MSP pracuje jak gdyby nigdy nic

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-03-10 00:00

Resort skarbu może przekazać do BGK zarządzanie resztówkami wybranych spółek, również spoza giełdy. To ma przyspieszyć ich sprzedaż.

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) chce zwiększyć tempo sprzedaży posiadanych resztówek. Stanisław Speczik, wiceminister skarbu, przyznaje, że w ramach porządkowania zasobów majątkowych resort może przekazać wybranej instytucji finansowej pakiety około 200 spółek. O takim rozwiązaniu dla spółek notowanych na giełdzie wspominał wcześniej Jacek Socha, minister skarbu.

Wariant z BGK

— Jedną z rozważanych możliwości jest przekazanie wybranych pakietów do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Podejmiemy taką decyzję, gdyby się okazało, że sprzedaż bezpośrednia przez MSP będzie się przedłużać. A procedury są takie same, niezależnie od tego, czy sprzedajemy 0,5 proc. czy 20 proc. akcji. Poza 64 spółkami giełdowymi jeszcze około 150 podmiotów spełnia kryteria, które pozwalają na przekazanie ich walorów bankowi — mówi Stanisław Speczik.

Na razie resort nie uzgodnił jeszcze z BGK, czy jest zainteresowany pakietami innymi niż spó- łek giełdowych. Może ich być zresztą znacznie mniej, bo w przypadku 90 firm odkupienia resztówek nie wykluczają główni udziałowcy. W 2004 r. udało się upłynnić mniejszościowe pakiety 60 spółek.

— Na koniec września 2004 r. MSP miało 719 czynnych spółek, w których posiadało mniej niż 50 proc. akcji. W 163 z nich ma pakiety 5-15-proc., a w 258 — poniżej 5 proc. kapitału. Analiza i porządkowanie tych zasobów zabiorą 2–3 miesiące. Potem resort zdecyduje, co dalej. Może przekazać resztówki w zarządzanie instytucji finansowej lub dokapitalizować nimi bank. To wymaga jednak ich wyceny — podkreśla wiceminister Speczik.

Jego zdaniem, dla banku to działalność komercyjna — może zarobić na sprzedaży. Procedury są tu znacznie prostsze niż w sytuacji, kiedy nabywcy szuka MSP. Zbycie nie wymaga już każdorazowo zgody rządu.

Aby móc pomóc

Na wsparcie finansowe firm, których akcjonariuszem lub udziałowcem nadal jest skarb państwa, resort ma około 400 mln zł zgromadzonych w funduszu, do którego wpływa część środków z prywatyzacji. W świetle przepisów UE, pomoc publiczna przysługuje jednak tylko tym małym i średnim przedsiębiorstwom, w których udział skarbu nie przekracza 25 proc. kapitału. Stanisław Speczik przyznaje, że po uporządkowaniu zasobów majątkowych takich firm (które dodatkowo spełniają warunki dofinansowania) pod skrzydłami MSP pozostanie niewiele.

Dlatego resort stara się o zgodę Komisji Europejskiej na udzielenie wsparcia także innym spółkom.

— Staramy się, aby możliwe było dofinansowanie spółek, w których nasz udział przekracza 25 proc. Zwróciliśmy się też o zgodę na wypłacenie 56 mln zł dziewięciu większym podmiotom, którym pomoc została obiecana jeszcze przed akcesją — mówi wiceminister.

Aby wspieranie dużych firm (zatrudniających ponad 250 osób) było możliwe na większą skalę, resort skarbu przygotował też nowelizację krajowych przepisów. Projekt nowelizacji ustawy jest w Sejmie.

Okiem eksperta

Ministrowi warto zaufać

Inicjatywa odwołania ministra Sochy nie jest przemyślana. Wystarczy wspomnieć o bardzo udanej prywatyzacji PKO BP. Wszyscy na niej skorzystali, a została ona tak dobrze przeprowadzona, bo kompetentny minister współpracował z kompetentnym zarządem i firmami doradczymi. Z wypowiedzi ministra Sochy wynika także, że kolejne prywatyzacje będą przeprowadzane w podobny sposób. Jeśli chodzi o przekształcenia własnościowe samej Giełdy Papierów Wartościowych, to sądzę, że powinny być kontynuowane z wykorzystaniem wzorców zachodnich. Trzeba też pamiętać, że Jacek Socha to bardzo dobry specjalista, jeśli chodzi o rynek kapitałowy. Można więc mu zaufać.

Robert MUCHA RM Capital

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface