Motorynek wciąż czeka na pomoc ze strony rządu

Paweł Janas
opublikowano: 2001-09-24 00:00

Motorynek wciąż czeka na pomoc ze strony rządu

Spowolnienie wzrostu gospodarczego odbiło się również na polskiej motoryzacji. Ubożejące społeczeństwo to mniej kupionych aut, spadek produkcji i rosnące bezrobocie. Branża pyta, czy nowy rząd przerwie ten zaklęty krąg.

Księga życzeń i zażaleń branży motoryzacyjnej urosła w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy do naprawdę imponujących rozmiarów. Łączy je jedna myśl — jak ograniczyć katastrofalny spadek sprzedaży nowych samochodów.

Główny oskarżony to schłodzona ponad miarę gospodarka, która zubożyła zarówno firmy jak i konsumentów. Drogie kredyty, wysokie podatki, koszty paliwa i ubezpieczeń nie zachęcają do zakupów. W ogniu wyborczej walki politycy niemal wszystkich maści i odcieni straszyli ponadto problemami dziury budżetowej i koniecznością zaciągania pasa.

Pomysły na ratowanie branży już są. Przez wiele miesięcy specjalna komisja pod przewodnictwem wiceministra Edwarda Nowaka opracowywała ich podstawowy zarys: przede wszystkim dalsze ograniczenie importu aut używanych, np. przez wprowadzenie podatku akcyzowego rosnącego wraz z wiekiem auta. Proponuje się też wsparcie dla eksportu aut używanych czy tworzenie systemu recyklingu. Propozycje pobudzenia konsumpcji obejmują także m.in. obniżenie stawek celnych na samochody sprowadzane spoza Unii Europejskiej.

Bez strukturalnego ożywienia gospodarki, zmniejszenia bezrobocia i poprawy sytuacji materialnej społeczeństwa wszystkie te działania naprawcze będą jednak miały ograniczony charakter.

Okiem eksperta

Andrzej Zarajczyk

prezes Pol-Mot Holding

Oczekiwania branży motoryzacyjnej od nowego rządu są duże. Nie wynika to z partykularnych, branżowych ambicji, ale ze świadomości roli, jaką motoryzacja odgrywa we wszystkich właściwie dziedzinach życia gospodarczego. Obserwujemy dramatyczny spadek wielkości produkcji krajowych producentów pojazdów, który odbija się także u dostawców komponentów obniżeniem poziomu zatrudnienia, ze wszystkimi tego konsekwencjami — od wzrostu bezrobocia do kolejnego zmniejszenia wpływów podatkowych. Branża motoryzacyjna nie tylko może, ale powinna stać się jednym z najważniejszych czynników ożywienia gospodarki. Sądzę, że istnieje pilna potrzeba wypracowania nowej, racjonalnej strategii dla tej branży, obejmującej takie elementy polityki ekonomicznej jak obniżenie stóp procentowych, ucywilizowanie przepisów o leasingu samochodów i przybliżenie ich chociaż do zasad obowiązujących w Europie (te cyrki z montowaniem kratek w Seicento czy Matizie przypominają raczej zabiegi szamanów niż rozsądne działania odpowiedzialnych władz), czy wreszcie stworzenie takich mechanizmów w funkcjonowaniu procedur zamówień publicznych, by prawdziwy producent krajowy miał minimum rzeczywistych preferencji w uzyskaniu kontraktów dla instytucji publicznych. Wierzę, że do przebudowy polskiego rynku motoryzacyjnego za sprawą właściwej polityki rządu dojdzie w niezbyt odległym czasie.