15 m/s. Ze względu na dużą szybkość, przewyższającą możliwości samochodów poruszających się wtedy po drogach, Junaków używała Milicja Obywatelska – mówi Mikołaj Sibora.

Junaki były wyjątkowe, ale nietanie. Motocykl kosztował 24 tys. zł, gdy inne jednoślady można było kupić już za ok. 5 tys. zł. I właśnie z tego powodu ich produkcję zakończono w 1965 r. Wpływ na tę decyzje mogły mieć również względy polityczne, bo gospodarka w PRL-u była mocno związana z polityką. Krążyła wtedy plotka, że zaprzestano produkcji Junaków, żeby sprzedawać w Polsce ciężkie sowieckie motocykle. Dla Junaka nie było już więc miejsca na rynku.

– Wskrzeszając po latach tę kultową markę, pogodziliśmy akceptowalny poziom cenowy, dobrą jakość i unikatowy dizajn. To zadecydowało o sukcesie i możliwości powrotu na rynek Junaka – mówi prezes firmy Almot.

Jak wyjaśnia, jego firma posiada prawa do znaku firmowego i logo Junak, natomiast części do motocykli produkowane są obecnie w Chinach. Logo tego motocykla jest charakterystyczne i rozpoznawalne wśród miłośników jednośladów. Zdobi zbiorniki paliwa motocykli. Jest to prosty napis wykonany jedną ciągłą kreską.

– Dziś produkowane przez nas motocykle nawiązują do klasycznej stylistyki, zwłaszcza topowe modele: M16, Junak M12 Vintage, Junak RX-401. M16 to masywny cruiser o wyjątkowym brzmieniu silnika i dizajnie, za którym ludzie oglądają się na ulicy.

Junak RX-401 to z kolei bardziej turystyczna propozycja. Ceniony jest nie tylko za wygląd, ale także za jakość i niezawodność – mówi Mikołaj Sibora.

Jak tłumaczy właściciel firmy Almot, w odpowiedzi na potrzeby rynku obecnie produkowane są głównie lekkie motocykle klasy 125.

Na motocyklu do pracy i dookoła świata

– Uwielbiam jazdę motocyklem, daje mi poczucie wolności, kojarzy się z przygodą. Wiele lat temu jeździłem motorem po całej Polsce. W najdłuższą podróż udałem się wraz z żoną do Ameryki Południowej, na motocyklu udało nam się zwiedzić Meksyk. Ale nie zapominajmy, że to też wygodny środek transportu – mówi Mikołaj Sibora.

Wielu pracowników Almotu do pracy przyjeżdża motocyklem. Większość z nich z firmą związana jest od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat, bo praca jest ich pasją. Wielbicielką jednośladów jest dyrektorka ds. marketingu firmy Weronika Kwapisz.

– Weronika kręci najwięcej kilometrów z naszych pracowników. Odziedziczyła pasję do jeżdżenia motocyklem po swojej babci, która prowadziła jeden z pierwszych sklepów motoryzacyjnych w Warszawie. Weronika motocyklem objechała dookoła świat. Samotnie udała się w podróż po Ameryce Północnej, dwukrotnie okrążyła Europę, pokonując w sumie 28 tys. km, a ostatnio przemierzyła legendarny szlak Ho Chi Minha łączący Wietnam Północny z Wietnamem Południowym. Nasza firma jest współtwórcą programów wideo propagujących jazdę na motocyklu z udziałem Weroniki Kwapisz i Marcina Prokopa. Przypadek Weroniki pokazuje, że jazda motocyklem nie jest już tylko domeną mężczyzn. Cieszę się, że takie osoby pracują w naszej firmie – mówi Mikołaj Sibora.

Mikołaj Sibora marzy o tym, żeby wybrać się kolejny raz w daleką podróż motocyklem, te plany musi jednak odłożyć na później. Jak mówi, na razie swój czas dzieli równo między pracę i rodzinę, gdyż spędza 12 godzin w firmie i 12 godzin z żoną i dziećmi.