Motoryzację rząd wspiera na papierze

Paweł Janas
opublikowano: 2003-01-09 00:00

Powinniśmy promować zakup polskich wyrobów motoryzacyjnych — takie założenie znalazło się w rządowym programie dla motoryzacji. Niestety, jest to jedynie deklaracja.

Przemysł motoryzacyjny dostał od rządu prezent. We wtorek Rada Ministrów przyjęła dokument zatytułowany „Przemysł motoryzacyjny — kierunki proponowanych działań”. Wśród zapisów zwraca uwagę punkt, mówiący o konieczności popularyzacji zakupu polskich wyrobów motoryzacyjnych z funduszy publicznych. Taki pomysł promował już kiedyś były premier Waldemar Pawlak, który podobno nawet na krótki czas przesiadł się do Poloneza.

„Niezbędne jest przygotowanie i przeprowadzenie kampanii medialnej, promującej zakup krajowych środków transportu poprzez wskazanie ich konkurencyjności i korzyści gospodarczych płynących z takiego wyboru” — czytamy w zapisie rządowego programu.

Niestety, ten prezent rozczaruje większość działających w Polsce producentów samochodów, bowiem dokument nie zawiera zbyt wiele szczegółów. Poza jednym.

„Wydaje się być to zadanie dla gospodarczych organizacji pozarządowych” — piszą autorzy tekstu przyjętego przez Radę Ministrów.

W opinii Franciszka Gaika, prezesa grupy Zasada, do której należą zakłady Autosan i Jelcz, zapis ten jest wysoce niesatysfacjonujący i mało konkretny.

— Rząd ma zapewne na myśli izby gospodarcze, związki pracodawców, samorządy gospodarcze. Niestety, w dokumencie nie ma ten ten temat ani słowa. Podobnie nie określono, w jaki sposób rząd miałby współpracować z organizacjami pozarządowymi przy realizacji kampanii medialnej. To tak, jakby rząd miał powiedzieć „widzę potrzebę naprawy sytuacji, ale niech zajmą się tym inni” — mówi Franciszek Gaik.

Podobnego zdania jest Tadeusz Starowicz, prezes spółki Andoria Mot, która po upadłym Daewoo Motor Polska przejęła produkcję terenowych Honkerów i dostawczych Lublinów.

— Pomysł jest dobry, ale przychodzi zbyt późno. Gdyby pojawił się choćby pół roku temu, to może wiele osób nie straciłoby pracy — mówi szef Andorii Mot.

Zapowiada, że jego firma będzie starała się kolejny raz stanąć do przetargów, jeśli tylko zostaną zorganizowane przez Ministerstwo Obrony Narodowej (MON), Straż Pożarną czy Straż Graniczną.

— Szczególne nadzieje wiążemy z Honkerami — dodaje szef Andorii Mot.

Przedstawiciele instytucji, które kupują auta ze środków publicznych, nie są przekonani, by zapowiadana przez rząd promocja aut krajowej produkcji wpływała na wyniki przetargu.

— Plan zakupów na 2003 r. zakłada realizację podpisanych wcześniej umów. Będziemy kontynuowali zakupy m.in. samochodów użytkowych firm MAN Star, Andoria-Mot i autobusów Autosana. Oczywiście mogą być także w tym roku nowe przetargi, ale ustawa o zamówieniach publicznych nie wspomina nic o punktach za pochodzenie. Jeśli decydowaliśmy się na auta krajowe, to tylko dlatego, że oferta była korzystna — mówi Władysław Głębowski, zastępca dyrektora Departamentu Zaopatrzenia Sił Zbrojnych MON.