Czytasz dzięki

Motoryzacyjne światełko w tunelu

opublikowano: 25-05-2020, 22:00

Dwie dekady maja były o 49 proc. gorsze niż rok temu, ale o 30 proc. lepsze niż przed miesiącem.

Mimo mniejszego tempa spadku liczby rejestracji sytuacja na rynku nowych samochodów wciąż jest kiepska. Z przeanalizowanych przez Instytut Rynku Motoryzacyjnego Samar danych za 20 dni maja 2020 r. wynika, że urzędy zarejestrowały tylko 11,5 tys. samochodów osobowych (o 50,7 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku) oraz prawie 1,9 tys. dostawczych (spadek r/r o ponad 31,4 proc.). Łącznie na ulice wyjechało 13,4 tys. pojazdów, o blisko 49 proc. mniej niż rok wcześniej.

— Tempo spadku liczby rejestrowanych aut się zmniejszyło. Jeżeli dotychczasowa tendencja się utrzyma, na koniec miesiąca spadek zbliży się do około 40 proc. To wciąż duża liczba, ale mimo wszystko w porównaniu z wynikiem z poprzedniego miesiąca niesie ze sobą nieco optymizmu — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.

Przypomnijmy, że w ciągu pierwszych 20 dni kwietnia zarejestrowano nieco ponad 10,3 tys. aut, czyli o niemal 70 proc. mniej niż rok wcześniej. Nieco lepsze wyniki maja nie oznaczają jednak powrotu na ścieżkę wzrostu. Dwie dekady miesiąca dla wszystkich marek zakończyły się spadkiem popytu. W pierwszej dziesiątce rankingu każdy producent zanotował spadek dwucyfrowy.

Największy — 70 proc. — Volkswagen, najmniejszy — 29 proc. — BMW. Liderem maja jest Toyota. W analizowanym okresie zarejestrowano niespełna 1,8 tys. aut tej marki. O niemal 41 proc. mniej niż rok wcześniej.

— Choć sytuacja wygląda lepiej niż przed miesiącem, to spadki są nadal spore. Klienci zaczynają częściej odwiedzać salony sprzedaży, co daje nadzieję, że wynik całego maja będzie lepszy niż zakładano. Wzmożona aktywność klientów nie oznacza jednak, że sytuacja wróciła do normy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że zakup samochodu jest rozłożony w czasie, a od pierwszej wizyty w salonie do finalizacji umowy i rejestracji auta w urzędzie komunikacyjnym upływa często wiele miesięcy. Zatem majowe rejestracje to w części rezultat decyzji zakupowych podjętych jeszcze na przełomie ubiegłego i obecnego roku, czyli przed pandemią. Cieszy też, że auta zamówione kilka miesięcy temu zaczną wkrótce napływać do kraju, umożliwiając dilerom ich wydanie, a co za tym idzie — wygenerowanie marży. Można mieć nadzieję, że obecne wizyty w salonach przełożą się w następnych tygodniach i miesiącach na poprawę wyników — mówi Wojciech Drzewiecki.

Aktualne szacunki dotyczące liczby zarejestrowanych aut w całym 2020 r. zakładają, że na drogi wyjedzie o około 30 proc. mniej aut niż w 2019 r. Oznacza to, że urzędy wydadzą aż o ponad 187 tys. mniej tablic rejestracyjnych dla nowych aut osobowych i dostawczych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane